Żużel - Best Speedway Tv

Krzysztof Gałańdziuk przed meczem półfinałowym For Nature Solutions Apatora Toruń z Motorem Lublin | Żużel
Skip to content Skip to sidebar Skip to footer
Krzysztof Gałańdziuk

Krzysztof Gałańdziuk przed meczem półfinałowym For Nature Solutions Apatora Toruń z Motorem Lublin

Krzysztof Gałańdziuk przed meczem półfinałowym For Nature Solutions Apatora Toruń z Motorem Lublin

1. września o godzinie 15:00 odbyła się konferencja prasowa przed meczem półfinałowym For Nature Solutions Apatora z Motorem Lublin. Swoimi przemyśleniami na temat tego co było i być może podzielił się między innymi Dyrektor Sportowy For Nature Solutions Apatora Toruń – Krzysztof Gałańdziuk.

Ciężki rywal

Już w ten piątek 02.09 o godzinie 20:30 For Nature Solution Apator Toruń podejmie na domowym owalu, w pierwszym meczu półfinałowym PGE Ekstraligi , najlepszą drużynę sezonu – Motor Lublin. Według Dyrektora Sportowego gospodarzy mimo wszystko większa presja spoczywa na gościach z Lublina niż na żużlowcach Apatora. Jak podkreślał Krzysztof Gałańdziuk zawodnicy z Torunia, po mimo wiadomych perturbacji swój plan minimum wykonali.

No rywal przyjeżdża ciężki, chyba najcięższy, na co wskazują wyniki do tej pory rozegranych meczy. No ale cóż, my nic nie musimy, sądzę, że presja jest po stronie Lublina. My tak jak nawet dzisiaj właściciel klubu powiedział swoje zrobiliśmy, czyli plan zakładany biorąc pod uwagę wszystko to co nas spotkało w tym roku w trakcie sezonu, ale i też przed sezonem, mam tu na myśli Emila. Cel swój zrealizowaliśmy, co nie oznacza, że na tym chcemy poprzestać.

Zawsze można więcej

Wykonanie założonego planu nie oznacza jednak, w opinii Pana Krzysztofa, końca walki. Pomimo pełnej świadomości iż Apator nie jest raczej faworytem tego spotkania, w trakcie konferencji podkreślał on zarówno szanse jak i możliwości, a także pełnię mobilizacji ze strony toruńskich zawodników.

– Fajnie by było zrobić medal, uważam że są na to szanse jeśli mobilizacja będzie pełna, a będzie pełna na pewno. Jeśli wszystko przypasuje i nie będziemy mieli wpadek, tak jak potrafiło nam się zdarzyć, to wynik jest sprawą otwartą. Na dzień dzisiejszy jest zero zero, szanse są 50 na 50, aczkolwiek realnie oceniając na pewno faworytem tego dwumeczu nie będziemy.

Trudny mecz z Gorzowem

Podczas meczu rewanżowego fazy ćwierćfinałowej PGE Ekstraligi, który odbył się 28 sierpnia w Gorzowie, zawodnicy Stali bardzo wyraźnie dali się we znaki przyjezdnym z Torunia. Mecz ten Apator przegrał dwunastoma punktami, a cały dwumecz dziesięcioma. I chociaż Torunianom udało się awansować do półfinałów jako Lucky Loser, to jak się okazuje dla Krzysztofa Gałańdziuka wcale nie wynik jego własnej drużyny był wtedy najbardziej stresujący.

– Myślę, że stres to bardziej był kiedy zaglądałem na mecz w Lublinie, bo tutaj różnie zapowiadało się, przynajmniej do połowy, że różnie mogło być i to by dla nas mogło oznaczać, że w tej czwórce byśmy nie byli. Natomiast koniec końców w tej czwórce jesteśmy, bardzo się cieszymy i cóż wszystko przed nami.

Najmocniejszy punkt dwumeczu

Jak się okazuje tak zwany “najmocniejszy punkt” to czasami zbiór punktów. Dyrektor Sportowy For Nature Solutions Apatora Toruń ma pełną świadomość tego jak ważna, tym bardziej w przypadku nieco osłabionej drużyny, jest praca zespołowa.

– Naszym najmocniejszym punktem jest jeden punkt od początku sezonu, równa jazda wszystkich zawodników, jeśli to będzie spełnione, to wynik jest sprawą otwartą.

Oczekiwania

W czarnym sporcie najważniejsze jest dobre ściganie, przyjemna dla oka rywalizacja, co daje z reguły zarówno dobre widowisko jak i wyniki. Ważnym jest by wiedzieli o tym nie tylko zawodnicy, ale także Ci, którzy klubami zarządzają. Takiej wiedzy, a także i wiary w drużynę, na pewno nie można ująć Krzysztofowi Gałańdziukowi.

– Tak jak powiedziałem wcześniej, szanse są 50 na 50, na tą chwilę. Czego oczekuję? Przede wszystkim fajnej jazdy, dobrej zabawy przez zawodników i to na pewno odniesie swój pozytywny skutek w postaci wygranej, w którą bardzo wierzę. Przy spełnieniu warunku, że przy równej jeździe zawodników, przecież ta cała nasza czwórka zawodników jeździ w Grand Prix, to nie są przypadkowi ludzie i jeśli ten warunek zostanie spełniony, to możemy śmiało myśleć o zwycięstwie. Jakich ono będzie rozmiarów? Jakichkolwiek, zawsze to jest miła sprawa dla kibiców.

Realne spojrzenie

Pan Krzysztof pomimo całej swojej wiary w zawodników Apatora Toruń jest w pełni świadom siły z jaką będą musieli się oni zmierzyć. I chociaż posiada on również swój pogląd na zmienne możliwości zawodników z Lublina, to na pewno nie należy do grona osób, które miałyby skłonność do lekceważenia takiego przeciwnika.

– Oczywiście patrzę również na to realnie, chociaż moim zdaniem dzisiejszy Motor, to nie jest ten Motor który był na początku sezonu, czy przez większą część sezonu. Wtedy my przegraliśmy u siebie, potem się okazało, że ten Motor aż do Częstochowy nie przegrał przez dwanaście kolejnych meczy. Także jest to niewątpliwie najsilniejsza drużyna w przekroju rundy zasadniczej. Jak będzie teraz? Wierzę w to, że będzie dobrze.

O tym czy wiara i równa jazda wystarczą Toruniowi do pokonania Lublina przekonamy się już w tym tygodniu.

fot. Krzysztof Gałańdziuk Facebook

Zostaw komentarz

×