Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Żużel. Przejście do drużyny największego rywala niczym złym „Praca, jak każda inna”

Żużel
Fot. Emilia Hamerska-Lengas

Autor: Krzysztof Choroszy

Żużel. Przejście do drużyny największego rywala niczym złym „Praca, jak każda inna”

Przejścia z jednego do drugiego klubu są w żużlu rzeczą całkowicie normalną. Obecnie nie mamy już wielu zawodników spędzających całej swojej kariery w jednym zespole. Czasem jednak zdarzają się takie sytuacje, które wywołują ogrom emocji wśród kibiców drużyny opuszczanej przez żużlowca, udającego się do ich odwiecznego rywala. Wtedy, łagodnie mówiąc, reakcja fanów nie jest najmilsza, a taki zawodnik nazywany jest nawet zdrajcą.

Przejście z Gorzowa do Zielonej Góry

W takiej sytuacji znalazł się Piotr Świst. Legendarny żużlowiec Stali Gorzów w 2002 roku opuścił swoją macierzystą drużynę. Nie byłoby w tym nic, za co w Gorzowie można by go oskarżyć, gdyby nie fakt transferu do Falubazu Zielona Góra, derbowego rywala Stali. Kibice żółto-niebieskich nie byli zachwyceni takim obrotem spraw. Kulisy odejścia nie były jednak takie, jak mogłyby się im wydawać, gdyż Świst otrzymał pozwolenie na transfer, zważywszy na ciężką sytuację klubu i brak obecności zespołu na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Tak tamte wydarzenia wspominał w rozmowie z Jackiem Dreczką.

– Z racji tego, że miałem wtedy sponsorów z Zielonej Góry, Wojtka Dalewskiego, Bolla, z którym byłem przez 9 lat aż czy jeżdżąc w Gorzowie, czy nie jeżdżąc w Gorzowie, to on był zawsze ze mną. No i mi zaproponował, a było blisko, ja mówię, czemu nie? (A pojawiły się jakieś opory) Były trochę, ale no wiesz życie, no co. Praca, jak każda inna. Dają pracę, to się idzie – mówił Piotr Świst w podcaście „Mówi się Żużel”.

100% Falubaz

Po transferze do zielonogórskiej ekipy miało również miejsce wydarzenie, które Świstowi jest nadal wypominane przez wielu kibiców. Chodzi o okrzyk „100% Falubaz”. Słowa te padły z ust obecnego trenera młodzieży podczas prezentacji zespołu. Tak wspomina on to ze swojej perspektywy.

– To była prezentacja drużyny i tak to wyglądało, że nie pamiętam, jak on się nazywa, taki chłopaczek, który tam dużo pomagał nam, i powiedział, i się cieszyli, żeby tak powiedzieć, że to dla kibiców fajnie, to człowiek nie pomyślał, jeszcze Tomek Lorek był. On to tak wiesz, jak on, zaczął i się dałem wkręcić – komentował.

W całej historii żużla takich transferów było oczywiście więcej i nie sposób ich wszystkich na raz przytoczyć. Wydaje się, że z czasem będzie coraz więcej tego typu przypadków, z racji coraz większego profesjonalizmu w klubach oraz u zawodników.

Całość podcastu z Piotrem Świstem jest dostępna całkowicie za darmo (LINK)

Piotr Świst

.

Stal Gorzów
Fot. Emilia Hamerska – Lengas

Magazyn Żużlowy Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *