Przejdź do treści
Aktualności/Metalkas 2. Ekstraliga

Paweł Piskorz nie gryzie się w język „Żenada, wstyd, frajerstwo”

Paweł Piskorz
Fot. Jakub Malec

Autor: Krzysztof Choroszy

Paweł Piskorz nie gryzie się w język „Żenada, wstyd, frajerstwo”

W sobotę H.Skrzydlewska Orzeł Łódź mierzył się na swoim stadionie z Texom Stalą Rzeszów. Przed meczem wydawało się, że czeka nas emocjonujące spotkanie, które będzie trzymać w napięciu o wynik. Tak się jednak nie stało, a miejscowi zdeklasowali swoich rywali z Podkarpacia, wygrywając 61:29. To oznaczało, że nie tylko zainkasowali oni dwa duże punkty, lecz również wyrwali punkt bonusowy. Z tego faktu bardzo niezadowolony był menadżer Stali, który nie gryzł się w język podczas oceny występu swojej ekipy.

Rzeszowianie od początku byli wyraźnie gorsi od dobrze dopasowanych łodzian. Gospodarze tego pojedynku od drugiego wyścigu prowadzili i z każdą odsłoną powiększali tylko swoją przewagę. Stal Rzeszów nie była w stanie połapać się z ustawieniami i przez prawie cały mecz nie byli w stanie dorównać gospodarzom. Dopiero w biegach nominowanych swoje biegi wygrali Nowak i Thorssell. Przed ostatnią gonitwą spotkania w język nie gryzł się Paweł Piskorz, udzielając wywiadu na antenie telewizyjnej.

– Będę brutalny: żenada, wstyd, frajerstwo. Więcej nie jestem w stanie powiedzieć. Nie spotkałem się w meczu, w którym okej dobra teraz się udało, Marcin Nowak jechał, cały mecz idziemy w złą stronę. Nie wiem, tak doświadczeni zawodnicy nie potrafią zobaczyć, dopasować się do momentu. Nie wiem, jest to niewyobrażalny wstyd i ciężko cokolwiek powiedzieć. Musimy po prostu usiąść wszyscy i poważnie porozmawiać po męsku, bo jak tak dalej pójdzie, to z dużych planów może być jedno wielkie za przeproszeniem nic – mówił na antenie Canal+ Sport 5 menadżer.

Swoją drużynę z pewnością zawiódł Nicki Pedersen. Lider Stali w całym spotkaniu zdobył pięć punktów, cztery razy pojawiając się na torze. W ostatnim wyścigu sztab szkoleniowy postanowił dać szansę Jesperowi Knudsenowi, który zastąpił starszego rodaka. Duńczyk nie mógł pogodzić się z tą zmianą. O nią również Piskorz został zapytany.

– Wszyscy widzieli, jak w dniu dzisiejszym jechał Nicki, czy zasłużył na jazdę w piętnastym? Nie sądzę. Trzykrotny mistrz świata, lider pięć punktów zdobywa w meczu to też świadczy o tym jak wyglądał ten mecz i myślę, że Jesper potrzebuje tej jazdy i tu już nic się nie zmieni w tym wyniku. Nie ma to znaczenia, lepsze dla nas było puszczenie Jespera, niech zdobywa doświadczenie. Mówię, zawodnicy muszą wziąść sobie do serca to, co dzisiaj się stało, bo jak się nie otrząśniemy, to naprawdę dupa będzie bolała, jak spadniemy – nie gryzł się w język szkoleniowiec.

benz piskorz
Fot. Jakub Malec
Stali Rzeszów
Fot. Jakub Malec

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *