Pierwszy krok w kierunku tytułu kontra pazurki Aniołów – Betard Sparta Wrocław – eWinner Apator Toruń 51-39 (relacja)

Premierowy mecz sezonu 2021 na arenie wrocławskiej Sparty zakończył się dość pewnym sukcesem gospodarzy, jednak goście z Torunia pokazali, że mogą sprawić niejedną niespodziankę. Wynik 51-39 dobrze oddaje wydarzenia na torze. Wrocławianie w zasadzie od początku kontrolowali to, co dzieje się na Stadionie Olimpijskim, ale Anioły nie były tylko niewyraźnym tłem, a od pewnego momentu wyraźnie podjęły rękawice. Poszczególne biegi były interesujące i na szczęście obyło się bez upadków i niebezpiecznych sytuacji oraz kontrowersji sędziowskich. Ale po kolei.

Pierwszy bieg to mocny początek lidera gospodarzy. Janowski z pierwszego toru wystartował jak rakieta i Lambert (tradycyjnie już RZ za Chlupaca) oraz Przedpełski musieli tylko pilnować, żeby Daniel Bewley nie odebrał im remisu. Bieg juniorski to prawdziwy pokaz siły Wrocławian – Michał Curzytek i Przemysław Liszka pewnie pokonali Karola Żupińskiego i Krzysztofa Lewandowskiego. Niestety był to jedyny punkt zdobyty przez juniorów z Torunia – zgodnie z obawami, Lewandowski po świetnym występie w pierwszej kolejce nie odnalazł się na torze we Wrocławiu. Inna sprawa, że juniorzy z Wrocławia poza tym biegiem zdobyli tylko po jednym punkcie, więc rewelacji nie było. Bieg 3 to wygrana Chrisa Holdera, który obronił się przed atakami Taia Woffindena. Wreszcie w biegu 4 pewnie zwyciężył Artem Łaguta w swoim pierwszym występie w barwach Sparty, a Jack Holder po problemach na starcie raczej bronił się przed Curzytkiem, niż walczył z Brytyjczykiem. Pierwsza seria zatem 15-9.

 W biegu 5 zwyciężył Lambert, który musiał powalczyć z Bewleyem. Tym razem zaskakująco słabo Jack Holder, wyprzedzony jeszcze przez Czugunowa. Kolejny remis w biegu 6, Woffinden zwyciężył z dużą przewagą, a najbardziej emocjonujące były ataki Liszki na Miedzińskiego. Wreszcie bieg 7 i podwójne zwycięstwo Spartan – Janowskiego i Łaguty. Chris Holder został delikatnie wypchnięty przez Magica na pierwszym łuku i emocji więcej nie było. Po drugiej serii już 26-16.

Bieg 8 to prawdziwy popis Taia Woffidena, który bez wysiłku, po jednym zdecydowanym ataku, pokonał młodszego Holdera i Lamberta. Bieg 9 to pierwsze chyba większe emocje na torze. Drugi łuk pierwszego kółka to mocne wejście po wewnętrznej młodego Holdera, którego manewr następnie powtórzył Janowski. Po tym pięknym ataku już nie oddał prowadzenia. Wreszcie w biegu 10 Bewley prowadził od pierwszego wirażu, a Czugunow po słabszym starcie wyprzedził Żupińskiego, ale nie dał rady dogonić Chrisa Holdera. Po 10 biegach 36-24 i raczej było wiadomo, kto zwycięży, ale kwestią otwartą był rozmiar zwycięstwa.

Jednak bieg 11 to niespodzianka – pierwsze zwycięstwo drużynowe gości i to po razy podwójne. Świetna jazda przede wszystkim Przedpełskiego, który wraz z Jackiem Holderem doskonale obronili się przed usilnymi atakami Magica. W biegu 12 dość ciekawa walka pomiędzy Bewleyem, a Lambertem, zakończona sukcesem tego pierwszego. Liszka bez problemów przed Żupińskim. Wreszcie pieczętujący wygraną meczową gospodarzy bieg 13 – pewne 5-1 gwiazdorskiej pary Łaguta / Woffinden. Jack Holder tylko na początku miał ochotę powalczyć, a Lambert tym razem mógł tylko podziwiać tył kewlarów gospodarzy.

Przed biegami nominowanymi 14 pkt. przewagi Wrocławia i można się było zastanawiać, czy będzie 55-35 czy nieco mniej – okazało się, że sporo mniej. W biegu 14 Łaguta jechał nie w swoim stylu – dziwnie nerwowo i niepewnie i zamiast gonić za Lambertem musiał raczej uważać, czy Chris Holder nie minie do na ostatnim kółku. Drugie biegowe zwycięstwo gości. Wreszcie w ostatnim bieg Jack Holder i Paweł Przedpełski objęli prowadzenie, ale z Polakiem dość łatwo poradzili sobie Maciej Janowski (piękny atak) i Tai Woffinden i wszystko zakończyło się remisem, a mecz dwunastoma punktami wygrali gospodarze.

Czy Wrocławianie pokazali już formę mistrzowską? Z pewnością nie. W niektórych biegach wyglądali rewelacyjnie szczególnie liderzy zespołu – Woffinden, Janowski i Łaguta, jednak chwilami widać było, że szukają jeszcze ustawień i rozwiązań. Po to zresztą są pierwsze mecze. Bewley pojechał nieźle, juniorzy zdobyli minimum od nich wymagane, tylko Czugunow jak na razie słabiej, niż się od niego oczekuje. Torunianie z kolei nie przypominali bezradnego zespołu sprzed dwóch lat, a raczej grozili, że jeszcze mogą sporo zdziałać. Brakuje jednak punktów przede wszystkim drugiego polskiego seniora (Miedziak jako tako poradził sobie w Toruniu, na wyjeździe już dużo gorzej). Może czas dać szansę Tobiaszowi Musielakowi, którzy przed sezonem pokazał, że jest nieźle przygotowany do startów? Młodzież toruńska musi się jeszcze wiele uczyć, ale jest nadzieja, że w drugiej części sezonu będą (a szczególnie Lewandowski) przywozić nieco więcej punktów.  

Betard Sparta Wrocław – 51
9. Maciej Janowski – 11+1 (3,3,3,1,1*)
10. Artem Łaguta – 10+1 (3,2*,0,3,2)
11. Daniel Bewley – 8 (0,2,3,3,0)
12. Gleb Czugunow – 3+2 (1*,1*,1,0)
13. Tai Woffinden – 12+1 (2,3,3,2*,2)
14. Michał Curzytek – 4 (3,1,0)
15. Przemysław Liszka – 3+1 (2*,0,1)
16. Mateusz Panicz – NS

eWinner Apator Toruń – 39

1. Paweł Przedpełski – 8+1 (1*,2,2,3,0)
2. Adrian Miedziński – 1+1 (0,1*,-,-)
3. Petr Chlupac – NS (-,-,-,-,-)
4. Jack Holder – 10+2 (2,0,2,1*,2*,3)
5. Chris Holder – 8 (3,1,2,1,1)
6. Karol Żupiński – 1 (1,0,0,0)
7. Krzysztof Lewandowski – 0 (0,0,-)
8. Robert Lambert – 11+1 (2,3,1*,2,0,3)

fot. Sonia Kaps

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *