Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Żużel. Rozemocjonowany Andrzej Lebiediew: „Zawiodłem”

Żużel. Rozemocjonowany Andrzej Lebiediew: „Zawiodłem”
Fot. Paweł Wilczyński

Autor: Dawid Ociepa

Żużel. Rozemocjonowany Andrzej Lebiediew: „Zawiodłem”

W piątkowym meczu PGE Ekstraligi Fogo Unia Leszno postawiła gospodarzom twarde warunki. Leszczynianie byli bardzo blisko obrony bonusa ze stawianym w roli faworyta Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa. Po spotkaniu porozmawialiśmy z żużlowcem byków – Andrzejem Lebiediewem, który wyraźnie nie był zadowolony ze swojej postawy.

Łotewski żużlowiec nie zachwycił

Łotysz był najsłabszym seniorem swojej drużyny. Zdobył tylko trzy punkty, a z rywali pokonał tylko (również) fatalnie dysponowanego Mikkela Michelsena. 29-latek po częstochowskich zmaganiach był świadomy tego, że pojechał najsłabszy mecz w roku 2024.

Drużyna pojechała bardzo dobrze. Oprócz mnie, bo chyba takim byłem najsłabszym ogniwem, który nie dowiózł punktów. Mecz był do wygrania. Gdybym tylko odpowiednio wsparł chłopaków… Mogę w tym miejscu tylko przeprosić chłopaków, bo wykonali naprawdę świetną robotę, a nie pomogłem. Bardzo szkoda, bo i bonus był w zasięgu i zwycięstwo też. To szkoda. Bardzo źle się czuję z moją postawą.

Rozczarowanie w ważnym meczu

Zawodnik Unii wysnuł całkiem ciekawe wnioski. Uznał, że lepiej czułby się ze swoją postawą, jeśli mecz byłby jednostronny. Wiedział, jaka odpowiedzialność ciążyła na nim w rywalizacji na Krono-Plast Arenie, za co przeprosił swoich leszczyńskich kolegów.

W takich momentach, kiedy spotkanie jest jednostronne i w takich momentach jest się najsłabszym zawodnikiem, to najmniej się to wszystko odczuwa. Wiadomo, że też jest ciężko, przeżywa się, ale w takich momentach jak dzisiaj przeżywa się wszystko jeszcze mocniej. Naprawdę, zawiodłem.

Częstochowski tor nie był jego sprzymierzeńcem

Mimo że wynik na to nie wskazuje, Lebiediew starty na Częstochowskim torze miał dobre. Tracił później punkty na dystansie, a prędkością nie był w stanie rywalizować z częstochowianami. Nie zmienia to faktu, że i tak widzieliśmy kilka ciekawych wyścigów z jego udziałem, jak chociażby bieg 9.

Walczyłem, kurde, o każdy punkt, o każdy centymetr toru, ale w Częstochowie trzeba mieć szybki sprzęt. Tutaj wygrany start nic nie daje. Dzisiaj wygrałem na cztery starty – trzy, ale mijali mnie po trasie. Nie wiem, czego brakowało. Gdybym wiedział, to bym to poprawił i wyglądałoby to lepiej.

Dobre pierwsze wrażenie

Niesamowity debiut w PGE Ekstralidze zaliczył Ben Cook. Zawodnik na prędce sprowadzony z Anglii do Fogo Unii Leszno zaprezentował się wyśmienicie, wygrywając dwa wyścigi i zaskakująco pokonując wyżej notowanych włókniarzy. Lebiediew zapytany o możliwą pomoc dla Australijczyka odpowiedział zaskakująco, że:

Widziałem go pierwszy raz na oczy. Mam bardzo dużo startów i dzisiaj poznałem tego chłopaka.

Żużlowiec Unii wie, że musi wziąć się w garść

Dobry występ w Częstochowie wskazał jedno – z dobrze punktującym Lebiediewem, Unia ma spore szanse utrzymać się w PGE Ekstralidze. Po powrocie Janusza Kołodzieja trener Rafał Okoniewski będzie miał spore możliwości rotowania składem, co może pozytywnie odbić się na wynikach. Po słabym spotkaniu 8. kolejki Ekstraligi Lebiediew będzie musiał powrócić do jak najlepszej dyspozycji, a wtedy kibice z Leszna będą mogli być spokojni.

Jak chłopaki utrzymają formę, a ja wrócę z punktami, których od siebie oczekuję, to będzie poprawa. I tych punktów będzie więcej przy nazwie naszej drużyny.

Żużel
Fot Czarny Productions
Andrzej Lebiediew
Fot. Czarny Productions

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *