Przejdź do treści
Aktualności/Krajowa Liga Żużlowa/Ligi Zagraniczne

Żużel. Dla Startu miał być zbawieniem. Sam ledwo daje radę z napiętym terminarzem!

żużel
fot. Taylor Lanning

Autor: Edyta Wojdeł

Żużel. Dla Startu miał być zbawieniem. Sam ledwo daje radę z napiętym terminarzem!

Dla niektórych żużel to tylko nieustająca jazda w lewo. Jednakże praca żużlowca, jak i wielu innych sportowców, bywa pod wieloma względami nie łatwym wyzwaniem. Nieustająca konieczność przemieszczania się i napięty terminarz potrafią czasem pozbawić sił nawet najwytrwalszego zawodnika.

Josh Pickering, 26-letni australijski żużlowiec dołączył w tym sezonie do drużyny, która w ubiegłym roku spadła z 1. Ligi Żużlowej, a mianowicie do GTM Startu Gniezno. Przygodę z polską ligą żużlową rozpoczął zaledwie w 2019 roku, podpisując kontrakt w Krośnie. W sezonie 2022 przeniósł się do Rawicza, gdzie pierwszy raz miał okazję na zaprezentowanie pełni swoich możliwości na polskich torach. Spośród swoich 36 odjechany biegów, jedynie trzykrotnie nie zdołał zdobyć żadnego punktu. Swoją postawą i wynikami mocno skusił spadkowicza 1. Ligi Żużlowej i już w kolejnym sezonie przywdział nowe barwy.

W obecny sezonie oprócz polskiej ligi ma również ważne kontrakty w Danii, gdzie występuje w barwach Region Varde oraz oczywiście w Wielkiej Brytanii. Na wyspach już drugi sezon reprezentuje drużynę King’s Lynn Stars i występuje ramię w ramię z takimi światowej klasy żużlowcami jak Artiom Łaguta, Robert Lambert czy chociażby nasz rodzimy Krzysztof Kasprzak.

O tym, że żużel, to sport z bardzo napiętym terminarzem, wiedzą nie tylko sami zawodnicy, ale również większość fanów czarnego sportu. Nie jednokrotnie bywało, że zawodnicy musieli przemieszczać się z dnia na dzień, nie tylko pomiędzy różnymi miastami, ale nawet krajami. W jednym tygodniu żużlowcy potrafią uczestniczyć w występach nawet trzech różnych lig, nie wspominając o zawodach indywidualnych, co niejednokrotnie pozwala na odwiedzenie, aż czterech różnych krajów w przeciągu siedmiu dni. Czasu na przygotowania sprzętu i treningi bywa zatem naprawdę mało, nie wspominając już o odpoczyneku i regeneracji.

Taki rozwój sytuacji potrafi bywać frustrujący. Wyraz temu dał dwa dni temu właśnie wspomniany wcześniej młody australijski żużlowiec. Na łamach swoich mediów społecznościowych podsumował dość zwięźle ostatnich kilka tygodni.

„29 spotkań w 35 dni spróbowało mnie wymęczyć, ale bezskutecznie”

Warto zwrócić uwagę na fakt, że Josh Pickering był wtedy, jak sam podkreślił w swoim poście, w drodze na mecz pierwszej rundy fazy play-off polskiej 2. Ligi Żużlowej, by wraz ze swoimi żużlowymi kompanami z zespołu zdobywać kolejne punkty dla GTM Startu Gniezno. Zawodnicy z pierwszej stolicy Polski, co prawda wygrali spotkanie dwoma punktami. Jednakże sam Australijczyk, pomimo instagramowych zapewnień o swej wytrwałości, najwyraźniej odczuł jednak zmęczenie i w spotkaniu w Opolu zgromadził jedynie pięć punktów. Dla porównania mecz wcześniej w Gnieźnie zdobył jedenaście oczek i ani razu nie meldował się na mecie jako ostatni.

Choć dla wielu żużlowców grafik pełen spotkań, niezależnie od różnorodności destynacji, to motor napędowy dodający sił i pomagający podtrzymać i szlifować jak najlepszą formę, to jednak regeneracja, jak w przypadku każdego sportu wydaje się tu równie istotna.

MAGAZYN BEST SPEEDWAY TV – ODWIEDŹ NASZ KANAŁ NA YouTube

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *