Żużel - Best Speedway Tv

Adam Skowron mechanik Patricka Hansena opowiedział o współpracy z Duńczykiem, o zamiłowaniu do muzyki i pomocy innym | Żużel
Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Adam Skowron mechanik Patricka Hansena opowiedział o współpracy z Duńczykiem, o zamiłowaniu do muzyki i pomocy innym

Adam Skowron

Adam Skowron mechanik Patricka Hansena opowiedział o współpracy z Duńczykiem, o zamiłowaniu do muzyki i pomocy innym

Jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda praca mechanika żużlowego, to zapraszam do przeczytania wywiadu z pozytywnym i skromnym człowiekiem. Adam Skowron bohater mojego artykułu to osoba wszechstronnie uzdolniona z pokładami ogromnej energii. Mimo wielu zajęć bierze czynny udział w akcjach charytatywnych, co w tych czasach jest czymś niezwykłym.

Aleksandra Gucia, Best Speedway Tv: Jak zaczęła się twoja przygoda z czarnym sportem? Podobno też jeździłeś na żużlu.

Adam Skowron, mechanik Patricka Hansena – Kiedyś jeździłem na żużlu, moja przygoda ze speedwayem zaczęła się jak miałem 12 lat. Po zdaniu licencji miałem wypadek, który na dobre wykluczył mnie z bycia żużlowcem. Nie mogłem jeździć, bo miałem całą lewą stronę połamaną. W tamtych czasach było tak, że młody żużlowiec nie dostawał z klubu takiego wsparcia, jak teraz. Trzeba było inwestować w swój sprzęt, a ja niestety połamałem sprzęt, który kupił mi tata.

Od kiedy pracujesz dla Patricka Hansena i jak układa się wasza współpraca? –W teamie Patricka działam jakoś chyba szósty sezon. Nasza współpraca układa się bardzo dobrze, nie mamy żadnych problemów. Przez te 6 lat nie mieliśmy żadnego poważnego zgrzytu, żebyśmy się tam jakoś pokłócili. Patrick jest bardzo spokojnym chłopakiem, taki wręcz do rany przyłóż. Każdy z nas miał swoje zadania. Ja byłem odpowiedzialny za przygotowanie sprzętu, a Patrick miał jechać i się ścigać. Gdy Patrick stawiał swoje pierwsze kroki w Polsce, to pomieszkiwał u mnie.

295833047 465451085582494 1130717308617613446 n

Opowiedz, na czym polega i jak wygląda praca mechanika żużlowego? -Nie mogę wypowiadać się za wszystkich mechaników, bo są teamy, gdzie jest po dwóch, trzech mechaników, to są już takie porządne teamy. I tam każdy z tych mechaników ma swoje określone zadania i do tego dochodzą jeszcze menadżerowie. My wszystko mamy w swoim gronie, nasze relacje są bardziej rodzinne, ponieważ nazywamy się braćmi.

Od 6 lat byłem z Patrickiem sam, w zeszłym roku stwierdziliśmy, że jak będziemy jeździć w Ekstralidze to warto mieć kogoś do pomocy. Wiadomo, u nas w Polsce ciężko jest z mechanikami. Trudno było mi kogoś znaleźć, ale dogadałem się z chłopakiem, który pracuje u Sebastiana Szostaka i pomaga nam w wolnych chwilach i jeździ z nami na polskie mecze.

I Tak to wygląda. Moja praca w sumie polega na wszystkim. Jestem odpowiedzialny za kupno części, złożenie motoru, sprawdzenie go, wysłanie silników na serwis. Ustawiania, które są robione na meczu, a wygląda to tak, że, jak Patrick przyjeżdża z toru, mówi mi o swoich odczuciach, a ja wtedy dobieram idealne ustawianie. Do pewnego momentu wszystko nam fajnie współgrało. W tym roku trochę nam się to wszystko pogubiło, ale już wiemy dlaczego.

Czy możesz mi zdradzić, co było przyczyną słabszej dyspozycji Patricka? –Chodzi o to, że Patrick praktycznie cały czas jeździł na pasku sprzęgłowym. W połowie tego sezonu doradzono nam, aby zamiast paska zacząć używać łańcucha sprzęgłowego. To rozwiązanie u nas niestety nie zadziałało. Co było widać po wynikach Patricka. Postanowiliśmy wrócić do poprzednich ustawień, czyli paska. Efekt tej zmiany był widoczny już na spotkaniu Stali Gorzów z Unią Leszno, gdzie Patrick zdobył chyba 7 punktów i 1 bonus. To nam działa i na tym będziemy bazować.

Wyobraźmy sobie, że możesz zmienić coś w regulaminie żużlowym. Co byś zmienił? -Jeśli chodzi o regulamin, to zmieniłbym to, że jak beniaminek wchodzi do ekstraligi, czy tam z drugiej do pierwszej to należałoby zwrócić uwagę na to, co się dzieje z kontraktami. Teraz kontrakty są zbyt wcześnie dogadywane i potem taki beniaminek ma problem z pozyskaniem jakichkolwiek zawodników wtedy.

Jesteś wszechstronnie uzdolniony, oprócz bycia mechanikiem jesteś też DJ-em. -DJ-em jestem już piąty rok zawodowo. Prędzej sobie pogrywałem gdzieś amatorsko. To jest bardziej moje hobby, w sumie od małego miałem już styczność z muzyką. Rodzice zaszczepili we mnie zamiłowanie do muzyki. Chodziłem do szkoły muzycznej, lubię produkować muzykę. Fajnie, że gdzieś tam moja muzyka jest grana, słuchana to jest miłe. Żużel to moja pasja, od małego lubiłem motory i od zawsze je miałem. W domu, od kiedy pamiętam, zawsze motory były, miał je mój tata, moi wujkowie. Potem też miałem kupiony motor.

Jesteś zajętym człowiekiem, prócz bycia DJ-em udzielasz się charytatywnie. W tych czasach mało jest osób, które chcą pomagać innym bezinteresownie. –Jeśli chodzi o pomoc, to w moim otoczeniu jest sporo osób, które czegoś nie mają i nie mogą sobie na to pozwolić. Więc dlaczego im nie pomóc? Jakoś przez cztery lata udzielałem się w fundacji w Ostrowie. Potem nasze drogi się rozeszły, a ja otworzyłem swoje stowarzyszenie: POMOCNA DŁOŃ. W stowarzyszeniu działam od ponad roku.

W najbliższym czasie planuję zrobić festyn charytatywny dla chorej dziewczynki, tam będzie sporo atrakcji, będziemy też zbierać fundusze. Mam nadzieję, że uda nam się zebrać jak najwięcej pieniędzy dla tej dziewczynki. Myślę, że ta pomoc każdemu się należy, bo nie każdy może mieć, to co chce, zwłaszcza kiedy chodzi o chorobę. W Polsce niestety, ale jest chore prawo, nie wszystkie leki czy operacje są refundowane. Nie, kiedy trzeba kupić lekarstwo za na przykład milion złotych, bo jest ono niezbędne do dalszego życia. Dlatego staram się pomagać, jak mogę.

fot. Sonia Kaps

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
×