Żużel. Orzeł Łódź nie zostawił złudzeń. PSŻ pękł, bonus uciekł

H.Skrzydlewska Orzeł Łódź wykorzystał atut własnego toru i pokonał Hunters PSŻ Poznań 51:39 w meczu 11. kolejki Metalkas 2. Ekstraligi. Gospodarze nie tylko zgarnęli dwa punkty, ale też wywalczyli bonus za dwumecz, a spotkanie miało wszystko, czego kibice oczekują od ligowego żużla: upadki, deszcz, nerwy i bohaterów niespodziewanych w kluczowym momencie.
Orzeł Łódź pokonał PSŻ Poznań i zgarnął bonus. Upadek Douglasa, deszcz, zwroty akcji i mocny sygnał dla ligi
H.Skrzydlewska Orzeł Łódź zrobił bardzo ważny krok w stronę czołówki Metalkas 2. Ekstraligi. Łodzianie pokonali u siebie Hunters PSŻ Poznań 51:39 i od początku było widać, że ten mecz nie będzie zwykłym ligowym odhaczeniem kolejki. Warunki były trudne, nad stadionem wisiało zagrożenie opadami, a spotkanie od pierwszych biegów toczyło się w szybkim tempie. Goście próbowali odpowiadać, ale to Orzeł lepiej odnalazł się w chaosie i lepiej wytrzymał próbę nerwów.
Początek zapowiadał wyrównane ściganie. Po trzech wyścigach był remis 9:9, a PSŻ potrafił kąsać przede wszystkim za sprawą Bartosza Smektały i Nielsa Kristiana Iversena. Kluczowy moment pierwszej fazy zawodów przyszedł jednak w biegu piątym. Orzeł wygrał 5:1, ale całą uwagę skradł dramatyczny upadek Ryana Douglasa tuż po minięciu mety. Australijczyk zahaczył o motocykl Szymona Szlauderbacha, z impetem uderzył w tor i dmuchaną bandę, a mecz musiał zostać przerwany. Douglas wrócił później do ścigania, ale od tego momentu PSŻ stracił płynność i nie wyglądał już jak zespół zdolny przejąć kontrolę nad spotkaniem.
Orzeł zaczął budować przewagę konsekwentnie, bez jednego wielkiego nokautu, za to z coraz większą pewnością. Bardzo mocny mecz pojechał Marcin Nowak, który zdobył 13 punktów i był liderem gospodarzy, a cenne wsparcie dali Villads Nagel oraz Oliver Berntzon. Po stronie gospodarzy nie brakowało też momentów, które mogły podnieść stadion z miejsc. Jednym z nich był dwunasty bieg, gdy Krzysztof Lewandowski znakomicie wyszedł spod taśmy, zamknął Bartosza Smektałę i poprowadził Orła do kapitalnego 5:1. To właśnie ten wyścig praktycznie zamknął mecz, bo po nim łodzianie odskoczyli na dwanaście punktów.
PSŻ miał jeszcze pojedyncze zrywy, ale nie miał już argumentów, by odwrócić losy spotkania. W ósmym biegu goście odpowiedzieli wprawdzie podwójnym zwycięstwem, a Dimitri Berge i Iversen potrafili jeszcze punktować w końcówce, jednak brak stabilności był po stronie poznaniaków aż nadto widoczny. Smektała zakończył mecz z dorobkiem 10+1, Iversen zdobył 10 punktów, ale to było za mało, by realnie zagrozić rozpędzającemu się Orłowi. Dużym problemem okazała się też słabsza dyspozycja Douglasa po upadku i brak wsparcia z drugiej linii.
Najważniejsze dla łodzian jest jednak to, że ten mecz dał im nie tylko zwycięstwo, ale również pełną pulę za dwumecz. Po remisie 45:45 w Poznaniu, wynik 51:39 oznaczał bonus dla Orła i bardzo cenny ruch w tabeli. W spotkaniu rozegranym w trudnych warunkach gospodarze pokazali więcej spokoju, lepsze dopasowanie do toru i większą głębię składu. Jeśli Łódź ma realnie myśleć o mocnej końcówce sezonu, to właśnie takie mecze musi wygrywać. I w niedzielę zrobiła to w sposób, który może wybrzmieć w lidze znacznie szerzej niż tylko jako zwykłe 51:39.
H.Skrzydlewska Orzeł Łódź 53
9. Marcin Nowak (2,3,3,3,2) 13
10. Villads Nagel (3,1,2*,1*,3) 10+2
11. Oliver Berntzon (1*,2,3,2*,0) 8+2
12. Szymon Szlauderbach (0,3,1,0) 4
13. Zach Cook (2,2,2,2,1) 9
14. Kacper Halkiewicz (3,1,0) 4
15. Krzysztof Lewandowski (1,0,3) 4
16. Dan Thompson
Hunters PSŻ Poznań 37
1. Niels Kristian Iversen (3,1,1,2,0,3) 10
2. Bartosz Smektała (3,3,2*,0,1,1) 10+1
3. Ryan Douglas (d,1,3,1*) 5+1
4. Rafał Romaniak
5. Dimitri Berge (1,0,2,3,2) 8
6. Kamil Witkowski (0,w,0) 0
7. Antoni Mencel (2,2,2,0,0,0) 6
8. Stanisław Ignaszak



