„Jeśli tylko będzie możliwość, to chce jeździć w Ekstralidze” – wywiad z Norbertem Krakowiakiem

Jakub Żak: Jak spędziłeś wieczór po zakończeniu spotkania? Świętowałeś utrzymanie z resztą drużyny?

Norbert Krakowiak: Oczywiście pobyliśmy razem po meczu, ale ja dosyć szybko uciekałem do domu. Myślę, że jeszcze nie jest czas na świętowanie. Działacze mogli to robić, bo nie uprawiają sportu, ale my jeszcze mamy sezon, więc na świętowanie przyjdzie czas, gdy się zakończy. Oczywiście cieszyliśmy się po meczu, bo to było super spotkanie i były wielkie emocje. Na razie jednak muszę się skupić na turniejach za granicą i w Polsce, które mi zostały.

Jak czujesz się po niedzielnym upadku?

Można powiedzieć, że kompletnie nic się nie stało. Nawet łokcie nie są zdarte, a to już rzadkość.

Ciśnienie już trochę zeszło i chyba można powiedzieć, że w ostatnim meczu m.in. twoje punkty zdobyte na Lindgrenie, Miśkowiaku, czy Worynie zapewniły utrzymanie dla GKM-u. Jak się z tym czujesz?

Cały czas podczas tego meczu było spore napięcie i to było czuć, bo każdy bieg był na wagę zwycięstwa, a wynik był cały czas na styku i trzeba było być ciągle skoncentrowanym, a z drugiej strony podchodzić normalnie do tych wyścigów, bo nie można nic w swoich przygotowaniach zmieniać. Na szczęście się udało, ja mogłem dołożyć trochę więcej tych punktów, ale myślę, że sama jazda była lepsza niż zdobycz punktowa i cieszę się, że mogłem dołożyć do tego swoją cegiełkę i że wszyscy stanęliśmy na wysokości zadania.

Jak motywował was trener przed meczem? Czy presja była duża?

Presja zawsze jest duża. Można powiedzieć, że mieliśmy takich meczów o życie już ze 4 w tym sezonie. Oczywiście ten był decydujący kompletnie, ale już wcześniej mieliśmy bardzo ważne mecze i myślę, że nie trzeba nas już dodatkowo motywować. Każdy z nas jest zawodowcem i ma swoje sposoby motywowanie siebie i wchodzenia na odpowiedni poziom meczowy. Bardzo się cieszymy, że każdy sobie z tym poradził.

236134123 319422769976325 3920976268273863467 n

Wasze zwycięstwo sprawiło, że do 1. Ligi spadł Falubaz, w którym spędziłeś 2 lata. Jakie są twoje odczucia w związku ze spadkiem byłego klubu?

Na pewno jestem wdzięczny za to, że mogłem się rozwijać w Falubazie, ale na ten moment jestem w Grudziądzu i czuję się tu bardzo dobrze. Taki jest sport, nie ma tu sentymentów. Wiadomo też było, że z Falubazem będziemy walczyć do końca, bo Toruń już był w lepszej sytuacji. Po prostu podchodzę do tego profesjonalnie i tyle.

Można powiedzieć, że wejście w wiek seniorski w twoim wykonaniu było niezłe, ale były również gorsze momenty. Jak z perspektywy czasu oceniasz decyzję o pozostaniu w PGE Ekstralidze?

Jak najbardziej pozytywnie. Myślę, że to był dobry krok. Patrząc w statystki nastąpił regres, ale według mnie w jeździe nastąpił progres. Wiadomo, że byłem w nowej roli jako senior, więc o te punkty było na pewno ciężej, ale nie raz pokazywałem, że stać mnie na wiele i na pewno jeśli tylko będzie możliwość, to chce jeździć w Ekstralidze i się tam rozwijać, bo to jest najlepszy poligon doświadczalny, więc absolutnie nie zmieniłbym tej decyzji.

Mocno odczułeś przejście z wieku juniorskiego w wiek seniorski?

Nie jakoś bardzo mocno, ale na pewno jest to odczuwalne. Jednak ten wyścig młodzieżowy inaczej ustawiał to spotkanie, a każdy punkt zdobyty na seniorze był takim bonusem, a tutaj te oczekiwania jednak są większe, gdy jest się seniorem. Jest różnica i ja wiedziałem już o tym przed sezonem. Nie sądziłem, że nic się nie zmienia, bo niektórzy też tak twierdzą. Dla mnie jest to duża różnica, ale każdego to czeka.

Czy brakowało ci startów w tym sezonie? Jak wiemy, sparingów było niewiele, ominęły cię również wszystkie imprezy juniorskie, faza play-off i mało było również imprez indywidualnych.

Zdecydowanie tak. Można powiedzieć, że do czerwca nigdzie nie było możliwości jazdy, oprócz meczów w Polsce. Dla mnie był to problem, bo nie przywykłem do tak małej ilości startów. Miałem też nowe silniki i nie było, gdzie tego wszystkiego sprawdzić i nauczyć się ich regulacji, co na pewno mocno utrudniło mi zadanie. Trzeba wyciągnąć z tego wnioski i jeździć więcej, chociaż limit lig dla zawodników z Ekstraligi trochę ograniczył tę możliwość. Na pewno dobrze słyszeć, że jest pomysł na ligę U24, co na pewno rozwiąże ten problem.

215804230 291483826103553 8316633238505608483 n

Co sądzisz o tym pomyśle i czy zamierzasz startować w U24 Ekstralidze?

Według mnie jest to świetny pomysł. Im więcej jazdy, tym lepiej. Juniorzy mają sporo takich zawodów, ale zawodnicy U24 już nie do końca, więc jeśli będę miał możliwość startowania w tej lidze, to będę z niej korzystał i bardzo się cieszę, że idzie to w tym kierunku.

Był to twój pierwszy sezon, w którym ścigałeś się również w lidze zagranicznej (Allsvenskan – 2. Liga Szwedzka). Jakie masz wrażenia z tym związane?

Wrażenia mam bardzo pozytywne. Sezon się jeszcze nie skończył, przed nami play-offy, więc na pewno jeszcze tam pojadę. Szwedzi przygotowują dobre tory, a przynajmniej tam, gdzie jeżdżę w Kumli tor jest naprawdę świetny do ścigania, jest przyczepny, ale bezpieczny i fajny do nauki. Wiadomo, że nie ma co porównywać Ekstraligi do 2. Ligi Szwedzkiej, ale tam też można się pościgać. Nie ma tak, że przed meczem wpisuje się 15 punktów, tylko trzeba się rywalizować, jak równy z równym. Na pewno dużo dają mi te starty, bo zawsze wracałem stamtąd najeżdżony.

Czy wiążesz swoją przyszłość z GKM-em Grudziądz i czy rozmawiałeś już z klubem o przedłużeniu kontraktu?

Jeszcze nie było możliwości, aby porozmawiać o tym. Przed decydującym meczem klub nie wiedział, w jakiej będzie sytuacji, a po meczu było świętowanie i nie było na to czasu, ale jestem pewien, że do takich rozmów dojdzie. Jestem zadowolony z tego sezonu i dobrze mi było w Grudziądzu. Ludzie są naprawdę przyjaźni i mimo że nam nie szło, to sezon zakończył się sukcesem, bo tak to trzeba nazwać, więc jak najbardziej jestem otwarty na to, żeby porozmawiać.

Od lat trwa dyskusja na temat tego, czy rywalizacja w żużlu jest dobra. Przez pewien okres czasu twoja pozycja w składzie była zagrożona przez Romana Lachbauma. Jak wpłynęło to na ciebie i twoją jazdę?

Wiadomo, że lepiej się startuje, gdy nie się gdzieś tam z tyłu tego konkurenta do walki o skład. Na pewno były ciężkie momenty, gdy nie łatwo było się skupić na rozwoju, bo trzeba było na treningach dawać z siebie wszystko, bo ta moja pozycja nie była pewna. Liczyłem na to, że będę jeździł częściej, a niestety nie zawsze tak było, ale ostatecznie i tak udało się wyciągnąć dużo startów ligowych pod koniec sezonu. Rywalizacja w sporcie jest od dawna i w zasadzie, co roku ją miałem Falubazie, gdy byliśmy we trzech, więc nie jest to nic obcego dla mnie.

To chyba wszystko. Chcesz coś jeszcze przekazać swoim fanom?

Przede wszystkim chciałbym podziękować za doping w niedzielę, bo naprawdę było niesamowicie na stadionie, takiej atmosfery przy Hallera jeszcze nie widziałem. Podziękowania dla całego klubu, drużyny, kibiców, sponsorów i mojego teamu.

fot. Emilia Hamerska-Lengas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *