bstv 1536x162 4 1024x108 1

Apator Toruń bezsilny w pojedynku z Betard Sparta Wrocław. 36-54

Wbrew naszym oczekiwaniom mecz w Toruniu pomiędzy Apatorem, a Spartą Wrocław nie przyniósł zbyt wielu emocji. A przecież wielu ekspertów oczekiwało, że to Anioły odniosą sukces! Okazało się jednak, że w obecnej formie Wrocławian zatrzymać będzie bardzo trudno.

Zasadniczo we Wrocławiu każdy zrobił to, czego od niego oczekiwano i to wystarczyło. Niekwestionowanym liderem był Maciej Janowski, który nie oddał nawet punktu przeciwnikom, Artiom Łaguta dopiero w ostatnim biegu przegrał z zawodnikiem gospodarzy, Tai Woffinden był jak zwykle bardzo solidny, Daniel Bewley i Gleb Czugunow stanowili silną drugą linię, a juniorzy przywieźli łącznie 4 punkty – nie za dużo, ale też nie zawiedli.

Wśród Torunian liderem był Paweł Przedpełski, który odniósł jedno zwycięstwo i czterokrotnie przyjeżdżał drugi. Poza nim tylko Robert Lambert pojechał nieźle, ale bez rewelacji (drugie i ostatnie zwycięstwo indywidualne gospodarzy, ale i zero) oraz Krzysztof Lewnadowski. Najmłodszy z Aniołów zdobył tyle samo punktów, co Chris Holder i Adrian Miedziński i więcej niż Jack Holder, który w piątek był cieniem samego siebie. Nie zaskakuje zatem fakt, że Torunianie nie wygrali drużynowo ani jednego biegu, a aż 8 remisowych biegów nie wystarczyło, by chociaż na chwilę zagrozić liderem Ekstraligi.

Pierwszy bieg zapowiadał, że może będzie się działo – start wygrał Przedpełski, ale stracił prowadzenie na rzecz Łaguty, a wkrótce później Woffinden pokazał, jak się jeździ młodszemu koledze z reprezentacji. Bieg juniorów również dość ciekawy, Lewandowski walczył nieudanie z Liszką, a Żupiński nie dał rady Curzytkowi. W 3. Biegu znów lepszy start reprezentanta gospodarzy, jednak Janowski na dystansie po dłuższej chwili minął Miedzińskiego, a Jack Holder nie dał rady Bewleyowi. Wreszcie w 4. Biegu to Wrocławianie wystartowali lepiej, ale tylko Czugunow utrzymał się na czele, a Liszka spadł na ostatnie miejsce. Po pierwszej serii 6 punktów przewagi Sparty, ale były sygnały, że powinna mieć miejsca jakaś walka o zwycięstwo.

W kolejnej serii startów dwa remisy (zwycięstwa Łaguty i Janowskiego), rozdzielone jednak pierwszym (i przedostatnim) podwójnym triumfem gości – Woffinden i Bewley nie pozostawili złudzeń młodszemu Holderowi i Lewandowskiemu. Czyli już 16-26. Kolejna seria to znowu trzy indywidualne zwycięstwa gości  – oczywiście trzech najsilniejszych Spartańskich armat, przy czym tylko w biegu ósmym odnieśli oni zwycięstwo drużynowe – Żupiński starał się powalczyć z Czugunowem, ale bezskutecznie. Zatem pomimo ambitnej walki Torunian (w 9. biegu Woffinden musiał się napocić, by wyprzedzić Przedpełskiego, a Janowski w 10. potrzebował prawie całego biegu, by uporać się z Miedzińskim i Lambertem) przewaga gości znowu wzrosła.

Bieg 11 to nareszcie indywidualny triumf gospodarzy – Paweł Przedpełski wyrasta na największego pewniaka wśród gospodarzy i tu wreszcie skutecznie powalczył z Wrocławianami na dystansie. Jednak w 12. wyścigu dnia Bewley wyprzedził Lewandowskiego i obronił się przed Lambertem, a w 13. coś niedobrego stało się z braćmi Holderami – najpierw fatalnie wystartowali, a potem zamiast gonić gości przeszkadzali sobie nawzajem. Takie sytuacje i brak tradycyjnego pomiędzy nimi omówienia występu zdecydowanie nie budują atmosfery i mogą wskazywać, że presja wśród Torunian jest obecnie na bardzo wysokim poziomie. Przed nominowanymi biegami już 47-31 dla pewnie punktujących zawodników gości.

Wreszcie w biegach nominowanych mały sukces gospodarzy – indywidualne zwycięstwo Lamberta, jednak Chris Holder pomimo starań nie dał rady doścignąć Bewleya i kolejny remis. W ostatnim biegu Janowski pojechał w swojej lidze, a Przedpełski nie dał się minąć Łagucie, co również można uznać za malutki plusik. Słabe to jednak dla Torunian pocieszenie.

Zwycięstwo Sparty 54-36 jest nieco zbyt wysokie. Wydaje się, że Torunianie zasłużyli na nieco więcej punktów i przynajmniej na jedno, honorowe drużynowe zwycięstwo biegowe. Jednak Wrocławianie byli niezwykle skuteczni tego dnia. Nawet przy przegranych startach byli w stanie powalczyć z gospodarzami, a sami na dystansie byli niemal nie do dogonienia.

W kolejnej kolejce Wrocławianie goszczą Motor Lublin, który na wyjazdach nie jest aż tak silny, jak u siebie, ale walka o punkt bonusowy powinna być ciekawa. Trudno jednak w tej chwili wskazać we wrocławskiej drużynie słaby punkt. Apator natomiast u siebie podejmie Unię Leszno i wcale nie będzie im łatwo, bo mistrzowie Polski pokazali w meczu z Włókniarzem, że o play-off walczyć będą jak o życie. Z całą pewnością muszą pojechać lepiej niż dziś i potrzebują punktów co najmniej Jacka Holdera, bo sam tylko jeden senior, jeden świetny rezerwowy i niezły junior nie wystarczą, pomimo ambitnej i zadziornej walki zespołu.

eWinner Apator Toruń 36

Paweł Przedpełski 11 (2,2,2,3,2)
Chris Holder 4+2 (2,1*,1*,0,0)
Kamil Marciniec –
Adrian Miedziński 5+1 (2,1*,2,0,0)
Jack Holder 4 (0,1,2,1)
Karol Żupiński 0 (0,-,0)
Krzysztof Lewandowski 4+2 (2,1*,0,1*)
Robert Lambert 8+1 (0,2,1*,2).

Betard Sparta Wrocław 54

Tai Woffinden 11 (1,3,3,2,2)
Daniel Bewley 7+2 (1,2*,0,3,1*)
Artiom Łaguta 13 (3,3,3,3,1)
Gleb Czugunow 5+1 (3,0,1,1*)
Maciej Janowski 14+1  (3,3,3,2*,3)
Przemysław Liszka 3 (3,0,0)
Michał Curzytek 1 (1,0,0)
Mateusz Panicz ns.

Bieg po biegu:

1. Łaguta, Przedpełski, Woffinden, Lambert 2:4 (2:4)

2. Liszka, Lewandowski, Curzytek, Żupiński 2:4 (4:8)

3. Janowski, Miedziński, Bewley, J.Holder 2:4 (6:12)

4. Czugunow, C.Holder, Lewandowski, Liszka 3:3 (9:15)

5. Łaguta, Lambert, Miedziński, Czugunow 3:3 (12:18)

6. Woffinden, Bewley, J.Holder, Lewandowski 1:5 (13:23)

7. Janowski, Przedpełski, C.Holder, Curzytek 3:3 (16:26)

8. Łaguta, J. Holder, Czugunow, Żupiński 2:4 (18:30)

9. Woffinden, Przedpełski, C.Holder, Bewley 3:3 (21:33)

10. Janowski, Miedziński, Lambert, Liszka 3:3 (24:36)

11. Przedpełski, Woffinden, Czugunow, Miedziński 3:3

12. Bewley, Lambert, Lewandowski, Curzytek 3:3 (30:42)

13. Łaguta, Janowski, J.Holder, C.Holder 1:5 (31:47)

14. Lambert, Woffinden, Bewley, C.Holder 3:3 (34:50)

15. Janowski, Przedpełski, Łaguta, Miedziński 2:4 (36:54)

fot. Michał Szmyd / Speedway Canvas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *