Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Krzysztof Lewandowski: Po takim trudnym sezonie brąz smakuje prawie tak samo jak złoto

Krzysztof Lewandowski
Fot. Michał Szmyd

Autor: Norbert Giżyński

Krzysztof Lewandowski: Po takim trudnym sezonie brąz smakuje prawie tak samo jak złoto

Dzień 24 września 2023 roku z całą pewnością był szczęśliwy dla For Nature Solutions KS Apatora Toruń. Wówczas, po siedmiu latach przerwy, „Anioły” wywalczyły medal Drużynowych Mistrzostw Polski. Brąz torunianie zdobyli za sprawą wygrania dwumeczowej rywalizacji z Tauron Włókniarzem Częstochowa o trzecie miejsce w PGE Ekstralidze (94:86).



Drużyna z Pomorza i Kujaw na ten sukces pracowała przez cały miniony sezon. Jednakże przed startem rundy play-off najwyższej klasy rozgrywkowej chyba mało kto sądził, że „Żółto-Niebiesko-Biali” powalczą jeszcze o medale. Na koniec zasadniczej części torunianie uplasowali się na piątej pozycji w tabeli. Poniżej oczekiwań spisywali się zwłaszcza na samym początku ekstraligowych zmagań.

Dziękuję bardzo za złożone gratulacje. Zgadza się, że początek sezonu był dla nas ciężki. Ale koniec końców – jak zwykło się mawiać – prawdziwego zawodnika, drużynę, poznaję się po tym jak się kończy, a nie zaczyna. Tak więc myślę, że jak najbardziej możemy się cieszyć z brązowego medalu. Śmiało mogę powiedzieć, że po takim trudnym sezonie ten medal smakuje prawie tak samo jak złoty – mówił nam junior Apatora, Krzysztof Lewandowski.


Gdzie zdaniem zawodnika tkwiła przyczyna słabszej postawy zespołu z grodu Kopernika we wstępnym etapie rozgrywek ligowych?

Myślę, że leżała ona w tym, iż niekiedy każdy z naszej drużyny nieco się spinał i narzucał na siebie coraz to większą presję. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Z kolei gdy już podeszliśmy – co było widać choćby w ostatnią niedzielę – do tego wszystkiego na spokojnie i z chłodną głową, od razu wyglądało to zupełnie inaczej – kontynuował młody żużlowiec.



W pierwszym spotkaniu o brązowe krążki (17 września) Apator pokonał u siebie Włókniarza 50:40. Czy, bezpośrednio po starciu na toruńskiej „Moto Arenie im. Mariana Rosego”, 18-latek uważał, że 10-punktowa zaliczka była wystarczająca do obronienia jej w rewanżu w Częstochowie?

10 punktów w żużlu to jest dużo i mało. Jednakże sądzę, że przeważnie lepiej jest jechać na drugi mecz na teren przeciwnika, mając pokaźną przewagę, przynajmniej właśnie tych 10-ciu „oczek”. Myślę, że dało nam to trochę więcej oddechu przed niedzielnym spotkaniem – stwierdził jeździec.



Na przestrzeni kilku ostatnich lat, „anielskiej” ekipie nie najlepiej wiodło się na częstochowskim obiekcie. Od 2017 roku nie wygrała na „Arenie zielona-energia.com” ani jednej potyczki. Również i w sezonie 2023, w rundzie zasadniczej (7. kolejka, 28 maja) torunianie musieli uznać wyższość częstochowian, którzy wówczas tryumfowali 49:41. Czy w związku z tym w „żółto-niebiesko-białym” obozie mogły pojawiać się obawy co do końcowego rozstrzygnięcia kwestii zajęcia najniższego stopnia podium w ligowej elicie?

Myślę, że nie. Każdy z nas zasmakował już play-offów i odczuł, że rządzą się one swoimi prawami. Zapomnieliśmy więc o wcześniejszych spotkaniach i pojechaliśmy z tzw. czystą głową, czyli tak jak się powinno – dodał Lewandowski.



Podopieczni Jana Ząbika mieli szanse także na awans do finału PGEE. Te nadzieje dawał im remis (45:45) w pierwszej batalii półfinałowej z Betard Spartą Wrocław na swoim torze. W rewanżu w stolicy województwa dolnośląskiego natomiast „Spartanie” już od pierwszych biegów startowali bez Tai’a Woffindena. Mało tego w międzyczasie upadek zanotował Maciej Janowski, którego zawieziono do szpitala. Rajderzy FNS KS Apatora nie wykorzystali jednak braku Brytyjczyka oraz Polaka w teamie „Żółto-Czerwonych” i przegrali dość sromotnie 39:51.

Jest niedosyt z tego powodu, iż nie dostaliśmy się do finału Ekstraligi. Tym bardziej że do rywalizacji w drugim meczu półfinałowym podeszliśmy, jakby nie patrzeć, z osłabionym przeciwnikiem. Od początku Sparta jechała bez Tai’a Woffindena, a już od drugiej serii zawodów, także bez Maćka Janowskiego. Wyszło jednak, jak wyszło. Widocznie Bóg tak chciał. Trzeba być wdzięcznym za to, że w minioną niedzielę mogliśmy nosić na szyjach brązowe medale – zakończył Krzysztof Lewandowski.

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *