Żużel. Paweł Przedpełski zapomniał… kevlaru! Nietypowa sytuacja na Złotym Kasku w Opolu
Paweł Przedpełski zapomniał wziąć kombinezonu na turniej o Złoty Kask w Opolu! Z pomocą pośpieszył jeden z zawodników
Dobiegła końca tegoroczna edycja turnieju o Złoty Kask. Rozegrane kolejny sezon z rzędu w Opolu zawody padły łupem Kacpra Woryny, który powtórzył wyczyn swojego dziadka. Podium uzupełnili Dominik Kubera i Piotr Pawlicki. Dopiero na czwartym miejscu znalazł się Bartosz Zmarzlik. Do trzeciego miejsca zabrakło mu 1 punktu. Stawką w zawodach były miejsca w eliminacjach Speedway Grand Prix i Speedway Euro Championship, czyli odpowiednio w mistrzostwach świata i Europy.
Żużel. Norbert Kościuch przemówił po wygranej! Pilanie mają coś więcej w zanadrzu?!
Bacznie obserwujący zmagania kibice mogli zauważyć, że w zawodach występuje dwóch zawodników w kombinezonie Szymona Woźniaka. Tym drugim okazał się Paweł Przedpełski, który w wywiadzie dla TVP Sport przyznał, że po prostu zapomniał swojego kevlaru i Szymon Woźniak pożyczył mu swój zapasowy komplet. Dla Woźniaka nie była to pierwsza taka sytuacja w karierze, gdy pożyczał komuś swój ekwipunek, bowiem raz w trakcie jednej z rund SGP użyczył butów Andrzejowi Lebiediewowi.
Żużel. Kacper Woryna wygrywa Złoty Kask 2026! Zmarzlik poza podium – sensacja w Opolu
Paweł Przedpełski zakończył zawody z dorobkiem 9 punktów, co dało mu piątą lokatę. Wychowanek toruńskiego zespołu wraca w tym roku do PGE Ekstraligi, gdzie będzie bronił barw Gezet Stali Gorzów. Taki solidny występ w mocno obsadzonym turnieju jest dobrym prognostykiem przed rozpoczęciem zmagań ligowych. Stal na inaugurację pojedzie do Grudziądza. Mecz z Bayersystem GKM-em Grudziądz odbędzie się niedzielę 12 kwietnia.



- Żużel. Nicolai Klindt przerwał milczenie! Padło pytanie o Włókniarz
- Żużel. IP2E U19 Ostrów dla Kręglickiego! Gospodarze zdominowali podium
- Żużel. Orzeł Łódź przed kluczowym wyjazdem! Zrealizują swój plan?
- Żużel. ROW Rybnik z jasnym celem! Wilki ponownie zaskoczą?
- Żużel. Sparta Wrocław zrobiła swoje! Potem jedno pytanie zirytowało Protasiewicza
