Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Michelsen potwierdził, że odczuwał spadek formy: „Dwa ostatnie miesiące były dla mnie ciężkie”

Michelsen
Fot. Paweł WIlczyński

Autor: Norbert Giżyński

Michelsen potwierdził, że odczuwał spadek formy: „Dwa ostatnie miesiące były dla mnie ciężkie”

Zespół Tauron Włókniarza Częstochowa może spać spokojnie w kwestii znalezienia się w rundzie play-off tegorocznej PGE Ekstralidze. W ćwierćfinale tych rozgrywek zmierzy się z ebut.pl Stalą Gorzów. „Lwy” zwycięstwem w piątkowym (4 sierpnia) starciu z ZOOleszcz GKM-em Grudziądz na własnym terenie będą chciały wzmocnić się mentalnie przed decydującą fazą. Dotyczy to także Mikkela Michelsena, który w bieżącym sezonie ma falowanie formy.

Trwa wyścig o Przyjemskiego, który jedną nogą jest już w Lublinie!

Po całkiem udanych występach w Toruniu i Krośnie wydawać się mogło, że dyspozycja Duńczyka w polskich ligowych zmaganiach wreszcie ustabilizowała się. Tymczasem odnotował słaby start w pojedynku z Betard Spartą Wrocław w Częstochowie, gdzie w sześciu swoich biegach wywalczył zaledwie 6 punktów z bonusem. W następnej batalii w Gorzowie przeciwko tamtejszej Stali zaprezentował się już lepiej (9 „oczek”). Jednak od Michelsena, jako jednego z dwóch liderów „biało-zielonej” drużyny, wymagano na pewno więcej.

W ostatniej potyczce w Lublinie z Platinum Motorem wreszcie pokazał to, czego od niego oczekują pod Jasną Górą. Przy swoim nazwisku zapisał na swoim koncie 11 punktów, będąc wtedy jedynym zawodnikiem w teamie prowadzonym przez Lecha Kędziorę z dwucyfrowym wynikiem.

Żużlowiec z kraju Hamleta reprezentował barwy lubelskich „Koziołków” w latach 2019-2022. Miejscowi kibice przywitali go z wielkim entuzjazmem. W rozmowie ze speedwayekstraliga.pl jeździec przyznawał, że w związku z tym faktem odczuwał ogromną radość. – To było niesamowite. Na tę chwilę nie mam słów, które mogłyby opisać, jak się czuję. Gdy lubelscy kibice krzyczeli moje imię, miałem gęsią skórkę. To było bardzo miłe tutaj wrócić i zostać tak otwarcie przywitanym – mówił Mikkel.

Aktualny brązowy medalista Drużynowego Pucharu Świata zapytany został o porównanie lubelskiej nawierzchni z chwili obecnej do czasu, kiedy na co dzień jeździł dla „Żółto-Biało-Niebieskich”. W odpowiedzi stwierdził, że różnica jest odczuwalna. – Tor był nieco inny, niż kiedy regularnie tutaj jeździłem. Spędziłem tu wiele lat i miło było się pojawić ponownie. W ogólnej ocenie nawierzchnia był dobrze przygotowana dodawał.

Mecz w stolicy województwa lubelskiego między Motorem a Włókniarzem zapowiadany był jako hit 13. kolejki najwyższej klasy rozgrywkowej. Tymczasem niespodziewanie, miejscowi wysoko tryumfowali 54:36. Jak już jednak wcześniej wspomnieliśmy, spotkanie to było dla Skandynawa wykorzystaną wręcz okazją na przełamanie swojej nienajlepszej serii. – Oczywiście starałem się z moim obecnym klubem wygrać zawody, ale PLATINUM MOTOR Lublin jest niezwykle mocną drużyną na swoim owalu Wiedzieliśmy, że to będzie wymagający mecz, ale wracam do domu z pozytywnymi wnioskami. Dwa ostatnie miesiące były dla mnie ciężkie. Zmagałem się z problemami sprzętowymi, dużo trenowaliśmy i testowaliśmy, ale nie przynosiło to rezultatów. Teraz było widać zmianę, wygrywałem biegi – zaznaczał żużlowiec.

Michelsen w tym roku słabiej sobie radzi także w Speedway Grand Prix. Po rozegranych sześciu turniejach plasuje się dopiero na czternastej lokacie. Jeśli chodzi o pełnoprawnych uczestników cyklu, w klasyfikacji generalnej niżej od niego jest tylko debiutant, Kim Nilsson. Jednakże były dwukrotny indywidualny europejski czempion nadal wierzy, że niebawem wróci na stałe na przysłowiowe „właściwe tory”.

Tak jak mówiłem, dwa ostatnie miesiące były dla mnie trudne. Nie tylko w FIM SGP, ale także innych zawodach. Mentalnie nie byłem w dobrej formie. Na tym poziomie kariery oczekujesz od siebie więcej, kiedy występujesz z najszybszymi zawodnikami PGE Ekstraligi. Kiedy przestajesz w siebie wierzyć, przestajesz wierzyć także we wszystko dookoła – w sprzęt, zespół. Ciężko to wytłumaczyć, ale kiedy jesteś w dołku, niełatwo się z niego wydostać – kontynuuje 29-latek.

Chce podziękować mojemu teamowi za to, że starali się pomoc mi i nigdy nie przestali we mnie wierzyć. Mam nadzieję, że ten mecz jest znakiem, że wracamy na odpowiednie tory i zakończymy sezon w najlepszej dyspozycji. Faza play-off zbliża się coraz szybciej i liczę na to, że będę w dobrej formie – zakończył doświadczony jeździec.

MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ

https://www.youtube.com/watch?v=OWUST0pCIeY

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *