Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Żużel. Dał remis swojej drużynie w ostatnim biegu. Lider „Byków” nie jest jednak do końca zadowolony ze swojej jazdy „Nie jest tak fajnie, jak myślałem”

Żużel
Fot. Czarny Productions

Autor: Krzysztof Choroszy

Best Speedway Tv

Żużel. Dał remis swojej drużynie w ostatnim biegu. Lider „Byków” nie jest jednak do końca zadowolony ze swojej jazdy „Nie jest tak fajnie, jak myślałem”

Pierwsze z niedzielnych spotkań trzeciej kolejki PGE Ekstraligi przyniosło nam wiele emocji. Starcie pomiędzy Fogo Unią Leszno a NovyHotel Falubazem Zielona Góra rozstrzygało się w ostatnim wyścigu. Ostatecznie mecz zakończył się remisem. Jednym z głównych aktorów tego widowiska był Janusz Kołodziej. Lider „Byków” mimo bardzo dobrego wyniku, męczył się na torze, o czym po meczu mówił na antenie Canal+ Sport.

Przed ostatnim biegiem obie drużyny miały na swoim koncie po 42 punkty, co oznaczało, że zadecyduje on o losach całego spotkania. W trakcie piętnastej gonitwy zielonogórzanie wyszli na prowadzenie 4:2, po tym jak Jarosław Hampel wyprzedził Andrzeja Lebiediewa. Na trzecim okrążeniu Janusz Kołodziej zdołał jednak wyprzedzić trzeciego Piotra Pawlickiego, co oznaczało kolejne 3:3 i remis w całym spotkaniu. Jak po meczu powiedział Kołodziej, męczył się on na torze, co pokazał ostatni wyścig.

– No i się męczyłem. Ten ostatni bieg było widać. Kurcze niewiele brakło, a na równi, chociaż bym wyszedł z Jarkiem i wtedy inaczej mógłby się bieg potoczyć, natomiast nie zdążyłem i w ostatnim biegu naprawdę toczyliśmy ciężki bój z Piotrkiem Pawlickim – powiedział 39-latek na antenie Canal+ Sport.

Samo spotkanie mogło mieć jednak zupełnie inny przebieg, gdyby nie kilka pechowych dla Unii Leszno zdarzeń. Najpierw na ostatnim łuku w wyścigu piątym upadek przy prowadzeniu gospodarzy w układzie 4:2 zanotował Keynan Rew, później w gonitwie siódmej przy remisowym ułożeniu zawodników na ostatnim okrążeniu Januszowi Kołodziejowi posłuszeństwa odmówił motocykl. Kolejny defekt zawodnika Unii przytrafił się w wyścigu 9. Wtedy ucierpiał motocykl Bartosza Smektały. Jak powiedział lider leszczynian, gdyby nie te sytuacje losy meczu mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej. Wskazał on również, że czeka go trochę pracy, ponieważ jego dyspozycja go nie satysfakcjonowała.

– Szkoda tych naszych pomyłek w czasie zawodów, bo mój defekt, „Kenyu” się przewrócił, „Smyku” miał też defekt, więc tego nam brakło i pewnie losy meczu byłyby inne i nasze humory byłyby też inne, a tak jest, jak jest i dużo pracy na pewno przede mną, bo dzisiejsza pogoda pokazała, że nie jest tak fajnie, jak myślałem – stwierdził Janusz Kołodziej.

Fogo Unia Leszno kolejny mecz pojedzie już w piątek. „Byki” czeka arcyważne spotkanie, gdyż pojadą oni do Grudziądza, gdzie zmierzą się z miejscowym ZOOleszcz GKM-em. Będzie to kolejne starcie, które może być decydujące w walce o pozostanie w PGE Ekstralidze. Na pewno zawodnicy Unii będą ciężko pracować, by w starciu z grudziądzanami, być w jak najlepszej dyspozycji.

Żużel
Fot. Czarny Productions
Janusz Kołodziej
Fot. Czarny Productions

Dołącz do nas na Facebooku! – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *