Żużel. Klindt grzmi po wypadku Douglasa. Uderzył w lekarzy

W biegu piątym meczu rozgrywanego pomiędzy H. Skrzydlewska Orłem Łódź a Hunters PSŻ-em Poznań doszło do okropnie wyglądającego wypadku Ryana Douglasa. Po tym, co się stało, ostro wypowiedział się zawodnik INNPRO ROW-u Rybnik, Nicolai Klindt.
Ryan Douglas wrócił na tor po groźnym wypadku. Klindt ostro o zachowaniu Szlauderbacha i decyzji lekarzy
Ryan Douglas ścigał zaciekle parę łodzian, na którą składali się Oliver Berntzon i Szymon Szlauderbach. Żużlowcy Orła prowadzili 5:1, a Douglas próbował rozpędzać swój motocykl nieco szerzej. Na ostatnim okrążeniu zbliżył się na odległość ataku i zapikował pod Olivera Berntzona na przeciwległej prostej, lecz siła odśrodkowa spowodowała, że wyniósł się szeroko i Szwed skontrował jego atak.
Wpadli oni niemal równocześnie na metę, ale sędzia zdecydował, że dwa punkty należą się Berntzonowi. Jadący przed nimi Szymon Szlauderbach szybko zamknął manetkę gazu, przez co Douglas wpadł w jego motocykl i przekoziołkował wraz z swoją maszyną w dmuchaną bandę. Na tor wyjechała karetka, lecz na szczęście Douglas samodzielnie udał się do parku maszyn.
Wypadek ten wywołał poruszenie nie tylko na trybunach i w budce komentatorskiej. Głos zabrał w tej sprawie Nicolai Klindt. Duńczyk nie gryzł się w język. Stwierdził, że to, co zrobił Szymon Szlauderbach było bardzo niebezpieczne. Co jeszcze zszokowało zawodnika ROW-u Rybnik, to fakt, że Ryan Douglas został dopuszczony do startów po tej kraksie. Australijczyk pojechał w wyścigach ósmym i jedenastym, lecz następnie już ani razu więcej nie wyjechał na tor. Żużel. Orzeł Łódź nie zostawił złudzeń. PSŻ pękł, bonus uciekł
„Nigdy nie komentuję tutaj ścigania, ale to, co zrobił [Szymon] Szlauderbach, tak szybko odpuszczając gaz przejeżdżając przez linię startu/mety, jest najbardziej niebezpieczną rzeczą, gdy za tobą ścigają się zawodnicy. I nie mogę uwierzyć, że lekarze pozwolili Ryanowi [Douglasowi] jechać dalej po tym wypadku”. Miłej niedzieli!” – napisał Nicolai Klindt na portalu X.




