Żużel. Jason Doyle znów celuje najwyżej. Czy 40-latek może jeszcze wstrząsnąć Grand Prix?
Jason Doyle przed sezonem SGP 2026: powrót po kontuzji, nowy zespół i realna walka o mistrzostwo świata
Jason Doyle nie zamierza być tylko tłem w sezonie SGP 2026. Australijczyk jasno deklaruje, że mimo 40 lat czuje się dziś w lepszej formie niż dekadę temu i chce realnie walczyć o tytuł mistrza świata.
Miniony sezon był dla niego wyjątkowo trudny. Poważna kontuzja biodra, odniesiona podczas zawodów w Warszawie, praktycznie przekreśliła pierwszą połowę rywalizacji w cyklu Grand Prix. Problemy zdrowotne pogłębił kolejny upadek w meczu PGE Ekstraligi, który zmusił Doyle’a do wycofania się z rundy w Pradze. W Manchesterze wystąpił, ale – jak sam przyznaje – był kompletnie niegotowy do jazdy. – Pojechałem tam zbyt wcześnie. Nie byłem w stanie nawet ustawić nogi w odpowiedniej pozycji – mówił szczerze w rozmowie dla FIM Speedway Grand Prix.
Doyle opuścił łącznie trzy rundy SGP, a w Warszawie wystartował tylko trzy razy. Mimo tego sezon zakończył na 10. miejscu w klasyfikacji generalnej, co – biorąc pod uwagę skalę problemów – uznaje za wynik solidny. Tym większym zaskoczeniem była dla niego decyzja Komisji SGP o przyznaniu mu stałej „dzikiej karty” na kolejny rok. – Byłem bardzo zaskoczony. Teraz chcę udowodnić sceptykom, że ta decyzja miała sens – podkreśla.
Żużel. Raport, którego boją się w Gorzowie? Były wiceprezes Stali Gorzów mówi wprost
Żużel. Pierwsze spotkanie kadry z Chomskim. Sygnały mówią więcej, niż się wydaje
Australijczyk nie ukrywa, że inspiracją jest dla niego kariera Greg Hancock, który trzy z czterech tytułów mistrza świata zdobył po czterdziestce. Doyle wierzy, że sam może pójść podobną drogą. – Mam 40 lat i wciąż patrzę na to, co Greg zrobił w wieku 46 lat. Wiem, że mam jeszcze czas. Wprowadziłem duże zmiany, mam nowych mechaników i czuję ogromny głód ścigania – zaznacza.
Zwycięzca Grand Prix Warszawy z 2024 roku podkreśla, że nie interesuje go spokojna jazda „do punktów”. Dla niego liczy się tylko walka o wygrane. – Grand Prix to 16 najlepszych zawodników świata. Nikt nie jest niepokonany. To trudna seria, ale właśnie dlatego chcę tam być. Smak zwycięstwa uzależnia – mówi bez ogródek.
Jeśli zdrowie dopisze, Jason Doyle zapowiada, że w sezonie 2026 nie będzie statystą. Cel jest jeden: wrócić do ścisłej czołówki i znów realnie bić się o mistrzostwo świata.



- Żużel. Został sam po rewolucji w ROW Rybnik. Teraz wszystko spada na niego
- Żużel. Ten ruch mówi więcej niż sponsoring. Zmarzlik wchodzi w nową rolę
- Żużel. Hit za hitem w Ostrowie! Speed Masters ogłasza kolejne gwiazdy
- Żużel. Motoarena może zobaczyć coś więcej niż turniej pożegnalny
- Żużel. Turniej Grzegorza Walaska wymknął się spod kontroli. Ta obsada mówi wszystko