Przejdź do treści
Aktualności/Metalkas 2. Ekstraliga/Wywiady

Żużlowiec opisuje przebieg swojej rehabilitacji

Żużlowiec
Fot. Paweł Wilczyński

Autor: Marcin Boroch

Żużlowiec opisuje przebieg swojej rehabilitacji

Ostatnim gościem naszego magazynu był niezwykle sympatyczny Duńczyk — Patrick Hansen, który po dramatycznie wyglądającym upadku próbuje powoli wracać do zdrowia. O tym jak przebiega jego rehabilitacja powiedział nam na początku rozmowy.

Wszystko wydarzyło się pod koniec sierpnia, gdy doszło do rewanżowej potyczki ćwierćfinałowej spotkania 1. ligi pomiędzy Arged Malesą Ostrów Wielkopolski a ROW-em Rybnik. Do zdarzenia doszło na pierwszym łuku trzeciego biegu. Było niezwykle ciasno, stąd też doszło do konfrontacji „bark w bark” dwóch Duńczyków — Patricka Hansena i Matiasa Nielsena, po którym Patrick wpadł w Wojdyłę. Obaj z bardzo dużą prędkością uderzyli w bandę. Niestety był to na tyle niefortunny upadek, że reprezentant Danii wpadł pod bandę, przez co nabawił się urazu kręgosłupa, z którym zmaga się do dziś, przechodząc rehabilitacji. O tym jak trwa proces powrotu do zdrowia, powiedział nam w ostatnim magazynie.

Czuję się ostatnio naprawdę bardzo dobrze. Od paru tygodni jest spory postęp. Próbuje cały czas nowych rzeczy, np. jazda na rowerze, chodzić kilka kroków bez kul. Generalnie wszystko jest dobrze, tylko czekam jeszcze na to, aby lewy pośladek się zaczął powoli budować. Był okres, gdzie nie czułem, na czym siedziałem. Czucie jednak wróciło i mięsień zaczyna powoli pracować, natomiast dalej słabo. Trzeba to wszystko budować na nowo, przez co nie mam jeszcze równowagi na nogach.

Zaznaczył też, że kluczowym aspektem jest teraz odbudowa mięśni.

No tak, bo kręgosłup, zakres ruchu, wszystko jest okej, wszystko działa. Wyjątkiem jest lewa stopa, która nie do końca funkcjonuję, nie rusza się, aczkolwiek jest w niej czucie, a tego też nie było. Ruchu natomiast w niej nie ma. Wiadomo, fajnie jakby działało, natomiast nie jest to najważniejsze, bo umiem chodzić bez tego. Wiadomo trochę inaczej, ale można chodzić, a to najważniejsze. Jest to kwestia czasu, bo to nerwy i nigdy nie wiadomo, kiedy wróci i czy w ogóle wróci. Resztę można budować, mięsień działa. Tak jak mówię, trzeba to budować, ale móc coraz więcej robić – odpowiedział Hansen.

Lista urazów Patricka po wstępnych oględzinach było naprawdę spora. Trudno było wówczas myśleć, że Duńczyk tak szybko dojdzie do siebie, po tak dramatycznie wyglądającym upadku. Ciężko było być w tej sprawie optymistą, lecz jak to mają w zwyczaju Skandynawowie, zawsze wracają silniejsza. Można w pewnym sensie mówić o bardzo dużym szczęściu.

Z pewnością jest to cud, bo kontuzja nerwów to jest naprawdę poważna sprawa. Było blisko, żebym na zawsze skończył na łóżku inwalidzkim. Na szczęście było to tylko uszkodzeni. Miałem dużo szczęścia, że nie skończyło się gorzej. Teraz muszę się skupić dalej. Takie upadki, zawsze budują, wiadomo zawsze trzeba mieć na uwadzę ryzyko poważnej kontuzji. Na szczęście dosyć rzadko zdarza się, żeby było bardzo źle. Pozytywne nastawienie pomaga w powrocie do pełni zdrowia. Żużel to całe moje życie, nie umiałbym wyobrazić sobie bez tego życia. Jak poczułem następnego dnia, że nogi działają, to wiedziałem, że to musi wrócić, bo nie widzę innej opcji. Na początku bardzo się bałem, był to ciężki czas – podsumował Duńczyk.

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *