EC615A0D 9104 4DB8 A103 742C2C7820BC

Fogo Unia Leszno – Falubaz Zielona Góra – Speedway Tour vol. 8

W niedzielę byłem obecny na meczu w Ostrowie Wielkopolskim, gdzie miejscowa drużyna podejmowała łotewską ekipę Lokomotiv Daugavpils. Już we wtorek natomiast miałem zaplanowany wyjazd do Leszna, gdzie w zaległym spotkaniu PGE Ekstraligi Fogo Unia Leszno walczyła z Falubazem Zielona Góra. Fani obydwóch drużyn raczej za sobą nie przepadają, więc zapowiadały się interesujące zawody. Warto też dodać, że był to mecz lidera z wiceliderem rozgrywek. Jednak na papierze zdecydowanym faworytem byli gospodarze.

Początek spotkania zaplanowano na godzinę 20:00. W pracy tego dnia byłem do godziny 14:00. Po powrocie z roboty po obiedzie zacząłem szykować się do wyjazdu. Bilety miałem już wydrukowane. Program zawodów do kupienia był w Galerii Leszno w sklepie klubowym. Około godziny 16:00 wyruszyłem w około dwugodzinną podróż do Leszna. Po drodze niestety jak to w tygodniu bywa o tej porze większy ruch na drogach, ponieważ dużo osób wracało z pracy. Po kilkuminutowych postojach w korku w Lesznie byłem kilka minut po 18. Zanim jednak pojechałem na stadion im. Alfreda Smoczyka to najpierw wstąpiłem do Galerii po program zawodów. Znajduje się ona na samym wjeździe do miasta, więc nie musiałem przebijać się przez miejskie korki. Po nabyciu programu udałem się pod „Smoka”. Bramy wejścia były już otwarte, a w kolejce czekało kilka osób. Po przekroczeniu bram zająłem miejsce na trybunach. Zanim rozpoczęła się próba toru skorzystałem, że nie było jeszcze dużych kolejek i poszedłem na stoisko, aby kupić napoje.

159967853 167422601861232 8387503229785813790 n

Po kilku chwilach rozpoczęła się próba toru. Ze strony gospodarzy Fogo Unii Leszno Jaimon Lidsey i kapitan Piotr Pawlicki. Gości na próbnych jazdach reprezentowali Martin Vaculik i również kapitan Piotr Protasiewicz. Warto tutaj zaznaczyć, że dla popularnego „Pepe” było to 512. spotkanie w ligowe, bijąc tym samym rekord Tomasza Golloba (511). Wystartował także ze specjalnym numerem na plecach „512″ upamiętniające to wydarzenie.

Pierwszy bieg od razu pokazał, że goście nie przyjechali do Leszna się położyć i para Antonio Lindbaeck – Michael Jepsen Jensen pokonała podwójnie Emila Sajfutdinowa i Bartosza Smektałę. Bieg młodzieżowy na remis. Wyścig trzeci to kolejna podwójna wygrana gości. Para Vaculik – Dudek wygrała start i nie miała większych problemów z dowiezieniem do mety podwójnego zwycięstwa. Lidsey trzymał się całkiem blisko Dudka, ale nie na tyle, żeby przeprowadzić atak. W trakcie tego biegu całkiem niedaleko mnie dość mocno wygraną celebrował jeden z fanów gości, co zwróciło uwagę miejscowych. Na szczęście tym razem obyło się bez rękoczynów tylko na wymianie spojrzeń. Wyścig czwarty znów remisowy i po czterech biegach ogromna niespodzianka w Lesznie, bowiem goście prowadzi już 8:16. Druga seria startów to powolne odrabianie strat przez Fogo Unię Leszno. Najpierw w biegu numer 5. podwójnie wygrali gospodarze za sprawą Bartosza Smektały i Jaimona Lidseya. Humory na trybunach od razu wzrosły i fani „Byków” uwierzyli, że od teraz to ich ulubieńcy zaczną marsz po zwycięstwo w tym meczu. W kolejnym biegu odwet wzięli goście uciekając na dwa punkty. Jednak w 7. biegu doskonała para gospodarzy Sajfutdinow – Kołodziej nie dała szans Patrykowi Dudkowi i Mateuszowi Tonderowi i wynik na tablicy widniał 20:22. W biegu numer 9. gospodarze zwyciężając w stosunku 5:1 wyszli pierwszy raz w tym meczu na prowadzenie. Dokonali tego oczywiście nie, kto inny jak para Sajfutdinow – Kołodziej. Kibice w Lesznie byli w coraz lepszych nastrojach. Przed dłuższą przerwą po 10. wyścigach wynik wynosił 31:29 i wydawało się, że gospodarze wracają powoli na właściwe tory. Po przerwie Unia Leszno potwierdziła swoją wyższość i w jedenastym biegu wygrali podwójnie. Bieg numer dwanaście na remis. W 13. wyścigu duet Kołodziej – Pawlicki dołożył do przewagi dwa kolejne punkty i przed dwoma ostatnimi biegami był wynik 43:35 i leszczynianie byli pewni, że tego meczu nie przegrają. W przerwie przed biegami nominowanymi panowała bardzo dobra atmosfera. Wyścig czternasty wprowadził trochę nerwowości i dramaturgii w meczu i na trybunach, ponieważ goście za sprawą Martina Vaculika (rezerwa taktyczna za Antonio Lindbaecka) i Patryka Dudka wygrali podwójnie z parą Smektała – Lidsey i przed ostatnim biegiem goście wciąż mieli szansę na remis w meczu. Kibice w Lesznie na stojąco oglądali ostatnią gonitwę wieczoru. Dawno nie było takiej sytuacji, aby na stadionie im. Alfreda Smoczyka mecz rozstrzygał się w ostatnim biegu. Sajfutdinow na pierwszym łuku wypchnął Kołodzieja, i pewnie pojechał po zwycięstwo. Protasiewicz i Kołodziej stoczyli piękny pojedynek o trzecie miejsce. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 47:43, a kibice byli bardzo zadowoleni z bardzo zaciętego widowiska.

Ja tradycyjnie, spokojnie poczekałem na to, aż większość kibiców opuści obiekt i wtedy udałem się do samochodu. Po drodze szybki postój na stacji na ciepłą kawę i przekąskę. Do domu wróciłem przed 24. Rozpakowanie się zostawiłem na drugi dzień, ponieważ rano musiałem wstać do pracy to po szybkiej kąpieli poszedłem spać. Tym meczem zakończyłem swój mały maraton meczy. Od piątku do wtorku zaliczyłem 3. spotkania kolejno w Zielonej Górze, Ostrowie Wielkopolskim i Lesznie. Wciąż jednak byłem głodny kolejnych przejechanych kilometrów i emocji żużlowych.

fot. Sonia Kaps

baner 1200 200

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *