Przejdź do treści
Aktualności/Metalkas 2. Ekstraliga

Tomasz Gapiński po powrocie do Ostrowa: „Jest to przyjemne ponownie tu być, ale serce krwawiło”

Orzeł Łódź
fot. Sonia Kaps

Autor: Krzysztof Grzęda

Tomasz Gapiński po powrocie do Ostrowa: „Jest to przyjemne ponownie tu być, ale serce krwawiło”

W sobotnie popołudnie H. Skrzydlewska Orzeł Łódź podejmował w wyjazdowym spotkaniu Arged Malesę Ostrów, ale spotkanie zostało przerwane po 6 biegach z powodu złego stanu toru po opadach deszczu.

Już przed startem meczu nad ostrowskim stadionem były widoczne ciemne chmury, które nie zwiastowały niczego dobrego. Podczas pierwszych wyścigów zaczęły występować opady i aby, jak najszybciej odjechać wymagane 8 wyścigów nie była prowadzona kosmetyka toru. Niestety opad nasilił się po szóstym wyścigu i spotkanie zostało wstrzymane. Po ustaniu deszczu zarządzono prace torowe w celu doprowadzenia nawierzchni do odpowiedniego stanu, ale to się nie udało. Łódzka ekipa była bardzo niezadowolona z tego stanu rzeczy, bo prowadzili oni 20-16 po rozegranych biegach, ale zdaniem Gapińskiego nie oznacza to, że na koniec meczu wynik byłby dla nich korzystny.

– „Szkoda nie szkoda, po tych 6 wyścigach prowadziliśmy, ale to nie znaczy, że dalej byśmy prowadzili, staraliśmy się zwyciężyć, bo tego zwycięstwa potrzebujemy. Mecz został przerwany, co tu dużo komentować, szkoda ze teraz jest słońce, zazwyczaj tak jest. Mogliśmy może jeszcze trochę poczekać, kibiców było dosyć sporo, ale paru było paru było niezadowolonych. Taki jest sport, sędzia podjął decyzje, wszyscy byliśmy gotowi, gospodarze pracowali nad torem, aby nadal się do jazdy, nic przyjedziemy następnym razem” – uważa.

Wyścigi, które udało się odjechać dość niespodziewanie ułożyły się po myśli gości. Zaczęli bardzo dobrze, bo inauguracyjny wyścig para Becker-Gapiński wygrała podwójnie, a na koniec pierwszej serii startów łodzianie byli na sześciopunktowym prowadzeniu. Ostrowianie w biegu piątym szybko zmniejszyli straty do dwóch punktów, ale w ostatniej gonitwie dnia udało powiększyć im się prowadzenie do czterech „oczek”.

-„Pokazaliśmy się z niezłej strony, walczyłem z Frederikiem w 5 biegu, starałem się go wyprzedzić z jeden czy drugiej strony, taki jest speedway. Gospodarze wygrali ten bieg 5-1. staraliśmy się, walczyliśmy na tyle, ile rywal pozwala. Przyjedziemy następnym razem rywalizować, aby wynik dla Orła był korzystny„- mówi Gapiński.

H. Skrzydlewska Orzeł Łódź bardzo mocno zawodzi w obecnym sezonie. Łodzianie po czterech kolejkach zamykają tabelę, nie mając żadnych punktów. Sztab szkoleniowy stosuje bardzo ciekawą strategię. Pod uwagę do składu meczowego jest branych sześciu seniorów, a po każdym meczu ten, który był najsłabszy zostaje, odsunięty i na kolejne spotkanie zastępuje go zawodnik, który w poprzednim meczu pauzował. Dla zawodników nie jest to zbyt korzystna sytuacja, ponieważ każdy woli być pewnym miejsca w składzie ligowym. –

Weszliśmy źle w sezon, jest o jednego zawodnika więcej i rywalizujemy można powiedzieć mocniej, na treningu niż na zawodach. Mam nadzieję, że to się lada dzień uspokoi i się bardziej skupimy na zawodach niż na treningach. Nie jest to łatwe dla nas wszystkich, każdy siebie daje maksa, ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że początek miałem bardzo słaby. Do tego zeszły rok praktycznie cały nie jeździłem, bo miałem 2 kontuzje. Słabo zacząłem ten sezon, ale z zawodów na zawody wygląda lepiej z moja jazda i gorzej już nie będzie” – komentuje krajowy senior Orła

Sobotnie spotkanie było wyjątkowe dla Tomasza Gapińskiego pod pewnym względem. Po raz pierwszy po odejściu z Arged Malesy Ostrów wystąpił przeciwko swojemu byłemu klubowi. Gapiński w Ostrowie Wielkopolskim spędził dobre cztery sezony oraz był kapitanem tego zespołu. Jest w tym mieście wspominamy bardzo dobrze, o czym najlepiej świadczy spora porcja braw, jaką otrzymał podczas prezentacji.

-„Z jednej strony jest to przyjemnie ponownie tu być, ale serce krwawiło. Spędziłem tu fajny okres. Miałem dobry kontakt z kibicami, z klubem, dobrze mi się tu jeździło, współpracowało. Jestem pierwszy raz po drugiej stronie. Ciężko się rywalizuje gdy człowiek się zżył z otoczeniem, wielu znajomych mam do dzisiaj i myślę, że tak pozostanie. – zakończył.

Kapitan Orła Łódź
Fot. Łukasz Wilk
żużel
Fot. Roman Biliński

Dołącz do nas na facebooku – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *