Fenomen sportu żużlowego

Sport jest bardzo nieprzewidywalny. Świetnym tego przykładem jest żużel, w którym wszystko się może zdarzyć, a obstawienie dokładnego wyniku graniczy z cudem. Niektórzy już przed sezonem chcą rozdawać medale, bo wydaje im się, że wiedzą które drużyny mają na nie największe szanse. Dobrze, że nie mają takiej możliwości, bo zawsze się mylą. Tak było we wcześniejszych sezonach i w tym również. Wydaje mi się, że powodem tego jest to, że na wynik drużyny składa się wiele czynników, a nie tylko nazwiska widniejące na papierze.

Świetnym przykładem tego, że wszystko może się zdarzyć jest drużyna Motoru Lublin, która już jedną nogą była w play-offach i ostatecznie do nich nie trafiła. Lublinianie mają za sobą dobry sezon. W wielu przypadkach pokazali wolę walki i zostawili serce na torze. O zakończeniu sezonu w ich przypadku zadecydowały tak naprawdę dwa mecze. Przegrana u siebie z Włókniarzem Częstochowa i na wyjeździe w Grudziądzu.
Przez cały sezon utrzymywali się w najlepszej czwórce i nagle w kluczowym momencie z niej wypadli. Ale jak to się mówi “taki jest sport”.

Kolejnym zaskoczeniem sezonu jest Stal Gorzów. Po sześciu porażkach z rzędu chyba już nikt w nich nie wierzył. Bardziej była mowa, że będą walczyli o utrzymanie. A oni na przekór wszystkim pokazali na co ich stać. I po tej złej passie rozpoczęli dobrą. Osiem zwycięstw zafundowało im miejsce w walce o Mistrzostwo Polski. Być może ten słabszy początek zadziałał na nich motywująco i teraz mogą się cieszyć z miejsca w najlepszej czwórce. To jest świetny dowód na to, że nie można nikogo skreślać.

Przed sezonem Włókniarz Częstochowa była jednym z zespołów stawianych do walki o medale. Wszyscy uważali, że z takim składem mogą się bić o złoto. W sumie nie było w tym nic dziwnego. Światowej klasy zawodnicy: Leon Madsen, Fredrik Lindgren czy Jason Doyle, którzy walczą o tytuł Indywidualnego Mistrza Świata mieli poprowadzić drużynę do play-offów. Ale jak wiemy nazwiska nie jadą. Wystarczył słabszy początek sezonu Jasona, kilka spotkań, które nie poszły po myśli Częstochowian i problemy z torem, by Lwy wypadły z najlepszej czwórki.

Runda zasadnicza przyniosła wiele emocji i niespodzianek. Teraz czas, żeby zmierzyli się ze sobą najlepsi z najlepszych! O tym jaka drużyna zostanie Mistrzem Polski dowiemy się 11 października. Czy będziemy świadkami niespodzianki? A może jednak po raz 4 z rzędu Mistrzostwo trafi do Leszczyńskich Byków? Patrząc na cały sezon myślę, że wszystkiego możemy się spodziewać.

fot. Sonia Kaps


0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *