Przejdź do treści
Aktualności żużlowe

Żużel. Miedziński nie wyklucza powrotu, ale podchodzi do niego z pokorą

żużel
Fot. Sonia Kaps

Autor: Jakub Bielak

Żużel. Miedziński nie wyklucza powrotu, ale podchodzi do niego z pokorą

Popularny „Miedziak” w sierpniu 2022 r. doznał bardzo ciężkiego urazu i przez jakiś czas znajdował się w śpiączce. Później zaczął wracać w szybkim tempie do zdrowia, a do sportu powrócił niespodziewanie w barwach Unii Leszno. Nie nawiązywał jednak w PGE Ekstralidze walki z rywalami. Sezon 2024 będzie najprawdopodobniej decydujący w kontekście jego dalszej kariery sportowej.

Powrót możliwy, ale wątpliwy

Przed sezonem 2024 Miedziński podpisał umowę „warszawską” z Abramczyk Polonią Bydgoszcz. Nie zawiera ona żadnych warunków finansowych, co generalnie oznacza, że klub nie przewiduje, by zawodnik startował w rozgrywkach ligowych. Czy jest w ogóle taka chęć ze strony samego żużlowca?

Czy będę jeździł? Jakby mama mnie zapytała, to pewnie musiałbym powiedzieć: nie – przyznał „Miedziak” w rozmowie na łamach „Tygodnika Żużlowego”.

Wszystko jest w porządku. Pod tym kątem już wszystko jest dobrze. To co było rok temu, to było rok temu. Fajnie, bo widzę postęp. Organizm i ciało wróciły już do sprawności. A w szczególności głowa. Potrzebowałem czasu, żeby to wróciło do równowagi. Nie wiem, czy to źle, czy dobrze, ale na motocyklu czuję się swobodnie i fajnie. Ale czy będę jeszcze jeździł? Powiem tak. Swoje już na torze zrobiłem i nie muszę już robić niczego na siłę i za wszelką cenę. Serce na pewno by chciało i gdybym miał się kierować tym, to na pewno chcę dalej się ścigać. Sytuacja jest inna, bo ten mój powrót przed rokiem był trochę na wariackich papierach – komentuje otwarcie wydarzenia z sezonu 2023.

Teraz nie czuję żadnej presji, niczego nie muszę, ale po prostu mogę. Jak już to robić, to z głową i dobrze, a nie dołączać do kogoś w trakcie sezonu. Im później wrócisz do składu jakiegoś zespołu, tym trudniej jest dorównać wszystkim, którzy się już wjeździli w tor i dopasowali ze sprzętem – dodaje.

Rozmów z klubami nie było

Okazuje się, że Miedziński nie prowadził tak naprawdę żadnych rozmów z klubami w kontekście startów w sezonie 2024. Sytuacja może nieco zaskakiwać, ponieważ w zeszłym sezonie zdecydowała się sięgnąć po niego ekstraligowa Fogo Unia Leszno. Sytuacja leszczynian była jednak dramatyczna pod względem ilości kontuzji w zespole. Sam zawodnik z kolei, delikatnie mówiąc, nie pokazał się z najlepszej strony, więc wielu prezesów wykreśliło jego nazwisko z notesów. Zwłaszcza, że czasu na złożenie nowego składu przed startem rozgrywek było dużo więcej niż w trakcie sezonu, kiedy niekiedy dziury trzeba łatać nagle.

Nie. Szczerze z nikim konkretnie nie rozmawiałem. Wiemy, jaka jest sytuacja. Każdy klub ma zakontraktowanych zawodników i gotowy skład. Do tego ja miałem kontuzję, więc niektórzy pewnie się boją, bo nie wiedzą, czego się po mnie spodziewać. Jest dużo młodych zawodników i każdy klub na ten moment wydaje się spokojny ze składem – mówi wychowanek Apatora dla „Tygodnika Żużlowego”.

Żużel we krwi

Kontynuowanie kariery zawodniczej to nie jest jedyna opcja na przyszłość dla Adriana Miedzińskiego. Już poczynił pierwsze kroki do tego, by móc trenować innych zawodników. Speedway jest w życiu wychowanka Apatora od zawsze i wydaje się to niemożliwe, by znalazł sobie całkowicie nowe zajęcia, zupełnie oderwane od żużlowego świata.

Tak. W zimie przeszedłem szkolenie i kurs na instruktora sportu żużlowego. Później mieliśmy testy do zaliczenia i te testy zostały pozytywnie zaliczone. Czekam już tylko na dokument i potwierdzenie. A jak już oficjalnie otrzymam uprawnienia instruktora, to zobaczymy, jak się to dalej potoczy. Tak jak mówię, serducho cały czas chce na tor i chce jeździć, ale trudno mi dzisiaj powiedzieć, w jakim kierunku się to za kilka dni rozwinie i potoczy – czytamy w „Tygodniku Żużlowym”.

Żużel to jest dla mnie całe życie, bo od dziecka jestem na tym wychowany. Chodziłem na żużel, tata był zawodnikiem i wszystko w naszej rodzinie kręci się wokół tego sportu. To nie jest tak, że na pstryknięcie palcem człowiek o tym wszystkim zapomnij, odetnie się i zacznie robić coś innego. Wiem, że nie jest łatwe znalezienie dla siebie miejsca, ale go szukam. Nie będę jednak robił wszystkiego na wariackich papierach, tylko chcę to poukładać z głową – zaznacza „Miedziak”.

Adrian Miedziński
Fot. Czarny Productions
Spotkanie z Miedzińskim
Fot. Michał Szmyd

Dołącz do nas na Facebooku – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *