Piotr Mikołajczak: Podobno wiara i nadzieja umiera ostatnia, a więc wierzę w chłopaków.

We wtorkowy wieczór gościem magazynu na kanale BEST SPEEDWAY TV był menadżer zespołu OK Bedmet Kolejarza Opole Piotr Mikołajczak.

W najbliższą niedzielę odbędzie się mecz rewanżowy pomiędzy OK Bedmet Kolejarz Opole a Trans MF Landshut Devils. Na ten moment zespół z Niemiec jest bliżej awansu do eWinner 1. Ligi. Jednak jak wiadomo żużel, to sport nieprzewidywalny.
W pierwszym półfinałowym meczu Trans MF Landshut Devils zwyciężyło z zespołem z Opola 52:38.

Jakie nastroje panują w  ekipie z Opola i czy jakoś wyjątkowo przygotowują  się do  ostatniego meczu sezonu?
Nastawienie jest bojowe, jednak podchodzimy spokojnie do tego meczu. Z chłopakami robimy takie małe zgrupowanie 3-dniowe. Potrenujemy, porozmawiamy, trzeba mieć chłodną głowę, bo gorąca głowa nic nie pomoże. Na pewno podejdziemy ze spokojem, ale z dużą pokorą. Wiadomo, że drużyna Landshut jest rozpędzona i mają kim straszyć. W rundzie zasadniczej drużyna Landshut zdobyła u nas 39 punktów. Jestem dobrej myśli, będziemy walczyć. Tor zweryfikuje wynik i po 15 biegach będziemy wiedzieć, kto awansuje do pierwszej ligi– zdradził gość wtorkowego magazynu

W niedziele miejscowi jeśli chcą sprawić radość i niespodziankę swoim kibicom i awansować do pierwszej ligi muszą odrobić 14. punktów straty.

Te 14. punktów straty to dużo i mało. Bo wystarczy pojechać trzy biegi po 5:1 czy pięć biegów po 4:2, a to jest na 15 biegów naprawdę niewiele i się robi, jakby remis. Nam wystarczy zdobycie 52 punktów i wówczas będziemy cieszyć się z sukcesu. Po rozmowach z chłopakami po niedzielnym meczu wiem, jakie mają nastawienie. Każdy wierzy w to zwycięstwo. Podobno wiara i nadzieja umiera ostatnia, a więc wierzę w chłopaków i wierzę w to, że są w stanie zrobić dobry wynik. Jeśli pojadą z takim zębem jak z Lokomotivem, to jak najbardziej wynik 52 punktów jest do osiągnięcia -oznajmił menadżer OK Bedmet Kolejarza Opole.

Po każdym przegranym meczu sztab szkoleniowy robi analizę. Tak było również w przypadku drużyny z Opola. Czy trener wie, co zawiodło?


W niedzielę na torze w Landshut niosła tylko mała. Kto wszedł szerzej, ten tak naprawdę przestawał istnieć. Tu decydował start. Na 15 wyścigów wygraliśmy tylko jeden start, a inne starty przegrywaliśmy i to była według mnie przyczyna słabszej dyspozycji zawodników, bo tak naprawdę na trasie trudno było cokolwiek zrobić zwłaszcza wyprzedzać, tych mijanek było, tak naprawdę niewiele. Ostrzeżenia też trochę nerwowości wprowadziły. Stało się, jak się stało, puszczamy ten mecz w niepamięć. Moi zawodnicy znają opolski tor, jak własną kieszeń. Mam nadzieję, że dzięki treningom odpowiednio przygotujemy się do tego meczu.- powiedział Piotr Mikołajczak.

fot. stadion żużlowy Kolejarz Opole


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *