Przejdź do treści
PGE EKSTRALIGA/Wywiady

Bartosz Smektała – „Ulżyło nam, że utrzymaliśmy się w lidze, bo zaczynało się robić niebezpiecznie.”

Bartosz Smektała
Fot. Czarny Productions

Autor: Edyta Wojdeł

Bartosz Smektała – „Ulżyło nam, że utrzymaliśmy się w lidze, bo zaczynało się robić niebezpiecznie.”

Trawiona w tym sezonie wieloma kontuzjami Fogo Unia Leszno, w ostatniej kolejce fazy zasadniczej przegrała na wyjeździe z żegnającymi się z PGE Ekstraligą Cellfast Wilkami Krosno. Wcześniej jednak jako pierwsza drużyna w tym sezonie pokonała na własnym torze Betard Spartę Wrocław. Przed leszczyńskimi Bykami finalnie udział w play offach.

Chociaż sezon układał się im bardzo różnie to finalnie zakwalifikowali się jako ostatni, szósty zespół do fazy play off PGE Ekstraligi. Na swoim koncie mają jeden bonus, pięć zwycięstw i dziewięć porażek. O tym co jest już za Fogo Unią Leszno, a co jeszcze przed opowiedział po meczu w Krośnie – Bartosz Smektała.

Niby mecz, ale jednak trochę trening

Fogo Unia Leszno przegrała ostatnie spotkanie fazy zasadniczej PGE Ekstralligi w Krośnie czteroma punktami. Przed leszczyńskimi Bykami czas na pojedynki w fazie play-off. Treningi oczywiście jeszcze będą, ale jak przyznał Bartosz Smektała, najlepszy sposobem sprawdzenia żużlowych umiejętności jest zawsze możliwość ścigania się z przeciwnikiem. Jeśli traktować w ten sposób mecz z krośnieńskimi Wilkami, to leszczynianie powinni chyba jednak trochę jeszcze popracować przed niedzielnym spotkaniem z Betard Spartą Wrocław.

– Dzisiaj mieliśmy dobry trening i tak w sumie tutaj trochę… Nie no przyjechaliśmy się pościgać, wiadomo, jak przyjeżdżasz, to chcesz wygrać mecz i to bez dwóch zdań, ale najlepszym treningiem jest mecz, bo to zawsze staje czterech zawodników i możesz się sprawdzić. Na treningu przeważnie jeździsz solo i ścigasz się z wiatrem. Wiadomo, że ten tor, a leszczyński, to są całkiem inne, chociażby geometrią, ale oczywiście jeszcze w piątek jedziemy trening i wydaje mi się, że jesteśmy przygotowani na play-offy.

Bartosz Smektała po meczu w Krośnie -„ulżyło nam, utrzymaliśmy się”

Wszystko na luzie

Ze ściganiem na żużlu podczas rozgrywek ligowych bywa bardzo różnie. Jedne mecze nierzadko mają znacznie większą wagę niż inne. Chociaż zawodnicy bez wątpienia zawsze starają się dawać z siebie wszystko, co tylko mogą, to jak podkreślił Bartosz Smektała zachowanie możliwie jak największego spokoju i chłodnego umysłu jest zawsze tak samo istotne.

– Nie, jak jest spina, to przeważnie nie wychodzi i wiadomo, chociażby w tym roku mecz z Grudziądzem, który był dla nas bardzo ważny, ale spina gdzieś tam troszeczkę blokuje na motorze, a im więcej tego luzu jest, tym dużo rzeczy można zrobić lepiej. Łatwo się oczywiście mówi, bo to jak przychodzi już prezentacja, to te emocje buzują, ale po prostu trzeba się skupiać na tym co jest do zrobienia i nie myśleć po prostu za dużo na przód, tylko o tym co jest tu i teraz.

Ah ta Sparta

Fogo Unia Leszno, to pierwszy zespół, który w tym sezonie w ekstraligowych zmaganiach zdołał stawić czoła i pokonać Betard Spartę Wrocław. Leszczyńskie Byki, co prawda nie zdobyły w tym spotkaniu punktu bonusowego, ale jednak wygrana z jak dotąd niepokonanymi, na domowy owalu, bez wątpienia podbudowała, powoli wracających do formy, żużlowców z Leszna. Na to spotkanie przygotowania toru nadzorował sam kapitan Byków – Janusz Kołodziej, co dało zadziwiająco pozytywny efekt. Według Bartosza Smektały jednak kwestia owalu w Lesznie pozostaje nadal dyskusyjna.

– Myślę, że z torem, to trzeba będzie jeszcze podyskutować, ale analizowałem sobie to troszkę i w Betard Sparcie są tacy zawodnicy, taka, że tak powiem, to jest fakt, że światowa czołówka. Ci zawodnicy wyciągają wnioski i myślę, że na pewno będą chcieli pojechać lepiej, ale niemniej jednak cieszy nas to, że jako pierwsza drużyna odebraliśmy punkty drużynie z Wrocławia w tym sezonie.

Lucky loser?

Żużlowa faza play off, tak jak z resztą i zasadnicza, bywa nie raz bardzo zaskakująca. W rozbudowanym systemie awansuje sześć drużyn, które następnie biorą udział w ćwierćfinałach. Według ustalonych zasad drużyna z pozycji 6. musi zmierzyć się z tą z 1. W tym wypadku niesie, to za sobą fakt, iż Fogo Unię Leszno czekają ponowne dwa starcia z Betard Spartą Wrocław. Bez wątpienia nie będzie, to łatwe zadanie, ale zawsze jeszcze istnieje szansa na wejście do półfinałów w roli „lucky losera”. Bartosz Smektała nie prowadzi tego rodzaju kalkulacji. Jego zdaniem drużyna koncentruje się obecnie jedynie na tym, by dać z siebie jak najwięcej.

– Teraz się skupiamy na tym, żeby w dwóch spotkaniach pojechać, jak tylko potrafimy najlepiej i zobaczymy, co z tego wyjdzie, ale oczywiście mecz domowy, czy mecz na wyjeździe, chcemy po prostu wygrać i tyle.

A mogło być różnie

Drużyna z Leszna nie miała w tym roku zbyt wiele szczęścia. Żużel to sport kontuzjogenny i pech chciał, że w tym sezonie rozmaite urazy wyłączały po kolei właśnie podstawowych zawodników Byków. Przy tak dynamicznym, a zarazem negatywnym rozwoju sytuacji, jak potwierdził Bartosz Smektała, nawet wśród samego leszczyńskiego zespołu pojawiało się powoli zwątpienie. Na szczęście dla Fogo Unii Leszno wszystko skończyło się dobrze, a czołowi żużlowcy zdążyli powrócić, by wspierać resztę drużyny w walce. Nie pozostaje zatem nic innego jak przysłowiowo walczyć, do końca.

– Ulżyło nam, że utrzymaliśmy się w lidze, bo zaczynało się robić niebezpiecznie. Jak nie mieliśmy zawodników, tych podstawowych, no to człowiek się już tak zastanawiał, że kiedy oni wrócą, bo potrzeba nam wygrać jeszcze jakieś spotkanie, żeby było troszkę lżej, żeby lżej się oddychało. Więc fajnie się to poukładało i w pewnym sensie my troszkę jesteśmy wygrani, już w tym momencie, bo utrzymaliśmy się, jesteśmy w fazie play-off i teraz po prostu im więcej wyciągniemy, tym to na plus dla nas.

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *