Żużel - Best Speedway Tv : Wiadomości Żużlowe

Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

E-sportowy, żużlowy sen upadł? Miały być miliony, a tematem interesują się tylko najzagorzalsi pasjonaci

E-sport
Fot. Digitalagroup.pl/Facebook

Autor: Dawid Ociepa

E-sportowy, żużlowy sen upadł? Miały być miliony, a tematem interesują się tylko najzagorzalsi pasjonaci

Zdaje się, że to nie są najlepsze czasy dla e-sportowych fanów czarnego sportu. Nic nie słyszymy o grze, której nadejście Speedway Ekstraliga dumnie ogłaszała 2 lata temu. Digitala też od dłuższego czasu milczy w sprawie swojego cyklu Espeedway Grand Prix, który rok temu okazał się na tyle dużym sukcesem, że poznańskie finały pokazywała Motowizja. A szkoda, bo e-sport otwiera wielkie możliwości rozwoju dla naszej pięknej dyscypliny.

E-sportowa recesja żużla

O wielkich planach Speedway Ekstraligi chyba nikt już nie pamięta. Przy podpisywaniu rekordowego, opiewającego na 242 miliony złotych telewizyjnego kontaktu z Canal+ władze zaprezentowały szereg zmian, które miały jeszcze bardziej rozwinąć polski speedway. W nich znajdowała się wiadomość, która ucieszyła w szczególności młodszych ludzi żużla. Chciano przeznaczyć w przeciągu trzech lat 3,5 miliona złotych na nową grę żużlową.

Złośliwi wytykali oficjelom, że to zdecydowanie za niska kwota na produkcję, w którą fani mieliby grać na konsolach lub komputerze stacjonarnym (chyba że takowa miałaby się ukazać na konsolę z lat świetności PlayStation 2). Według danych podanych przez portal telepolis.pl aktualne koszty produkcji topowej gry kręcą się w okolicach pół miliarda (!) dolarów. Mimo to byli pełni nadziei, że po wielu latach posuchy w końcu pojawiła się tak niebywała szansa. Na razie jednak wszystko wskazuje na to, że były to tylko płonne nadzieje.

O produkcji spod szyldu Ekstraligi, póki co ni widu, ni słychu. Niszę tę oddolnie próbują zagospodarować pasjonaci (głównie za sprawą gry Speedway Challenge, którą możemy się bawić za pomocą smartphone’ów oraz komputerów), a jeszcze rok temu swoich sił w tej części branży próbowała grupa Digitala. Organizowała ona cykl Digitala Espeedway Grand Prix reklamowana przez takie duże marki jak Monster Energy, Diablo Chairs, czy… pierwszoligowy PSŻ Poznań.

W skrócie – 32 graczy z całej Europy (głównie Polski) walczyło w czterech rundach o awans do Wielkiego Finału, który odbył się w poznańskim hotelu Novotel. Historycznym tryumfatorem został Mikołaj Tomysek, który w finale poskromił niepokonanego (niech to wybrzmi – 84 punkty w 28 biegach to nieprawdopodobny wyczyn) Jana Stepiczewa. Pierwsza edycja okazała się ogromnym sukcesem. Victorię młodego e-żużlowca oglądało przed telewizorami dziesiątki tysięcy widzów.

Reklamy

– Nigdy nie czułem takich emocji i takiej euforii. Dziękuję wszystkim, którzy mi kibicowali. Podczas ostatniego biegu palec sam mi się wyślizgnął na starcie i wystrzeliłem jak z procy. Do teraz się trzęsę. Nie wierzę, że to zrobiłem

– Mikołaj Tomysek na łamach mediów PSŻ-u Poznań.

Dlatego dogłębnie ubolewam nad faktem, że Mikołaj Tomysek zostanie najprawdopodobniej jedynym oficjalnym zwycięzcą e-sportowych, żużlowych mistrzostw świata. Michał Wasilewski i Damian Dudek z grupy Digitala wykonali swoją pracę przy imprezie perfekcyjnie, ale chyba porzucili swoje plany. Ostatnią wiadomość do kibiców organizatorzy DEGP wysłali 31 grudnia 2022 roku, z życzeniami noworocznymi. Od tamtej pory, o projekcie ucichło, a w tym segmencie rynku zrobiła się znowu gigantyczna pustka.

Trudno powiedzieć, jaki jest powód zaniechania tego projektu. Plany sięgały znacznie dalej, niż polski grajdołek, a zainteresowane były wielkie podmioty, które działają przy żużlu. Osoby głębiej zorientowane w żużlu wiedzą jednak, że Michał Wasilewski i Damian Dudek prężnie działają przy mediach ebut.pl Stali Gorzów, więc może po prostu zabrakło im czasu. Drugi problem może dotyczyć finansów, gdyż organizacja cyklu jest po prostu kosztowna. Niestety jest to problem, który dotyczy aktualnie wszystkich dyscyplin e-spotowych (polska liga League of Legends – Ultraliga zrzekła się w obecnym roku akredytacji oficjalnych rozgrywek, a o Counter-Strike lepiej milczeć).

Szkoda, bo potencjał cały czas istnieje

Próba gorzowskiego Digitala Group zostawiła nam jedną, zasadniczo ważną spuściznę. Udowodniła nam, że żużlowy e-sport służy wszystkim. Nudnym do porzygu stało się już powiedzenie, że najmłodszych sympatyków sportu można ściągnąć na stadiony przez komputer. Inne sporty skrzętnie z tego korzystają (choćby EA FC, które kiedyś było znane jako FIFA) i nie boją się inwestować sporych sum na poczet gier. Żużel również mógłby na tym skorzystać. Szczególnie z tego powodu, że mamy w większą szansę na zdobycie nowych fanów, niż piłka nożna, czy koszykówka.

A póki co wystarczy tak niewiele. Chociażby DEGP było rozgrywane w grze na smartphone’y. Speedway Challenge wydawane jest od 2015 roku i jest znane niemal przez każdego kibica czarnego sportu. Bez oficjalnej promocji ze strony PGE Ekstraligi, czy milionowych inwestycji. Wystarczyło, że Artur Berkowski z firmy Berobasket miał pomysł i do teraz konsekwentnie go realizuje.

Nie oszukujmy się, każdy chce poczuć się jak Bartosz Zmarzlik czy Leon Madsen. Gry jednoosobowe dają tylko namiastkę imersji, której doświadczamy w rozgrywkach e-sportowych. Tysiące ludzi skierowanych na nasze poczynania, świadomość tego, że każdy nas błąd może zniweczyć godziny treningów oraz cały sezon i niesamowita euforia po naszym zwycięstwie to rzeczy, które dzięki takim imprezom są osiągalne nie tylko dla prawdziwych żużlowców. Każdy chce się poczuć jak wcześniej wspomniany Mikołaj Tomysek. Wystarczy to tylko jakoś sprzedać, zainwestować trochę pieniędzy, a pozytywny efekt sam przyjdzie. Łapię się za głowę, jak tylko pomyślę, że tęgie głowy na górze tego nie dostrzegają.

Fani próbują z dobrym skutkiem

Swoich sił próbując więc zwykli ludzie – tacy jak my – i to z dobrym skutkiem. Chociażby w przytaczanym przeze mnie Speedway Challenge prężnie działa równolegle kilka lig, przez co zbierają ogromną rzeszę graczy. Chociażby World Speedway Challenge League, która w tym roku obchodzi dwa okrągłe jubileusze – 10. sezon (czort z tym, że drugi został przerwany przez zamknięcie serwerów starej odsłony produkcji) oraz pięciolecie istnienia. Na przestrzeni lat udział w zawodach brali też profesjonalni żużlowcy, tacy jak Anders Thomsen, Damian Pawliczak, Kamil Wieczorek czy Norbert Krakowiak. Chociażby ten przykład udowadnia nam, że potencjał w tym segmencie rynku jest przeogromny.

Trudno też nie wspomnieć przy okazji o internetowym staruszku – Speedway Turbo Sliders. Historia STS-a jest o wiele bogatsza, gdyż aktualnie gracze cieszą się 33. sezonem. Na przestrzeni lat na wirtualnych torach popularnej modyfikacji do gry Turbo Sliders oglądaliśmy między innymi Kacpra Gomólskiego i wyżej wspomnianego Norberta Krakowiaka. Oczywiście lata świetności tej gry już dawno minęły, gdyż z czterech szczebli rozgrywkowych ostał się tylko jeden, ale nie zmienia to faktu, że tamtejsza społeczność nadal jest aktywna. A w niej możemy natrafić na… Dawida Kownackiego – aktualnego piłkarza Werderu Brema i siedmiokrotnego reprezentanta Polski!

Fani też mogą wirtualnie pościgać się między sobą w grze… Minecraft! Młodzi ludzie tworzą e-żużlową społeczność już od około roku, a właśnie trwa pierwszy sezon zmagań. Jest to zdecydowanie najbardziej nietypowa opcja do gry, gdyż gracze rywalizują w łódkach. Nie odbiera to jednak uroku, gdyż społeczność jest tam aktywna, a stadiony zbudowane za pomocą sześcianów zapewniają bardzo ciekawe doświadczenie.

W tym miejscu należy oddać hołd ligom, które już nie funkcjonują. Zasługuje na to Speedwayhax, kolejna nietypowa edycja żużlowych lig. Całość opierała się na przeglądarkowej produkcji piłkarskiej Haxball. Bartosz Całusiński – administrator ligi jednak zadbał o to, aby gracze nie zanudzili się prostotą gry. Przede wszystkim wprowadził niezwykle ważną innowację – gracze, zamiast nicków musieli korzystać ze swoich imion i nazwisk. Tak, wiem, brzmi to prozaicznie, ale w okolicach 2015 roku robiło to wrażenie.

Gracze mogli jeszcze bardziej wczuć się w rolę wirtualnych żużlowców, co dodawało uroku. Do tamtego momentu wszyscy ukrywali się pod pseudonimami i w większości byli anonimowi. Ludzie w tamtym środowisku byli ze sobą tak zżyci, że doszło nawet do ogólnopolskiego zlotu e-żużlowców, który odbył się w 2019 roku we Wrocławiu.

Można wiele zrobić, a nie zrobiliśmy nic

Zaangażowanie i pasja graczy wspominanych w poprzednim akapicie mówi nam wszystko – znakomita gałąź rynku jest obecnie roztrwaniana. Naprawdę wygląda na to, że przy opiece wielkich graczy (w tym Ekstraligi czy Discovery, czyli aktualnego promotora cyklu Speedway Grand Prix) całość mogłaby się rozrosnąć do niebotycznych rozmiarów. A to pociągnęłoby za sobą potężną lawinę marketingową. Pomyślmy tylko, ilu nowych kibiców moglibyśmy dzięki temu pozyskać? Według mnie na tyle, żebyśmy przestali w końcu narzekać, że żużel wymrze śmiercią naturalną w ciągu najbliższych kilkunastu lat…

Dlatego apeluję do wszystkich osób decyzyjnych – nie zostawiajmy tego tak. Niech gra zapowiadana przez Speedway Ekstraligę ujrzy światło dzienne, bo wygląda na to, że temat został porzucony. Wydajemy miliony złotych na “nowoczesny” marketing, a jego najlepsza, być może najbardziej dochodowa część, jest do tej pory pomijana. Podsumuję to krótko – bardzo szkoda.

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

1 odpowiedź do “E-sportowy, żużlowy sen upadł? Miały być miliony, a tematem interesują się tylko najzagorzalsi pasjonaci

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nasi partnerzy

×