Przejdź do treści
Aktualności/Metalkas 2. Ekstraliga

GKSŻ odpowiada na oświadczenie prezesa Abramczyk Polonii

GKSŻ
fot. Michał Szmyd/Speedway Canvas

Autor: Redakcja

GKSŻ odpowiada na oświadczenie prezesa Abramczyk Polonii

W poniedziałek Prezes Abramczyk Polonii Jerzy Kanclerz wydał oświadczenie po odwołanym meczu jego drużyny ze Zdunek Wybrzeżem Gdańsk. Szef bydgoskiego klubu użył w nim stwierdzenia, że tor mógł zostać przygotowany do jazdy, ale wszystkie prace nadzorował komisarz, a gospodarze wykonywali tylko jego polecenia. GKSŻ odpowiada na oświadczenie prezesa na łamach polskizuzel.pl

Tobiasz Musielak: Jesteśmy traktowani jak cyrkowcy. Czuję się poniżony

Słowa Jerzego Kanclerza sugerują, że działania komisarza były niewłaściwe lub niewystarczające. Takie stanowisko szefa Polonii jest dużym zaskoczeniem dla Dariusza Cieślaka, który był w Bydgoszczy przewodniczącym jury.

– Przyjmuję to wszystko z dużym zdziwieniem, bo kiedy przebyłem na stadion w niedzielę po godzinie 9:00, to był już tam obecny komisarz toru. Nikt nie zwracał wtedy uwagi, że coś jest nie tak i że prace podejmowane na torze mogą okazać się niewystarczające lub niewłaściwe. Poza tym pierwsze posiedzenie jury rozpoczęło się już o godzinie 10:00 i byli na nim obecni kierownicy obu drużyn i kierownik zawodów. Nikt nie miał żadnych uwag do tego, co dzieje się na torze. Wszyscy byli zgodni, że właśnie tak należy działać. W związku z tym oświadczenie prezesa Polonii jest dla mnie naprawdę dziwne – mówi nam Dariusz Cieślak na łamach polskizuzel.pl

Przewodniczący jury wyjaśnia również, dlaczego w jego ocenie mecz Abramczyk Polonii ze Zdunek Wybrzeżem nie doszedł do skutku. – Największy problem polegał na tym, że cały poprzedni dzień padało. Tor wizualnie wyglądał dość dobrze. Kłopotem był jednak pas na wejściu w drugi łuk. Po rozbronowaniu nawierzchnia się przesuszała i wydawało się, że będzie w porządku. Było w niej jednak mnóstwo wilgoci po opadach i dlatego z czasem wytworzyła się “poduszka”.

-Co ciekawe, pierwszy łuk był przez długi czas idealny. Wszyscy po nim chodziliśmy i mieliśmy takie samo zdanie. Tymczasem o godzinie 13:00 wszystko zaczęło się ruszać. Przyznam szczerze, że nigdy z czymś takim się nie spotkałem. To samo mówili Jacek Woźniak i Krzysztof Kanclerz. Dla nich też było to dziwne i oni również mówili, że warunki nie są bezpieczne. Nie pozostało zatem nic innego jak odwołać zawody – podsumowuje Cieślak.

fot. Michał Szmyd/Speedway Canvas

MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *