Przejdź do treści
Artykuły żużlowe – analizy, komentarze i wywiady/Żużel: Grand Prix i turnieje FIM

Czy Zmarzlik ma łatwo? Tęsknota za złotą erą żużla!

Bartosz Zmarzlik
Fot. Jakub Malec
📅 26 sierpnia 2023 🕒 13:37 ⏱ 4 min czytania ✍️ Autor:

Czy Zmarzlik ma łatwo? Tęsknota za złotą erą żużla!

Przez lata za najwybitniejszego polskiego żużlowca uznawano Tomasza Golloba. Bydgoszczanin zdobył w swojej karierze jednak zaledwie jeden tytuł indywidualnego mistrza świata. Jego następca Bartosz Zmarzlik ma już trzy takie tytułu, a na dodatek w trwającym obecnie sezonie zmierza po kolejny. Niektórzy jednak zauważają, że Gollob musiał się mierzyć z silniejszymi zawodnikami niż obecnie Zmarzlik. Czy to prawda?

Józef Kafel, trener Tauron U24 Włókniarza Częstochowa: „Stawiamy przede wszystkim na naszych, młodych zawodników”

W obecnej stawce cyklu trudno jednak wskazać żużlowca, który byłby w stanie rzucić rękawicę Bartoszowi Zmarzlikowi na przestrzeni całego sezonu. Fredrik Lindgren? Od lat w światowej czołówce, ale nigdy nawet nie zbliżył się do walki o złoty medal. Martin Vaculik? Jeśli dowiezie trzecie miejsce do końca sezonu, będzie to jego życiowy sukces. Wcześniej w GP był co najwyżej piąty. Jason Doyle? W końcu ma dobry sezon, ale wszyscy widzimy, że to nie ten sam Doyle, który zdobywał mistrzostwo w 2017. Jack Holder? Pierwszy tak udany sezon, a i tak do Zmarzlika podjazdu nie ma. Wielu potencjalnego rywala dla Polaka widzi w szóstym aktualnie Danie Bewleyu, ale Brytyjczykowi z pewnością brakuje jeszcze regularności na najwyższym poziomie.

Kiedy o swoim pierwszym tytule mistrza świata marzył Tomasz Gollob, musiał on mierzyć się z Tonym Rickardssonem, Gregiem Hancockiem, Jasonem Crumpem, Leigh Adamsem czy Nickim Pedersenem. I wszystkie te nazwiska były obecne w stawce w jednym sezonie. Sezon 2004 Gollob ukończył na szóstym miejscu, właśnie za pięcioma wymienionymi wyżej zawodnikami. A już za jego plecami do tej czołówki pukali Andreas Jonsson i Jarosław Hampel. Nie sposób porównać dawnych zawodników do obecnej stawki jeden do jednego, ale nazwiska bez dwóch zdań robią większe wrażenie. Walczyć o tytuł z Crumpem, Pedersenem, Rickardssonem czy Adamsem brzmi inaczej niż walczyć z Lindgrenem, Vaculikiem i Doylem.

Musimy też pamiętać o tym, że kiedyś zawody żużlowe odbywały się na przeróżnych torach. Od twardych po skrajnie przyczepnych, a zawodnicy musieli do każdego się dostosować. Dzisiaj w cyklu GP dąży się do tego, by tor był przede wszystkim równy jak stół. Starsi kibice często podkreślają, że zabija to emocje w tej pięknej dyscyplinie sportu, bo teraz zdecydowanie bardziej liczy się sprzęt niż faktyczne umiejętności jazdy na motocyklu. Bartosz Zmarzlik oczywiście ma umiejętności i tego podważyć się nie da, ale jednocześnie nie sposób nie odnieść czasem wrażenia, że przelatuje obok swoich rywali, jakby jechał na dwa razy większym silniku.

Czy Zmarzlik odnalazłby się w stawce cyklu GP z pierwszej dekady XXI wieku? Może gdyby był na miejscu Golloba, wcale nie musielibyśmy czekać na drugie polskie złoto w historii indywidualnych mistrzostw świata na żużlu tak długo. A może okazałoby się, że Tomasz Gollob czy Jason Crump w obecnej stawce cyklu byliby przeciętniakami? Tego nie dowiemy się nigdy. Każda era i każde pokolenie ma swoich bohaterów. Nie można ze stuprocentową pewnością podzielić ich na lepszych i gorszych. Są po prostu inni. Ale też zupełnie czego innego wymaga od nich żużel dziś, a zupełnie czego innego wymagał kiedyś. Bohaterowie po prostu dostosowują się do czasów, w jakich przychodzi im rywalizować.

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Avatar Jakub Bielak

Autor tekstu:

Jakub Bielak

Fan żużla, piłki, F1 i ogólnie sportu. Jak trzeba, zostanę ekspertem nawet i od łyżwiarstwa figurowego

Zobacz wszystkie artykuły autora

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *