Sparta Wrocław wyszarpała remis w Częstochowie. Kapitan drużyny zadowolony z remisu i swojej postawy w końcówce zawodów
Autor: Krzysztof Choroszy
Sparta Wrocław wyszarpała remis w Częstochowie. Kapitan drużyny zadowolony z remisu i swojej postawy w końcówce zawodów
We wtorek odrabialiśmy zaległości z drugiej kolejki PGE Ekstraligi. W Częstochowie miejscowy Krono-Plast Włókniarz podejmował w pierwszym tegorocznym spotkaniu ligowym u siebie drużynę Betard Sparty Wrocław. Przez większość meczu gospodarze byli bliżej wygranej, jednak atomowa końcówka wrocławian sprawiła, że doprowadzili oni do remisu. Po zakończeniu zawodów o ich przebiegu wypowiedział się Maciej Janowski.
Dla drużyny z Wrocławia wtorkowe starcie nie układało się najlepiej. Dzięki świetnej drugiej serii startów częstochowianie odskoczyli na osiem punktów przewagi, a w pewnym momencie wynosiła ona nawet o dwa więcej. Przed biegami nominowanymi Sparta Wrocław nie miała marginesu błędu i by zdobyć jeden duży punkt musiała dwukrotnie zwyciężyć 5:1. Fantastyczna postawa w dwóch ostatnich biegach: Daniela Bewleya, Artioma Łaguty i Macieja Janowskiego sprawiła, że gościom udało się dokonać tej sztuki. Po meczu kapitan wrocławian zapytany został o to, czy traktują oni ten remis jako „zwycięski”.
– Remis jest jak remis. Nie ważne, w jakim stylu jest remis, dalej jest tyle samo punktów za to, więc cieszymy się, że wywozimy z Częstochowy punkt. To było bardzo trudne spotkanie – mówił po meczu Maciej Janowski.
W trakcie zawodów mogliśmy zauważyć, że częstochowski tor zdawał się być nieco zagadkowy dla drużyny gości, która miała problemy z odpowiednim dopasowaniem swoich motocykli, co ostatecznie w przypadku Janowskiego, Łaguty i Bewleya udało się w najważniejszym momencie. Brązowy medalista Grand Prix z 2022 roku przyznał, że nawierzchnia owalu pod Jasną Górą nieco różni się względem lat poprzednich.
– Na pewno ten tor jest troszeczkę inny, niż był wcześniej, ale na szczęście na koniec udało nam się dogonić gospodarza – stwierdził Janowski.
Początek zawodów był ciężki dla jednego z trzech liderów Sparty w tym meczu. 32-latek dwukrotnie przyjeżdżał do mety na trzecim miejscu i widać było, że w jego motocyklach brakuje nieco prędkości. W jego trzecim starcie już było lepiej, gdyż bieg ukończył za Madsem Hansenem, wyprzedzając na trasie Kacpra Worynę. Końcówka zawodów była już w jego wykonaniu fantastyczna, a dwa wygrane przez Macieja Janowskiego wyścigi walnie przyczyniły się do takiego a nie innego wyniku jego drużyny.
– W trakcie zawodów już było coraz lepiej, więc tak cieszę się, że na koniec moje motocykle były już bardzo szybkie. Na początku troszeczkę źle dobrałem przełożenia, a później już było okej – tłumaczył „Magic”.
W ostatnich dwóch spotkaniach wrocławianie zaliczyli piorunujące końcówki, wygrywając dwa ostatnie wyścigi stosunkiem 10:2. Wtorkowy mecz od drugiej serii nie układał się po myśli Betard Sparty Wrocław. Każda próba niwelowania straty kończyła się odpowiedzią ze strony zawodników Krono-Plast Włókniarza. Goście w pełni do głosu doszli dopiero w wyścigach nominowanych. Po meczu zapytaliśmy również Macieja Janowskiego z czego wynika to, że mają oni zdecydowanie lepsze końcówki spotkań.
– Z czego? Z tego, że liga jest mocna i gospodarze dobrze się przygotowują na swoich obiektach, a może tak długo się rozkręcamy, to się okaże w dalszej części sezonu – zakończył kapitan ekipy z Wrocławia.
Dołącz do nas na Facebooku! – kliknij TUTAJ
- Reprezentacja Polski najlepsza w Krsko. Świetny występ Pawełczaka
- Tobiasz Musielak odejdzie z Ostrowa! Będzie powrót do byłej drużyny
- Tai Woffinden nie wystartuje w sezonie 2025? Pawlicki może zostać w Zielonej Górze
- Żużel. Bardzo ładne zachowanie młodego Duńczyka podczas SGP2!
- Bartosz Zmarzlik o krok od tytułu mistrza świata! „Jaka presja? Nie myślę 'muszę’, tylko 'mogę’.”