Żużel - Best Speedway Tv

GKSŻ odpowiada, dlaczego Cierniak i Miśkowiak pojechali w Lublinie | Żużel
Skip to content Skip to sidebar Skip to footer
Cierniak

GKSŻ odpowiada, dlaczego Cierniak i Miśkowiak pojechali w Lublinie

GKSŻ odpowiada, dlaczego Cierniak i Miśkowiak pojechali w Lublinie

Wczoraj w naszym tekście wyrażaliśmy wątpliwości na temat tego, czy Jakub Miśkowiak i Mateusz Cierniak powinni wystartować w finale MMPPK w Lublinie, skoro wcześniej nie wzięli udziału w finale IMP w Krośnie. Do sprawy odniósł się GKSŻ, który za pośrednictwem wiceprzewodniczącego GKSŻ Zbigniewa Fiałkowskiego, dlaczego zawodnicy mogli pojechać w Lublinie.

Przypominamy, że Mateusz Cierniak oraz Jakub Miśkowiak w niedzielę 14.08 wystąpili w zawodach SGP2 w Cardiff. Obydwaj zawodnicy dzień po zawodach rozegranych w Cardiff powinni byli stawić się na Indywidualnych Mistrzostwach Polski w Krośnie. Niestety do występu młodzieżowców nie doszło. W zamian za nich, do stawki podstawowej dołączono Krzysztofa Buczkowskiego i Rafała Karczmarza, którzy mieli pełnić w tym dniu rolę zawodników rezerwowych. Natomiast 17.08 obaj młodzieżowcy stawili się w Lublinie by reprezentować swoje kluby w Młodzieżowych Mistrzostwach Polski Par Klubowych.

W naszym tekście zadaliśmy pytanie, czy dla Mateusza Cierniaka – reprezentującego Motor Lublin oraz Jakuba Miśkowiaka – przedstawiciela Włókniarza Częstochowa, został zrobiony wyjątek od Regulaminu Zawodów Motocyklowych na Torach Żużlowych? Dziś do całej sprawy odniósł się GKSŻ, który za pośrednictwem wiceprzewodniczącego Zbigniewa Fiałkowskiego, dlaczego zawodnicy mogli pojechać w Lublinie.

Cierniak
Fot. Paweł Wilczyński

– W poniedziałek około 12:00 otrzymaliśmy wstępną informację, że ci dwaj zawodnicy mogą mieć duże problemy z dojechaniem do Krosna na godzinę 19:00. Od tego czasu bardzo dokładnie monitorowaliśmy, w którym miejscu się znajdują. Dowiedzieliśmy się również z kilku źródeł, że doszło do poważnego wypadku na autostradzie w Holandii. To spowolniło żużlowców – tłumaczy Zbigniew Fiałkowski, wiceprzewodniczący GKSŻ.

– Regulamin IMP mówi jasno, że na zawodników mogliśmy czekać do 19:00. Zadziałaliśmy jednak prewencyjnie. O 17:30 odbyło się ostatnie posiedzenie jury. Poprosiliśmy żużlowców o screeny z ich nawigacji. Jeden z żużlowców miał do pokonania około 470 kilometrów, a drugi około 270 kilometrów. Nie było szans, żeby zdążyli. Zapadła decyzja, że pojadą rezerwowi, czyli Krzysztof Buczkowski i Rafał Karczmarz. Dzięki klubowi z Krosna, który miał na miejscu swojego juniora Kacpra Szopę, mogliśmy także zapewnić rezerwę toru. Niestety, nie było już szans, by ściągnąć także Krzysztofa Sadurskiego lub Franciszka Karczewskiego, bo było na to za późno – mówi Zbigniew Fiałkowski.

To była naprawdę szczególna sytuacja. Obaj juniorzy zrobili wszystko, żeby być w Krośnie, więc nie powinni ponosić odpowiedzialności za to, że im się nie udało. Być może ułożyli to źle pod względem logistycznym, ale błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie zrobi. Nie ma jednak mowy o złej woli z ich strony. Mogę nawet zdradzić, że Mateusz Cierniak zapłacił około 500 euro, żeby dostać się szybszą trasą z Anglii do Francji – dodaje.

Fot. Emilia Hamerska – Lengas

Zostaw komentarz

×