Vaculik bez złamań!

W niedzielę podczas walki o play-offy między Falubazem Zielona Góra a Motorem Lublin, miała miejsce kraksa, w wyniku której Martin Vaculik z impetem wylądował na torze. Kibice wstrzymali oddech czekając na wyrok w sprawie zdrowia Słowaka, jednocześnie trzymając kciuki za sprawny powrót na tor oraz możliwość udziału w dalszej rywalizacji.

Niestety zawodnik zielonogórskiego zespołu zakończył mecz po 9. biegu. Stan jego zdrowia pozostawał pod znakiem zapytania – podejrzewano złamanie żeber, jednak całe szczęście po prześwietleniu okazało się, że nie doszło do żadnych złamań. Kibice oraz działacze z Zielonej Góry mogą odetchnąć z ulgą – Martin najpewniej wesprze swoją drużynę w półfinałowych zmaganiach.

Na stronie Falubazu możemy znaleźć wypowiedź żużlowca, który uskarża się na ból, jednak pełen nadziei nie planuje zrezygnować ani ze zmagań w cyklu Grand Prix, ani z ligowych rozgrywek.

Jestem po szczegółowych badaniach i mam dobre informacje. Na szczęście prześwietlenie nie wykazało żadnych złamań. Jestem mocno poobijany i odczuwam duży ból nawet przy normalnym funkcjonowaniu. Mój upadek wyglądał niegroźnie. Ja sam w momencie kontaktu z zawodnikami z Lublina byłem przekonany, że to zwykły uślizg i szybko się podniosę. Uderzenie o twardy tor było jednak bardzo mocne. Miałem duże problemy ze złapaniem oddechu. Po dłuższej chwili mogłem wstać, ale kontynuowanie zawodów było mocno ryzykowne – skomentował sytuację żużlowiec.

Najbliższe dni spędzę na rehabilitacji i masażach. W najbliższy weekend czekają mnie kolejne bardzo ważne zawody. Najpierw Grand Prix w Pradze, a w niedzielę jedziemy półfinał. Marzę o awansie do finału, bo byłoby to dla nas świetne zakończenie sezonu.

Trzymamy kciuki za jak najszybszy powrót do pełnej sprawności!

fot. Sonia Kaps

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *