Grand Prix w Warszawie, czyli od kompromitacji do żużlowego święta

Zawody cyklu GP na stadionie Narodowym odbywają się od 2015 roku, w 2020 roku ponownie w Warszawie miał pojawić się komplet publiczności, ale zawodnikom i kibicom plany pokrzyżowała epidemia COVID-19. Tegoroczna inauguracja Grand Prix w Warszawie miała odbyć się 16 maja, fani żużla z całego świata czekali na to wydarzenie, ale czy te zawody zawsze wyglądały tak jak przez ostatnie 3 lata?

W roku 2015 kibice mieli wielkie oczekiwania względem inauguracji sezonu Grand Prix w Warszawie. Zawody zapowiadały się znakomicie, tysiące kibiców z całego świata na największym i z pewnością najpiękniejszym polskim stadionie. Dodatkowego smaczku tym zawodom miał dodać fakt iż było to oficjalne pożegnanie z GP zwycięscy cyklu z 2010 roku, Tomasza Golloba.

Mimo że początek imprezy był obiecujący, kibice nie wyszli ze stadionu zadowoleni. Fatalnie przygotowany tor i problemy z taśmą startową doprowadziły do przerwania zawodów po 12 biegu ze względu na bezpieczeństwo zawodników. Rok później cykl odbył się bez większych przeszkód, ale tor wciąż pozostawiał wiele do życzenia, liczył się głównie start i to zwykle właśnie zawodnik, który najlepiej wyszedł spod taśmy wygrywał bieg. Mimo to widać było że organizatorzy wyciągnęli wnioski z zeszłego roku. 

            Od 2017 inauguracja SGP w Warszawie jest największą imprezą żużlową na świecie. Obecnie te zawody są najlepszym dowodem na to, że na torach, tak zwanych jednodniowych, da się organizować fenomenalne imprezy. Niewiele jest miejsc w Polsce, gdzie można oglądać  tyle mijanek co na stadionie w stolicy Polski, oprócz tego jest to jedyne miejsce (oprócz Millennium Stadium w Cardiff) gdzie żużel nigdy nie zostanie odwołany ze względu na warunki pogodowe. Posiadanie rozsuwanego dachu jest ogromnym atutem tego obiektu.

Wszystkie tory jednodniowe są również niezwykłe dzięki temu że oprócz typowych fanów żużla z miast, w których ściganie ligowe jest bardzo popularne, na stadion przychodzą również osoby, które w ogóle nie znają tej dyscypliny.  Jeżeli takie zawody odbywają bez większych przeszkód, biegi przyciągają uwagę nawet osób nierozumiejących żużla, to taka impreza może stać się wizytówką całej dyscypliny.

W Polsce poza Stadionem Narodowym w Warszawie zawody na torach czasowych odbywają się też w Chorzowie, gdzie od dwóch lat kończony jest cykl SEC. Niezaprzeczalnie jest to również wielkie wydarzenie, ale tym zawodom ciągle wiele brakuje do tego by stać na równi z Grand Prix na PGE Narodowym, mimo to wierze że organizatorzy wyciągną wnioski by impreza w Chorzowie zyskała prestiż tej w stolicy.

Przez ostatnie 2 lata na Stadionie Śląskim brakowało ścigania o czym mówił nawet sam uczestnik Bartosz Smektała rozmawiając z kibicami po zakończeniu turnieju. Kibiców na stadionie było dużo, ale na pewno pod tym względem również organizatorzy mieli pewnie spory niedosyt, szczególnie w zeszłym roku, kiedy sprzedając bilety w Rybniku zapowiadano że w dniu zawodów może zabraknąć biletów. Tymczasem sprzedano ich łącznie niewiele ponad 30 tysięcy. 

            Historia GP w stolicy daje nadzieje na to że SEC w Chorzowie też może przyciągać takie tłumy jak zawody w mieście stołecznym. Nie zdziwiłbym się również, gdyby pewnego dnia zorganizowano ponownie rundę Grand Prix w Chorzowie. Wspaniała historia, piękny stadion i pełno śląskich kibiców chcących zobaczyć imprezę tej rangi u siebie. Główną przeszkodą jest oczywiście tor, ale skoro zawody w Warszawie z totalnej kompromitacji stały się nagle najważniejszym żużlowym wydarzeniem na świecie, jestem przekonany że Chorzów w najbliższych latach jest w stanie osiągnąć podobny sukces.

fot. własna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *