Marek Grzyb: „Nie można tak prowadzić negocjacji”

Afera wokół transferu Bartłomieja Kowalskiego do Betard Sparty Wrocław trwa. W środowym magazynie BEST SPEEDWAY TV jednym z gości był prezes Moje Bermudy Stali Gorzów, Marek Grzyb. W dosyć mocnych słowach wyraził swoje zdanie i opowiedział o kulisach całej sprawy. Transfer juniora do zespołu aktualnego Drużynowego Mistrza Polski jest najgłośniejszym tematem ostatnich dni, który wywołał niemałe kontrowersje.

Prezes Moje Bermudy Stali Gorzów przyznał wprost, że czuje się oszukany przez team Bartłomieja Kowalskiego oraz samego zawodnika. Marek Grzyb powiedział, że z byłym juniorem Eltrox Włókniarza Częstochowa przeszli wszelkie etapy negocjacji. Podpis zawodnika pod kontraktem po otwarciu oficjalnego okienka transferowego miał być tylko formalnością. W tym przypadku zabrakło jednak trzech dni. 19-latek ostatecznie będzie reprezentował barwy wrocławskiej Sparty.


– Nie można tak prowadzić negocjacji. Wyobraźmy sobie teraz, co by się stało, gdyby wszyscy w świecie żużla, wszyscy zawodnicy, zachowali się w ten sposób tak jak w przykładzie między Bartłomiejem Kowalskim a Stalą Gorzów. Wyobraźmy sobie, że wszyscy zawodnicy składają deklaracje wszystkim trenerom, wszystkim zarządom, że będą w następnym roku z pełną konsekwencją, powtarzając to wielokrotnie, będą należeć do danych barw klubowych. I czekamy wszyscy do okienka transferowego, tylko do tego ostatecznego momentu, kiedy mamy złożyć podpis pod tymi ustaleniami, które są już omówione (…) – przyznał Marek Grzyb.

– Po opinii GKSŻ odnośnie ekwiwalentu do Włókniarza Częstochowa miałem siedmiominutową rozmowię z Bartkiem. (…) To jest pewien precedens, który pokazuje, że zawodnik może utrzymywać sztab szkoleniowy w jakimś przeświadczeniu, że jest super zawodnikiem i na trzy dni przed okienkiem transferowym wywinąć się bez żadnych konsekwencji. Ja o tym mówię. Dla mnie sprawa Bartka Kowalskiego jest już historią i ja nie chcę do tego wracać. My jako Stal Gorzów sobie przebudujemy skład, zawodnicy do mnie dzwonili i powiedzieli, że ta sytuacja też ich czegoś nauczyła i że to nie jest moja wina, że żużel jest zepsuty – oznajmił gość środowego magazynu. Jednocześnie prezes gorzowskiego zespołu zaznaczył, iż to nie pierwsza taka sytuacja w historii. 

– Najpierw poszły oferty, odebraliśmy telefon po czasie. Był komunikat, iż “wybieram Stal Gorzów, zakończyłem rozmowy z Wrocławiem, zakończyłem rozmowy z innymi klubami”. My dostaliśmy taki prosty komunikat – dodał Marek Grzyb, który stwierdził także, że zachowanie i podejście zawodnika było nieprofesjonalne.

Cała sprawa jest mocno komentowana w środowisku żużlowym. Być może przyczyni się ona do zmian w funkcjonowaniu rynku transferowego, a co za tym idzie wymogów regulaminowych.

fot. Marek Grzyb /facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *