“Cieszę się, że mogłem zbierać doświadczenie u boku takiego Mistrza” – wywiad z Michałem Finfą, dyrektorem zarządzającym klubu Cellfast Wilki Krosno oraz managerem zespołu

Przemysław Koszelnik: Michał, przybliż proszę kibicom swoją historię, bo właśnie zatoczyła koło. Przygodę z żużlem, zaczynałeś w rodzinnym Krośnie…

Michał Finfa: Można powiedzieć, że w Krośnie „raczkowałem”, w latach 2009 – 2011 byłem kierownikiem drużyny KSM Krosno. W roku 2012 trafiłem do Wandy Kraków, gdzie ówczesny Prezes, Paweł Sadzikowski postawił przede mną pierwsze, poważne wyzwanie, pracy jako manager zespołu, co trwało do 2015 r.  Rok później, kiedy to reaktywował się żużel w Częstochowie zostałem zaproszony przez Prezesa Michała Świącika do projektu pod nazwą Włókniarz. Moja przygoda w Częstochowie trwała do 2020 r. A dziś przede mną kolejne wyzwanie i projekt pod nazwą Cellfast Wilki Krosno

Jaki wpływ na to, że jesteś dziś w żużlu, miał Twój Tato Robert?

Niewątpliwie wpływ Taty na to, że pokochałem żużel całym sercem był ogromny a to z racji tego, że już jako 3-4 latka zabierał mnie na zawody żużlowe przy ul. Legionów. Metanolem przesiąkałem od najmłodszych lat. Pamiętam, że na stadionie były korty, na których jako młody chłopak trenowałem tenis. Po zajęciach wpadałem do parku maszyn podglądać żużlowców, mechaników. Wtedy można było bez problem wejść do parku maszyn, pogadać. To było jeszcze za czasów Kazimierza Bobusi. Ja po prostu cały czas żyłem żużlem. Dziś znów wchodzę do tego parku maszyn w nowych czasach i w nowych warunkach.

Jak trafiłeś do Włókniarza Częstochowa i jak wspominasz legendy polskiego speedwaya Józefa Kafla, Lecha Kędziorę i Marka Cieślaka?

To, że trafiłem do Częstochowy wydaje się być pokłosiem wydarzeń z 2014 roku, kiedy Włókniarz ogłosił bankructwo i nie pojawił się w lidze. Następnie, 2015 był rokiem karencji dla częstochowian. Wtedy pojawił się nowy projekt na czele, którego stanął Prezes Michał Świącik. Chciał do niego zaprosić osoby nie związane ze środowiskiem częstochowskim, szukał ludzi z zewnątrz i pojawiła się dla mnie propozycja pracy. Skusiło mnie to, że Włókniarz to utytułowany klub, 4-krotny Mistrz Polski, od wielu lat na żużlowej mapie Polski. Projekt wydawał się na tyle ciekawy i atrakcyjny, że nie mogłem nie skorzystać z tej szansy, pomimo czekającej mnie żmudnej i ciężkiej pracy, budowania nowych struktur oraz jazdy w drugiej lidze. I absolutnie tego nie żałuję – 5 lat wspaniałych doświadczeń, wiedzy zebranej od najlepszych trenerów w tym kraju czy na świecie. Największym wyzwaniem była dla mnie praca w Ekstralidze. Trzeba było wziąć odpowiedzialności za drużynę, ale także dodatkowo zająć się dużą częścią administracyjną klubu oraz kontaktem z całą Ekstraligą. Ale właśnie dzięki temu zebrałem spore doświadczenie, a każdy dzień spędzony we Włókniarzu był czymś niesamowitym.
A wspominając trenerów. W 2016 r. współpracowałem z Józefem Kaflem, następnie w 2017 r. z Lechem Kędziorą. Bardzo przyjemni Panowie, a przy tym fachowcy. Jeśli kiedyś byłoby mi dane chętnie podjąłbym współprace z obydwoma. Zobaczymy co przyniesie czas, może za 5, 10 lat? A co do Marka Cieślaka… To jest ikona polskiego speedwaya i niesamowicie utytułowany trener, co więcej mógłbym dodać. Pozostajemy w stałym kontakcie. Nawet dzisiaj (07. 01.) zadzwonił i rozmawialiśmy, bo obydwaj już żyjemy pierwsza kolejką spotkań eWinner 1. ligi i meczem ROW Rybnik – Cellfast Wilki Krosno. Był też żywo zainteresowany tym, jak sobie radzę, jak odnajduję się w nowym środowisku i jak mi się tu teraz żyje. Utrzymujemy naprawdę dobry, przyjacielski kontakt i mamy do siebie ogromny szacunek pomimo tego, że niedługo staniemy naprzeciw siebie. Cieszę się, że mogłem zbierać doświadczenie u boku takiego Mistrza.

Dlaczego nie zostałeś w Częstochowie u boku Piotra Świderskiego?

Głównym powodem była chęć zmiany. Ale nie dlatego, że było mi źle w Częstochowie, bo mogłem zostać przy Piotrku Świderskiem, ale dlatego że pojawiła się interesująca propozycja z mojego rodzinnego Krosna i zaproszenie do projektu pod nazwą Cellfast Wilki Krosno. Prezes Grzegorz Leśniak przedstawił ciekawą wizję rozwoju klubu oraz cele jakie Cellfast Wilki chcą osiągnąć w najbliższych latach. Nie bez znaczenia było dotychczasowe funkcjonowanie klubu, wyniki, nieskazitelna opinia oraz zyskana renoma. Tutaj nie było rzeczy, która by szwankowała. Zawodnicy, których udało się zakontraktować są niejako dowodem na wypracowanie przez Cellfast Wilki Krosno, rzetelnej i solidnej marki wśród polskich klubów. Więc była to moja przemyślana decyzja.

Razem z Ireneuszem Kwiecińskim tworzycie sztab szkoleniowy Cellfast Wilków Krosno, już razem kiedyś pracowaliście. Cieszysz się na ponowną współpracę?

Oczywiście, że się cieszę. Trzeba mocno podkreślić, że w trakcie naszej wcześniejszej współpracy Irek świetnie wywiązywał się ze swojej roli. Zapamiętałem go jako człowieka bardzo zaangażowanego w to co robił. Miał świetny kontakt z młodzieżą, był otwarty i bezkonfliktowy. To są szalenie ważne cechy dobrego trenera i Irek wtedy tym mi imponował. Dlatego uważam, że wspólnie poradzimy sobie z zadaniem, jakie zostało postawione przed nami.

Jak oceniasz skład, którym będziecie dysponować? Wiem, że pomagałeś Prezesowi Grzegorzowi Leśniakowi przy doborze zawodników.

Zawsze będę to powtarzał. Beniaminek w żużlu ma fatalne warunki do tego, żeby stworzyć ciekawy, mocny skład. Zawodnicy, którzy są zadowoleni ze współpracy ze swoimi klubami niechętnie zmieniają otoczenie. Dlatego wyciągnięcie jakiegokolwiek wartościowego zawodnika jest zadaniem ogromnie trudnym i żmudnym. Wśród zawodników, którzy podpisali z nami kontrakty są: Mateusz Szczepaniak (właśnie czytałem, że jest w TOP 3 transferów 1 ligi), Daniel Jeleniewski, oraz dwójka stranieri – Peter Ljung i Andrzej Lebedev. Są to doświadczone i objeżdżone nazwiska o uznanej marce, dlatego myślę, że udało nam się to idealnie poskładać. Na jedną sprawę w ostatniej rozmowie zwrócił mi uwagę Daniel Jeleniewski. Mianowicie na to, że każdy z tej czwórki jest po sezonie nie do końca udanym, że mają coś do udowodnienia i mogą zrobić ogromny progres. Uważam więc, że formacja seniorska pod każdym względem jest dobrana optymalnie. Teraz tylko kwestia, żeby zawodnicy U-24 oraz juniorzy dorzucili swoje punkty i o sezon jestem spokojny. Pozostaje tylko chuchać i dmuchać, żeby omijały nas kontuzje i myślę, że sprostamy postawionemu przed nami zadaniu.

Formacja juniorska w mojej ocenie na papierze wygląda najsłabiej. Czy istnieje temat wzmocnienia formacji juniorskiej np. Mateuszem Bartkowiakiem ze Stali Gorzów, o którym mówi się w kontekście Cellfast Wilków Krosno?

Co do juniorów, powtarza się w opinia, że to nasza najsłabsza formacja. Aleksa Rydlewskiego osobiście polecałem Prezesowi Leśniakowi, bo zapamiętałem go z zawodów juniorskich, gdzie zaprezentował się całkiem ciekawie. W mojej ocenie na tle juniorów, którzy jeżdżą obecnie w pierwszej lidze będzie to zawodnik wybijający się ponad przeciętną. Jakub Janik to postać jeszcze nieodgadniona. Dosyć późno zaczął przygodę z motocyklem żużlowym, ale w 2020 r. zrobił duży postęp. W tym roku kończy 21 lat i musi pokazać, że stać go na to, aby w tym sporcie jeszcze zaistnieć. Na pewno zdaje sobie sprawę jaka odpowiedzialność na nim ciąży i widać, że bardzo chce. Natomiast temat Mateusza ciągnie się jakiś czas, na tę chwilę jego przyszłość nie jest określona. Prezes Marek Grzyb w jednym z wywiadów powiedział, że wszystko ma się wyjaśnić do końca stycznia. Na ten moment nie wiem, czy są szanse na podjęcie rozmów, więc tematu na razie nie ma.

Jakie cele postawił przed Wami i drużyną Prezes Grzegorz Leśniak?

Cel jest jeden, nadrzędny. W sezonie 2022 Cellfast Wilki Krosno mają jeździć w eWinner 1. lidze. Wszystko, co uda się osiągnąć ponad to będzie wartością dodaną. Liga zapowiada się bardzo ciekawa i szalenie wyrównana, o czym wiedzą wszyscy. Nie ma słabeuszy, nie ma takiego hegemona jak Toruń w ubiegłym sezonie. Nic tylko zapełniać trybuny, włączać telewizory i oglądać.

Powiedz co sądzisz o wprowadzeniu przepisu o zawodniku U-24?

Ma on swoje zalety, ale ma też swoje wady. Kluby dosyć późno dowiedziały się o tym przepisie, co spowodowało niemałe zamieszanie. Z tego faktu wynikała też dynamika na rynku transferowym. Uważam, że sam przepis jest dobry, ale nurtuje mnie pytanie: Co dalej z chłopakami, którzy osiągną wiek 25 lat? Przebicie się takiego zawodnika do formacji seniorskiej jakiejkolwiek drużyny będzie szalenie trudne, bo spójrzmy jakie nazwiska dzisiaj pojadą w 1 i 2 lidze. Także na ten moment wydaje się być to ciekawym rozwiązaniem dla zawodników kończących wiek juniora. Trzeba wierzyć, że sezon na pozycji U-24 pozwoli im na tyle rozwinąć karierę i wejść na taki poziom, aby w przyszłym sezonie zagwarantować sobie miejsca w składach klubów.

A czy uważasz, że Patryka Wojdyłę stać na to, żeby być czołową postacią wśród zawodników tej formacji w całej lidze? Pytam, bo to chłopak, który poczynił niesamowity progres i jako jedyny z ubiegłorocznego składu pozostał w Krośnie.

Zacznę od tego, że Patryk charakteryzuje się bardzo dobrą sylwetką na motocyklu. Jeździ odważnie i nie unika walki. Śledzę poczynania tego chłopaka. Od początku swojej kariery był dla mnie bardzo wartościowym zawodnikiem. Myślę, że dużo dała mu przygoda w Sparcie Wrocław. Jednak gołym okiem widać było u niego brak ligowego objeżdżenia, a to przekładało się na małą liczbę startów, bo stawiano tam na Maksyma Drabika i Przemka Liszkę.  Ta jego kariera ligowa zaczęła wyhamowywać. I tu świetny ruch zarówno Grzegorza Leśniaka jak i Patryka, który obu stronom przyniósł olbrzymi pożytek. Dla samego Wojdyły 4 czy 5 biegów w każdym meczu i zaufanie to było to czego potrzebował. Pokazał naprawdę efektowny i efektywny speedway co m.in. pozwoliło Wilkom na odniesienie kompletu zwycięstw. Wydaje mi się, że gdyby pozostał w Sparcie, jeździł tam od czasu do czasu kosztem innego z juniorów jego kariera nie nabrałaby takiego rozpędu. Znakomity sezon w Krośnie uświadomił i pokazał mu, że może się ścigać na wysokim poziomie. Przypilnujemy, żeby dobrze zainwestował środki, żeby dobrze przygotował się do sezonu i wierzymy, że jego występy będą na przyzwoitym poziomie.

Twój faworyt do awansu i kandydat do spadku?

Nie mam takich. W chwili obecnej poziom drużyn jest tak wyrównany, że jedna kontuzja, jakieś załamanie formy, problemy sprzętowe zawodnika mogą zrujnować drużynę – dotyczy to wszystkich, od ROW-u po Cellfast Wilki. Ciężko jest dzisiaj wróżyć przy tak małych dysproporcjach pomiędzy drużynami, ja nie podejmę takiego tematu.

Parę słów na zakończenie?

Drodzy kibice. Naprawdę chciałbym, żebyście mogli pokazać w tym sezonie jak licznie odwiedzacie nasz stadion. Wierzę, że sytuacja z koronawirusem, wałkowana od ponad roku rozwiąże się, co pozwoli Wam wrócić na trybuny przy ulicy Legionów. Stadion będzie piękniał z dnia na dzień, powstanie oświetlenie, być może dodatkowe segmenty z krzesełkami. Już oczami wyobraźni widzę ten pierwszy mecz, jak tłumy Krośnian idą na stadion, pali się oświetlenie i jest takie WOW! Wierzę, że zapełnią się wszystkie stadiony, żebyśmy nie musieli patrzeć na te puste trybuny z ogromnym żalem. Trzeba zrobić wszystko, abyście mogli na te stadiony przychodzić i cieszyć się oglądaniem speedwaya

fot. wilkikrosno.pl

Bądź z nami na bieżąco! :

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *