Przejdź do treści
Artykuły/SGP / SEC / SON / SWC

Czy Zmarzlik ma łatwo? Tęsknota za złotą erą żużla!

Żużel
Fot. Jakub Malec

Autor: Jakub Bielak

Czy Zmarzlik ma łatwo? Tęsknota za złotą erą żużla!

Przez lata za najwybitniejszego polskiego żużlowca uznawano Tomasza Golloba. Bydgoszczanin zdobył w swojej karierze jednak zaledwie jeden tytuł indywidualnego mistrza świata. Jego następca Bartosz Zmarzlik ma już trzy takie tytułu, a na dodatek w trwającym obecnie sezonie zmierza po kolejny. Niektórzy jednak zauważają, że Gollob musiał się mierzyć z silniejszymi zawodnikami niż obecnie Zmarzlik. Czy to prawda?

Józef Kafel, trener Tauron U24 Włókniarza Częstochowa: „Stawiamy przede wszystkim na naszych, młodych zawodników”

Bartosz Zmarzlik jest trzykrotnym mistrzem świata. Po złoty medal sięgał w latach 2019, 2020 oraz 2022. Teraz jest na autostradzie do czwartego tytułu mistrzowskiego. Wielu zadaje sobie jednak pytanie, co by było, gdyby Bartosz urodził się kilkadziesiąt lat wcześniej i rywalizował z tuzami światowego speedwaya, z jakimi musiał mierzyć się Tomasz Gollob. Aktualnie bowiem krajobraz w cyklu Speedway Grand Prix wygląda tak, że co roku jakiś inny zawodnik próbuje rzucić wyzwanie Zmarzlikowi, choć zdecydowanie bliższe prawdy będzie stwierdzenie, że po prostu ktoś musi być drugi. Wyjątkiem od tej reguły był oczywiście Artiom Łaguta, który w 2021 zaliczył sezon życia i chwilowo przerwał dominację wychowanka Stali Gorzów.

W obecnej stawce cyklu trudno jednak wskazać żużlowca, który byłby w stanie rzucić rękawicę Bartoszowi Zmarzlikowi na przestrzeni całego sezonu. Fredrik Lindgren? Od lat w światowej czołówce, ale nigdy nawet nie zbliżył się do walki o złoty medal. Martin Vaculik? Jeśli dowiezie trzecie miejsce do końca sezonu, będzie to jego życiowy sukces. Wcześniej w GP był co najwyżej piąty. Jason Doyle? W końcu ma dobry sezon, ale wszyscy widzimy, że to nie ten sam Doyle, który zdobywał mistrzostwo w 2017. Jack Holder? Pierwszy tak udany sezon, a i tak do Zmarzlika podjazdu nie ma. Wielu potencjalnego rywala dla Polaka widzi w szóstym aktualnie Danie Bewleyu, ale Brytyjczykowi z pewnością brakuje jeszcze regularności na najwyższym poziomie.

Kiedy o swoim pierwszym tytule mistrza świata marzył Tomasz Gollob, musiał on mierzyć się z Tonym Rickardssonem, Gregiem Hancockiem, Jasonem Crumpem, Leigh Adamsem czy Nickim Pedersenem. I wszystkie te nazwiska były obecne w stawce w jednym sezonie. Sezon 2004 Gollob ukończył na szóstym miejscu, właśnie za pięcioma wymienionymi wyżej zawodnikami. A już za jego plecami do tej czołówki pukali Andreas Jonsson i Jarosław Hampel. Nie sposób porównać dawnych zawodników do obecnej stawki jeden do jednego, ale nazwiska bez dwóch zdań robią większe wrażenie. Walczyć o tytuł z Crumpem, Pedersenem, Rickardssonem czy Adamsem brzmi inaczej niż walczyć z Lindgrenem, Vaculikiem i Doylem.

Musimy też pamiętać o tym, że kiedyś zawody żużlowe odbywały się na przeróżnych torach. Od twardych po skrajnie przyczepnych, a zawodnicy musieli do każdego się dostosować. Dzisiaj w cyklu GP dąży się do tego, by tor był przede wszystkim równy jak stół. Starsi kibice często podkreślają, że zabija to emocje w tej pięknej dyscyplinie sportu, bo teraz zdecydowanie bardziej liczy się sprzęt niż faktyczne umiejętności jazdy na motocyklu. Bartosz Zmarzlik oczywiście ma umiejętności i tego podważyć się nie da, ale jednocześnie nie sposób nie odnieść czasem wrażenia, że przelatuje obok swoich rywali, jakby jechał na dwa razy większym silniku.

Czy Zmarzlik odnalazłby się w stawce cyklu GP z pierwszej dekady XXI wieku? Może gdyby był na miejscu Golloba, wcale nie musielibyśmy czekać na drugie polskie złoto w historii indywidualnych mistrzostw świata na żużlu tak długo. A może okazałoby się, że Tomasz Gollob czy Jason Crump w obecnej stawce cyklu byliby przeciętniakami? Tego nie dowiemy się nigdy. Każda era i każde pokolenie ma swoich bohaterów. Nie można ze stuprocentową pewnością podzielić ich na lepszych i gorszych. Są po prostu inni. Ale też zupełnie czego innego wymaga od nich żużel dziś, a zupełnie czego innego wymagał kiedyś. Bohaterowie po prostu dostosowują się do czasów, w jakich przychodzi im rywalizować.

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *