Żużel. Trener Stali Gorzów mówi o wadze transferu Jakuba Miśkowiaka
Żużel. Trener Stali Gorzów mówi o wadze transferu Jakuba Miśkowiaka
Transfer Jakuba Miśkowiaka z drużyny Włókniarza Częstochowa do Stali Gorzów był jednym z ciekawszych ekstraligowych ruchów. W Gorzowie wszyscy liczą na to, że to właśnie on będzie brakującym elementem ich układanki i pozwoli Stali włączyć się do walki o najwyższe cele.
Zeszłoroczny sezon był pierwszym, w którym Jakub Miśkowiak prezentował się w roli seniora. Udało mu się wypracować średnią biegową na poziomie 1,448 punktu. W częstochowskiej drużynie był jednak dopiero 5 najskuteczniejszym zawodnikiem. W rozgrywkach 2024 będzie reprezentował barwy Stali Gorzów. Trener drużyny, Stanisław Chomski podczas wizyty w naszym magazynie powiedział, jak ważny był dla niego ten transfer.
-Dla mnie priorytetem był Miśkowiak, pozyskanie Kuby Miśkowiaka, bo jednak na tej pozycji, jaka powstała zawsze mieliśmy jakieś niedociągnięcia, aczkolwiek w kluczowych meczach wcześniej Patrick Hansen, Rafał Karczmarz czy Wiktor Jasiński w jakiś sposób potwierdzali swoją przydatność, niemniej nie była to taka stabilizacja, która dawała nam, teoretyzując gwarancji takiej, a nie innej ilości punktów – powiedział.
Rolą 22-latka będzie zastąpienie Wiktora Jasińskiego, który po dosyć przeciętnym sezonie udał się na wypożyczenie do ekipy z Ostrowa Wielkopolskiego. Czy Jakub Miśkowiak poprawi swoje wyniki z zeszłego roku i stanie na wysokości zadania zdobywając dla Stali Gorzów potrzebne punkty? Tego dowiemy się w nowym sezonie, który rozpocznie się już w kwietniu.


MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ
- Speedway Kraków – OK Kolejarz Opole relacja. Remis po dramatycznej końcówce [Relacja]
- „Fatalny początek sezonu”. Dominik Kubera uderza – Falubaz ma problem
- Żużel. Mecz wagi ciężkiej w Lublinie. Orlen Oil Motor Lublin – PRES Toruń o umocnienie swojej siły [ZAPOWIEDŹ]
- Żużel. Cellfast Wilki Krosno – Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski. Woffinden wraca w miejsce wypadku! [ZAPOWIEDŹ]
- Po mistrzostwie wszyscy czekali na wielkie deklaracje. Piotr Baron powiedział coś zupełnie innego