EC615A0D 9104 4DB8 A103 742C2C7820BC

Oświadczenie Maksyma Drabika

25 stycznia zakończyła się, trwająca ponad rok rozprawa Maksyma Drabika, przed Panelem Dyscyplinarnym, przy Polskiej Agencji Antydopingowej – POLADA. Po kolejnym tygodniu opublikowany został wyrok w sprawie 23 letniego zawodnika – rok zawieszenia. POLADA wniosła jednak odwołanie od takiej decyzji, domagając się kary dwóch lat zawieszenia.

W odpowiedzi Maksym Drabik, za pośrednictwem mediów społecznościowych zabrał głos w sprawie i wydał oświadczenie następującej treści:

Cześć Wszystkim,

do dnia dzisiejszego osobiście przez długi okres czasu nie udzielałem się w mediach, głosy osób trzecich robiły to za mnie w sposób niepoprawny i cyniczny, dlatego nie chciałem brać w tym udziału, pragnąłem się wyłączyć i skoncentrować na sobie, na swoim życiu.
Nie potrzebowałem prowadzić sprzeczek przez płaszczyznę mediów, pełną kłamstwa i irytacji, uważałem to za zbędne.
Nie chciałbym żalić się oraz stawiać siebie w miejsce ofiary czy człowieka skrzywdzonego, chciałbym naświetlić Wam mój pogląd na sprawę z POLADA oraz powikłania, jakie niesie za sobą.


Od początku sprawa prowadzona było w sposób dla mnie niezrozumiały, bo byłem piętnowany tam, gdzie tylko znajdowało się moje nazwisko i wyrokowano dla mnie cztery lata dyskwalifikacji, co moim zdaniem było nierzetelne na samym początku postępowania, dlatego zostałem zmuszony z moim pełnomocnikiem bronić się.
Również od samego początku sprawa przybrała bardzo duży wydźwięk medialny, który był tylko podsycany przez stronę POLADA.
Nadal nie potrafię zrozumieć, dlaczego przedstawicielom POLADA zależy, by było głośno, by mówiono oraz komentowano.
Prosiłem oraz podkreślałem wraz z Mecenasem, by nie nadużywać mojej osoby, a przekazywane są informacje, które powinny być poufne.
Do tej pory odbieram to negatywnie, bo decyzja powinna być podejmowana tylko w sądzie, poprzez osoby odpowiedzialne za to, a nie z wpływem oraz zobowiązaniami medialnymi, przy których zatraca się obiektywizm.
Podążając w stronę sedna,
jestem winny i nie neguję tego, nigdy nie negowałem.
Sam przyznałem się do wykonania infuzji przy badaniu, chciałem być rzetelny i uczciwy.
Nigdy nie miałem złych zamiarów, a dopingiem się brzydzę.
Uważam siebie za sportowca, który doszedł do sukcesów ciężką pracą oraz nauką, dlatego nie jest to łatwe do przyswojenia, gdy z dnia na dzień stałem się złowrogą postacią, która ma na celu oszustwo.
Infuzja wyniknęła z inicjatywy klubu, lekarz klubowy podjął taką decyzję, wraz z ratownikiem medycznym zaaplikowano mi infuzję dożylną.
Wówczas nie czułem się dobrze więc zadecydowano, że będzie to rozważne by ustabilizować mój stan zdrowia.
Nie zapytałem czy nie dociekałem, bo darzyłem klub w tym lekarza zaufaniem i uważałem za kompetentnych.
Byłem nieświadomy, że została mi podana metoda zabroniona.
Sprawa nadal trwa, co jest deprymujące, bo do dziś nie poznałem finalnej decyzji, do której mógłbym się ustosunkować, a ta którą podjął panel dyscyplinarny została podważona, więc zapewne przede mną kolejne miesiące wśród zawiłości prawa.
Deklarowano mi, że sprawa zakończy się w połowie minionego sezonu, dlatego wsiadłem na motocykl i wykonywałem obowiązek, a żadnej przyjemności czy innych korzyści niż finansowe nie doświadczałem.
Bolało mnie to, że nikt nie potrafił doprowadzić tej sprawy do końca i wiecznie przeciągające się terminy spowodowały, że całkowicie straciłem chęć, motywację i zaangażowanie, dlatego skończyłem sezon nader wcześnie.
Straciłem wszystkie dobre emocje, które kierowałem do tej dyscypliny, życie wewnątrz przyprawiało mnie o irytacje i niechęć.

Podążając do końca,
chciałbym również podziękować osobom, które trwają ze mną w tym, w czym znalazłem się aktualnie przecież tyle negatywu wokół mnie.
Wiadomości, słowa napomknięte przy spotkaniu czy to, co miało miejsce na Stadionie Olimpijskim w trakcie sezonu.
To takie odmienne i bardzo miłe.

Nie pragnę pobłażliwości czy braku konsekwencji, nie oczekuję tego.
Chciałbym sprawiedliwości, zrozumienia oraz świadomości, że jestem istotą która myśli i odczuwa.
A doznaję wrażenia, że jestem doskonałym produktem który sprzedaje się, kupuje i rzuca z kąta w kąt bez moralności.
Prosiłbym o uszanowanie mojej osoby, nierzucanie słów na wiatr, co przy tej sprawie miało wielokrotnie miejsce, jak i ferowania wyroków.
Nie wiem co przyniesie dzień jutrzejszy dlatego…

Maksym”.

fot. Sonia Kaps

baner 1200 200

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *