Jacob Thorssell: „Po meczu w Opolu byłem zdołowany i zasmucony”

Jacob Thorssell w ubiegłym sezon 2. Ligi Żużlowej był motorem napędowym OK Bedmet Kolejarza Opole. Szwedzki żużlowiec zakończył sezon z wysoką średnią, która pozwoliła mu uplasować się na piątym miejscu w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników w rozgrywkach. Lider wraz z drużyną nie wywalczyli awansu do eWinner 1. Ligi, jednak mimo tego zdecydował się on pozostać w Kolejarzu.

Dwukrotny indywidualny mistrz Szwecji w wywiadzie dla Tygodnika Żużlowego stwierdził, że nie widzi powodu, aby mógł zmienić klub w Polsce. Jak sam przyznał, obecnie jest zadowolony z jazdy w Opolu, choć chętnie spróbowałby swoich sił w wyższej lidze. Potwierdził to swoją dyspozycją i końcową średnią w sezonie na poziomie 2,277 punktów na bieg. – Liga na pewno stała się cięższa, również przez wprowadzenie przepisu U-24. Trzeba patrzeć co zrobią inne kluby w okienku transferowym, ale wygląda na to, że liga będzie jeszcze mocniejsza. Miałem dobry sezon zarówno w polskiej jak i szwedzkiej lidze. Szczególnie w Szwecji było bardzo dobrze. W Polsce prezentowałem się solidnie, miałem wysoką średnią, startowałem w dobrym zespole. W półfinale z Daugavpils i finale z Landshut niestety wystąpiły problemy. To był dobry sezon w wykonaniu Kolejarza, jednak ze złym zakończeniem. Mój wypadek w Manchesterze to też „dobry” sposób na skończenie sezonu – przyznał lider OK Bedmet Kolejarza dla gazety Tygodnika Żużlowego.


W finale rozgrywek 2. Ligi Żużlowej 2020 opolanie zmierzyli się z Trans MF Landshut Devils. Niemiecki zespół okazał się zdecydowanie lepszy w pierwszym spotkaniu na torze w Bawarii, gdzie pokonali rywali w stosunku 52:38. W rewanżu pomimo walki Kolejarz nie zdołał odrobić straty punktowej, co w konsekwencji oznaczało konieczność spędzenia kolejnego roku na najniższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce. Jak tamte spotkania wspomina Szwed? – To wszystko przypomina efekt domina. Z mojej perspektywy porażka w Landshut była zbyt wysoka, może byłoby inaczej gdyby deficyt wynosił dziesięć punktów. To spowodowało wzrost napięcia, nie pomogła również taśma w moim pierwszym biegu. Myślę, że każdy z nas tego dnia miał wyścig, który poszedł nie po jego myśli, a takie rzeczy nie mogą się dziać w finale. W tym dniu potrzebujesz odjechać perfekcyjne zawody, a my takie zawody mieliśmy w każdym meczu, ponieważ wygrywaliśmy. W Landshut mieliśmy praktycznie wszystko do stracenia i myślę, że to trochę siedziało w naszych głowach, pojawił się również stres. W pierwszym spotkaniu dostałem ostrzeżenie, a następnie zostałem wykluczony za ruszanie się na starcie i zgubiłem punkt, albo dwa. Kiedy startujesz w finale i masz trzydzieści wyścigów do odjechania takie rzeczy nie mogą się przytrafiać. Nie obwiniam nikogo personalnie ani Madsa, Oskara, Andrieja, siebie, czy kogokolwiek innego, myślę, że po prostu każdy z nas dorzucił coś co złożyło się na przegraną. Po meczu w Opolu byłem zdołowany i zasmucony. (…) – oznajmił Jacob Thorssell dla Tygodnika Żużlowego

Z nadchodzącym roku 28-latek chciałby poprawić swoje wyniki i pokazać się na międzynarodowej arenie. – Chciałbym jeździć co raz lepiej, awansować z Kolejarzem do pierwszej ligi, zakwalifikować się do SEC, udział w GP Challenge również byłby dobry. Będę przygotowywał się normalnie tj. dużo jazdy na rowerze, biegania i praca na siłowni. W pierwszym tygodniu marca planuję wziąć udział w biegu Wazów. Dystans to dziewięćdziesiąt kilometrów i każdy może spróbować swoich sił – oznajmił Szwed.

fot. Erik Kruse

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *