Przejdź do treści
Aktualności/Metalkas 2. Ekstraliga

Vaclav Milik rozgoryczony po porażce w derbach. Zwrócił się do kibiców z Krosna

Vaclav Milik
Fot. Jakub Malec

Autor: Krzysztof Choroszy

Vaclav Milik rozgoryczony po porażce w derbach. Zwrócił się do kibiców z Krosna

W niedzielę miały miejsce drugie w tym sezonie Debry Podkarpacia. Przed meczem wydawało się, że jadące przed własną publicznością Cellfast Wilki Krosno pokonają swojego lokalnego rywala. Tak się jednak nie stało, gdyż Texom Stal Rzeszów pokazała się ze świetnej strony, wygrywając 50:40 i do końca walcząc o punkt bonusowy na terenie rywala. Po meczu wyraźnie niepocieszony i zły na porażkę był Vaclav Milik.

Texom Stal Rzeszów od samego początku wyszła na prowadzenie, którego nie oddała do samego końca. Co więcej, do końca walczyli oni o punkt bonusowy i w pewnym momencie wydawało się, że to „Żurawie” dopiszą na swoje konto trzy duże punkty. Wilki zdołały jednak wyjść na prowadzenie w dwumeczu, dzięki dobrym biegom nominowanym. Nie było to dobre spotkanie w ich wykonaniu, a wyraźnie niepocieszony faktem porażki z lokalnym rywalem Vaclav Milik przeprosił miejscowych kibiców.

– Ten wynik naprawdę nawet na to nie idzie patrzeć, bo chcieliśmy tutaj wygrać, bo wiemy, jak ważne są Derby Podkarpacia i chcieliśmy to wygrać dla Krosna. Bardzo mi przykro i przepraszam wszystkich kibiców z Krosna – zwrócił się do fanów Vaclav Milik.

Czech w sześciu startach zapisał na swoim koncie dwanaście punktów. On sam nie był jednak w pełni zadowolony z tego, co pokazał w starciu z rzeszowską Stalą. Prócz dorbych momentów w tym meczu, którymi były trzy zwycięstwa biegowe, przytrafiła mu się również jedna „jedynka” oraz jedno „zero”. Jak przyznał, jest on kapitanem drużyny i musi dokładać cały czas ważne punkty.

– Ja jestem kapitanem, nie mogę mieć takich przypadków, że nagle nie jadę. Ja po prostu mam robić punkty, od tego tutaj jestem – tłumaczył Czech na antenie Canal+ Sport 5.

Cellfast Wilki Krosno wyglądały na nieco pogubione na własnym torze. Na początku to żużlowcy Texom Stali Rzeszów byli lepiej przystosowani do warunków torowych, co przełożyło się na prowadzenie. Ważnym elementem był start, który tego dnia częściej wygrywali przyjezdni. Na to wskazał kapitan miejscowych. Przyznał on również, że nie mogą oni czuć się zagubieni na swoim torze.

– Pewnie będziemy rozmawiali, bo znamy ten tor i musimy wiedzieć, co tutaj robić i nie że nagle w połowie meczu nikt nie wie, co robi. Nie powiem, że było aż tak strasznie, tylko te starty naprawdę było dzisiaj trudno wygrać – mówił Milik.

Vaclav Milik
Fot. Dawid Pojnar
12c6e1e5 14c0 4593 9cd2 30e1c795e0c0
Fot. Dawid Pojnar

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *