„Musimy cisnąć, ile się da, jako drużyna i ja jako Bartek”

„Musimy cisnąć, ile się da, jako drużyna i ja jako Bartek”
Piątkowy wieczór fani czarnego sportu z miasta nad Wartą zapamiętają na bardzo długo. Podopieczni trenera Chomskiego wygrali w Częstochowie 51:39 i do tabeli PGE Ekstraligi dopisali 3 punkty. Spotkanie do samego końca było zacięte i emocjonujące.
-Tor na całej szerokości jest przyczepny. Nie mogę zdradzić, o czym rozmawialiśmy na odprawie z trenerem Chomskim. Jest dobrze, ale trzymajmy się tego, a wygramy. Zawsze mam nadzieję, że mojej drużynie uda się wygrać– powiedział w trakcie zawodów Kamil Pytlewski.
–Od pierwszego biegu wszystko mi przypasowało. Cieszę się, że trener Stanisław Chomski dał mi możliwość pojechania w próbie toru, bo miałem jakieś wątpliwości. Próba toru bardzo mi pomogła i potem z biegu na bieg jechałem lepiej, mimo to po każdym biegu korekty szły cały czas. Ważne, że moje odczucia co do toru były trafne i to mnie bardzo cieszy. Fajnie, że wygraliśmy, bo w Gorzowie po przegranym meczu z Częstochową też siedziałem z taką miną, jaką ma teraz Leon Madsen. Doskonale to rozumiem, bo przegrać u siebie jest po prostu źle, ale taki jest sport.
-W żużlu chyba nigdy nie można być spokojnym. Z dnia na dzień trzeba być czujnym, obserwować wszystko dookoła co się dzieje i cały czas ciężko pracować. Chciałbym podziękować panu Ryszardowi i Danielowi Kowalskiemu, ponieważ bardzo dużo rozmawiamy i wyciągamy dla mnie wspólne wnioski. Powoli zaczynamy wchodzić w taką fazę sezonu gdzie, każde zawody są coraz ważniejsze i trzeba jechać na 120 procent. Musimy cisnąć, ile się da, jako drużyna i ja jako Bartek. Na pewno oddam serce dla drużyny, żeby robić wynik– oznajmił Bartosz Zmarzlik w Mix Zone na antenie Eleven Sports.
fot. Emilia Hamerska – Lengas
- Żużel. To był prawdziwy klasyk! Sparta złamała Unię w końcówce
- Żużel. Derby na styku! Pres Toruń przechyla wszystko w końcówce
- Żużel. Rozjechali Ostrów bez litości! Polonia pokazała siłę
- Poszedł pod sektor i powiedział to wprost. Madsen kontra kibice Włókniarza
- Jedna niedziela, dwa problemy. Tu może się wszystko posypać