„Dzisiejszy mecz mógłbym podsumować jednym słowem, ale nie będę go używał” – wypowiedzi po zwycięstwie Falubazu w Rybniku

„Dzisiejszy mecz mógłbym podsumować jednym słowem, ale nie będę go używał” – wypowiedzi po zwycięstwie Falubazu w Rybniku
W niedzielne popołudnie ROW Rybnik podejmował na domowym torze drużynę Stelmet Falubazu. Spotkanie zakończyło się wynikiem 35:55 na korzyść drużyny gości, a wypowiedzi po meczu udzielili nam Grzegorz Zengota, Patryk Wojdyło, Antoni Skupień, Jan Kvech oraz Max Fricke.

„Na świeżo mogę powiedzieć, że w drugiej fazie zawodów popełniałem błędy w taktycznym rozegraniu pierwszego łuku. Po dobrych startach trzeba było trzymać się wewnętrznej części toru, a ja nawykowo jechałem do tej części toru, która na ogół się spisywała. Dzisiaj ta ścieżka szczególnie na pierwszym łuku niosła, ale tor był równy dla wszystkich, a Zielonogórzanie po prostu lepiej odczytywali te warunki i lepiej rozgrywali ten pierwszy łuk”.
„Ja myślę, że popełniliśmy dzisiaj dużą ilość błędów, ale wyciągamy wnioski i jedziemy dalej. Uważam, że nadal jesteśmy zespołem, który ma spory potencjał, żeby zwyciężać, nawet z tymi najlepszymi i mam nadzieję, że nasze morale nie ucierpią po tym spotkaniu. Potrzebujemy teraz chłodnej analizy i pracy nad tym, co przeszkadza nam w zwyciężaniu”.
„Cieszymy się, że fani tak licznie zaczynają przychodzić na stadion i tworzy się taka miła otoczka wokół naszego zespołu, ale żałujemy, że dzisiaj tak wysoko przegraliśmy, a widowisko nie było dość dobre, aby zadowolić naszych kibiców, ale to jest sport i raz się wygrywa, a raz się przegrywa. Dzisiaj to my wyjechaliśmy na tarczy, to się zdarza, ale zrobimy wszystko, aby wynagrodzić to kibicom”.
„Dzisiejszy mecz mógłbym podsumować jednym słowem, ale nie będę go używał. Po prostu trzeba pracować, trenować, szukać i to jest jedyne rozwiązanie, bo dzisiaj była tragedia. Zgubiłem gdzieś prędkość. Początek sezonu miałem znacznie lepszy, ale wiadomo, że wtedy tory są przyczepne i bardziej do jazdy są potrzebne umiejętności niż szybki motor, więc wyślę sprzęt jeszcze raz do serwisu i będziemy wprowadzać zmiany, aż będzie dobrze, bo innego rozwiązania nie widzę”.

Antoni Skupień:
„Nie spodziewałem się, że skończy się to takim wynikiem. Myślałem, że będzie mecz na styku, a wyszło tak, jak wyszło. Przede wszystkim młodzi słabo jechali no i jeszcze potraciliśmy parę punktów, więc wynik jest, jaki jest. Z tego, co wiem, to sprzęt nasi mają dobry, bo wszystko jest po serwisach. Zawodnicy chcieli, żeby tor był taki, który się odsypuje, żeby była walka po szerokiej i żeby start był przyczepny no i wszystko było poza wynikiem, a zawodnicy Falubazu byli po prostu szybsi. W rewanżu na pewno będzie ciężko. Trzeba się skupić na tym, żeby mecze z Gdańskiem, czy Łodzią powygrywać, a jak będzie dobrze, to może się utrzymamy”.
„To było dobre spotkanie dla drużyny i oczywiście to świetne uczucie wygrać mecz wyjazdowy. Cały zespół spisał się znakomicie i dobrze się patrzy na to, że wszyscy sobie radzą i zdobywają dużo punktów. Jeżeli chodzi o mój występ indywidualny, to miałem nie najlepszy początek, ale za to udaną końcówkę, więc nie mogę narzekać. Tor też był w porządku. Lubię jeździć w Rybniku, zawsze miło się tu wraca, lubię klimat tego stadionu i lokalnych kibiców”.

„Mam za sobą 3 bardzo ciężkie dni. W piątek jechałem w SGP 2 na trudnym torze i jestem trochę zmęczony, więc z dzisiejszego występu jestem zadowolony, mimo że w ostatnim biegu popełniłem błąd. Cieszę się, że mam dużo jazdy, ale z drugiej strony jestem zmęczony, bo zawody w Pradze odbywały się w późnych godzinach i trwały dość długo. Do tego doszły błędy i pech w finale SGP 2, przez co nie najlepiej spałem”.
„Tor był dzisiaj bardzo dobry i nie sprawiał żadnych problemów. Ja ze wszystkim trafiłem i od początku miałem odpowiednie ustawienia, ale nie jestem zadowolony z tego mojego ostatniego startu, w którym popełniłem błąd. Całej drużynie poszło dziś świetnie i każdy punktował, więc mamy powody do radości. Dobrze dla nas, że mamy taką dużą przewagę po meczu wyjazdowym, bo będzie łatwiej na domowym torze i chcemy pojechać w Zielonej Górze minimum tak samo dobrze”.
fot. Sonia Kaps
- Żużel. Maciej Janowski o krok od Grand Prix! Dramat w Terenzano. Lambert wygrał
- Żużel. PSŻ Poznań czeka na ruch Kanclerza. Transferowy rynek stanął w miejscu
- GP Challenge. Faworyt zabrał głos przed walką o Grand Prix. „Bez presji”
- Żużel dzisiaj 25 lipca. Wielki dzień dla kibiców! MIMP, GP Challenge i liga
- Transmisja GP Challenge 2027. Gdzie oglądać?
