Były pomocnik w teamie Bartłomieja Kowalskiego zszargany przez zawodnika!

W środowy wieczór na kanale Best Speedway Tv odbył się magazyn żużlowy. Gościem programu był Paweł Jadach były menadżer Bartłomieja Kowalskiego. I Łukasz Malaka wydawca portalu PoBandzie.


Od zeszłego piątku sprawa Bartłomieja Kowalskiego i jego transfer do Drużynowych Mistrzów Polski wzbudziła spore kontrowersje. Nie dlatego  że junior wybrał Wrocław, takie miał prawo, jednak chodzi tu bardziej o sposób, w jaki to zrobił.

Paweł Jadach po tym jak dowiedział się, jak postąpił Kowalski i że wystawił klub z miasta nad Wartą, zaczął wypowiadać się w mediach i to nie spodobało się rodzinie młodzieżowca Sparty Wrocław.



-Z Bartkiem współpracowałam pół roku. Budowałem tam wszystko od początku, bo tam nie było kompletnie nic, chodzi o sprawy marketingowe.  Zostałem brzydko mówiąc kopnięty w dupę po tym jak załatwiłem wszystko. Współczuję Panu Markowi Grzybowi. Może, gdyby Pan Marek mnie znał, podpowiedziałbym mu parę rzeczy wcześniej i do takiej sytuacji, jaka spotkała prezesa Stali by nie doszło – stwierdził były menadżer Bartłomieja Kowalskiego.


-Zawsze chwaliłem Bartka, bo jestem taką osobą, która mówi to co myśli i zawsze jestem szczery. Jednak uznałem, że sytuacja, która miała miejsce w ostatnim czasie, wymaga mojego komentarza. Skomentowałem to raz, drugi trzeci, bo sorry, ale jeśli gość się dogaduje, bo jesteśmy biznesmenami i podajemy sobie rękę i sprawa się zamyka. Podanie ręki dla mnie jest wiążące w 100 procentach.

-W poniedziałek moja żona dostała od teamu Bartka Kowalskiego a właściwie od jego mamy SMS-a, żebym się zamknął i przestał komentować i robić nagonkę na Bartka. W tym SMS-ie było jeszcze napisane, że kończymy naszą znajomość, co dla mnie było żenujące, ale ok. Ok godziny 24 zaczął do mnie dzwonić Bartek. Nie odbierałem. Napisał mi SMS-a, że chce ze mną rozmawiać. Żebyśmy porozmawiali po męsku, szkoda, tylko że po męsku nie zachował się w stosunku do Stali Gorzów  – stwierdził Paweł Jadach.

fot. Paweł Jadach

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *