Żużel - Best Speedway Tv

Andreas Jonsson - O czarnym sporcie w Szwecji i cyklu Speedway Grand Prix | Żużel
Skip to content Skip to sidebar Skip to footer
Andreas Jonsson

Andreas Jonsson – O czarnym sporcie w Szwecji i cyklu Speedway Grand Prix

Andreas Jonsson – O czarnym sporcie w Szwecji i cyklu Speedway Grand Prix

Szwed, który swego czasu był największą żużlową nadzieją tego kraju podzielił się z Gazetą Lubuską swoimi przemyśleniami na temat szwedzkiego żużla i cyklu Speedway Grand Prix, którego kiedyś został wicemistrzem.
Z innej perspektywy

Andreas Jonsson po zakończeniu kariery żużlowej w 2019 roku otworzył firmę budowlaną. Były szwedzki żużlowiec nie pożegnał się jednak na dobre z czarnym sportem, chociaż jak podkreśla nie jest bezpośrednio związany z żadnym z klubów czy zawodników. Podczas rozgrywek w Szwecji wcielał się bowiem w rolę komentatora sportowego. Jak zatem wyglądała ta zmiana perspektywy?

– Jedyną rzeczą w jaką jestem zaangażowany, jest teraz telewizja, nic poza tym. Nie współpracuję z żadnym z klubów, zawodników ani nikim w szwedzkim żużlu. Było ciekawie. Pracowałem dla SVT, jednego z największych kanałów w Szwecji, ale niestety oni nie przeprowadzają transmisji ligowych, więc robimy to tylko na niektórych imprezach. Jedną z nich był Finał Indywidualnych Mistrzostw Szwecji i komentowałem je żywo. Poza tym byliśmy z ekipą na sześciu czy siedmiu meczach ligowych, więc nie jest to jakaś pełnowymiarowa działalność medialna.

Szwedzkie rozgrywki ligowe

Były wicemistrz świata oczywiście nadal śledzi rozgrywki szwedzkiej Bauhaus Ligan. W tym roku najlepszy okazał się zespół z Eskilstuny, który wcześniej, w trakcie pandemii wycofał się z ligi. Jak się okazuje nawet dla Andreasa Jonssona taki obrót spraw był lekkim zaskoczeniem, gdyż nikt nie stawiał Smederny w roli ligowych faworytów.

– Uważam, że jest to niesamowite, świetnie sobie tam poradzili. Oczywiście, mają dobrą ekipę, ale moim zdaniem nie mieli wcale najlepszej drużyny w tym roku. Spodziewałem się, że to jednak Lejonen Gislaved zgarnie złoto, ale Smederna zrobiła kawał roboty. Wydaje mi się, że znaleźli jakiś sposób i natchnęli chłopaków, aby dali z siebie wszystko. O to właśnie chodzi.

Nie ulega wątpliwości, że kawał dobrej roboty dla Semederny Eskilstuna zrobił menadżer – Jerker Erikcsson. Według Jonssona to właśnie on najlepiej wiedział jak wspierać swoich zawodników, co w efekcie zaowocowało kolejnym złotym medalem dla Kowali.

– Wydaje mi się, że on jest ponad to wszystko, fantastycznie wspierał zawodników. Moim zdaniem drużyna nie poradziłaby sobie tak dobrze bez niego. Myślę, że ma wielki udział w tym sukcesie. Zdobycie tylu tytułów, wydaje mi się, że mają 4 złote medale w ostatnich sześciu sezonach, to jest niesamowite, wspaniała seria.

SERDECZNIE ZAPRASZAMY NA MAGAZYN BEST SPEEDWAY TV
Cykl Speedway Grand Prix

Andreas Jonsson był jedną z gwiazd w cyklu wyłaniającym Mistrza Świata na Żużlu. W trakcie piętnastu pełnych sezonów, wziął on udział w aż 158 turniejach. Obecnie Szwed śledzi te rozgrywki z pozycji kibica i bez wątpienia jest zachwycony polskim reprezentantem – Bartoszem Zmarzlikiem.

– Bartosz Zmarzlik jest jedyny w swoim rodzaju. Nigdy nie widziałem żużlowca jeżdżącego tak jak on. Jestem pod wrażeniem tego co robi, podoba mi się jego sposób jazdy na motocyklu. Nie mogę się nadziwić, jak on utrzymuje tak idealną dyspozycję w każdych zawodach, w których uczestniczy. Nie widziałem jeszcze, żeby on sobie nie radził. Oczywiście może mieć gorszy dzień, ale nie widziałem jeszcze, żeby zdobył w meczu 2 albo 3 punkty. Jest nieprawdopodobnie dobry. Nigdy nie wiadomo przed startem sezonu kto będzie zwycięzcą, ale on zawsze będzie jednym z faworytów.

Jak powszechnie wiadomo w walce o tytuł Mistrza Świata na Żużlu biorą udział również rodacy Adreasa Jonssona, należy do nich chociażby Fredrik Lindgren. Okazuje się, że były reprezentant Szwecji wierzy w szanse popularnego “Fredki” na zdobycie tytułu IMŚ.

– Freddie moim zdaniem może zostać któregoś dnia mistrzem świata, jeśli wszystko ułoży się po jego myśli. Wiem, że ostatnio był chory, nie czuł się dobrze. Ale widzę, że ma szansę, aby byc mistrzem świata. Mam tylko nadzieje, że powróci do zdrowia, wyleczy się ze swoich dolegliwości postcovidowych, aby mógł dać z siebie znowu 100 procent. Czekam z niecierpliwością, bo będzie to bardzo ciekawe i chciałbym tę rywalizację zobaczyć.

Wejście do przyszłorocznego cyklu Speedway Grand Prix w potyczkach serii Grand Prix Challenge wywalczył sobie kolejny przedstawiciel skandynawskiego państwa – Kim Nilsson. Dla wielu fanów czarnego sportu było, to bez wątpienia nie lada zaskoczenie. Andreas Jonsson sam nie do końca jest w stanie określić jakie szanse ma jego 32-letni kolega po fachu. Doświadczony były żużlowiec absolutnie nie ujmuje Nilssonowi doświadczenia, jednakże jest też w pełni świadom jak często potrafi wyglądać zmierzenie się z wyzwaniem jakim są zmagania o tytuł Mistrza Świata.

– Dla Kima będzie to nowe doświadczenie, naprawdę ciężko powiedzieć, jak mu pójdzie, czy będzie miał sezon konia, czy nie będzie aż tak rewelacyjnie. Wielu zawodników, którzy debiutują w Grand Prix zderza się ze ścianą. Kim na pewno jest wielkim profesjonalistą, ma umiejętności, które pozwalają mu pokazać się w GP, ale musimy poczekać i zobaczyć, jak to wyjdzie w praniu.

Andreas Jonsson wytypował również największych jego zdaniem konkurentów do odebrania tytułu IMŚ zdolnemu Polakowi. Wśród nich znaleźli się wspominany wcześniej Fredrik Lindgren, Leon Madsen oraz Martin Vaculik.

– Przychodzi mi na myśl ktoś taki jak Freddie Lindgren, kiedy jest w szczytowej formie może to pewnie zrobić. Poza tym myślę, że są rywale, którzy jadą na tym zbliżonym poziomie, chociażby Leon Madsen, Martin Vaculik pokazał, że może być bardzo groźny wygrywając ostatnią rundę Grand Prix. Zmarzlik myślę, że jest na nieco wyższym poziomie niż jego najgroźniejsi rywale pokazując wielką klasę i dyspozycję w każdych zawodach gdzie tylko się pojawia.

Były szwedzki żużlowiec podsumował również szanse tak zwanej “młodej krwi”, w nadchodzącej przyszłości.

– Lambert na pewno się zbliża do szpicy. Bewley… dajmy mu jeszcze rok czy dwa. Wygrał oczywiście dwa turnieje w tym roku, ale jest ciągle bardzo młody i wiele nauki przed nim, ale przyszłość rysuje się bardzo obiecująco. Tak samo jak przed Lambertem i Maxem Fricke’iem. Dajmy im czas i zobaczmy jak będzie wyglądał ich kolejny rok. Myślę, że najbliżej czołówki będzie Robert Lambert.

fot. Motor Lublin – Tweeter

Zostaw komentarz

×