“Ojciec w ten klub wkłada całe serce”-wywiad z menadżerem Polonii Bydgoszcz Krzysztofem Kanclerzem

Jakub Żak (BestSpeedwayTV): Czy Pana zdaniem rok 2021 będzie kolejnym sezonem pod przewodnictwem pandemii i jaki może mieć ona wpływ?

Krzysztof Kanclerz: Niestety pandemia wpłynęła niemal na każdy aspekt naszego życia, także na sport, a w tym żużel. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć jaka będzie sytuacja w 2021 roku, ale mam nadzieje, że nastąpi znaczny spadek liczby zachorowań na COVID-19 a tym samym kibicie będą mogli wrócić na stadiony. Bez wątpienia zawody bez udziału publiczności lub z ograniczoną liczbą kibiców to niekorzystny scenariusz dla całego speedwaya.

Czy klub zaczął już przygotowanie do sezonu?

Na dzień dzisiejszy wszyscy mają rozpisane treningi indywidualne. Jedni ćwiczą na sali, inni biegają, a jeszcze inni jeżdżą na rowerze. Przygotowania indywidualne będą trwać do 18 stycznia, następnie pod moim przewodnictwem będziemy organizować w Bydgoszczy treningi biegowe, będziemy też trenować na sali, a na początku marca całym zespołem planujemy wyjazd na obóz przygotowawczy. W ubiegłym sezonie byliśmy w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Cetniewie, natomiast w tym roku jeszcze nie podjęliśmy decyzji, do jakiej miejscowości pojedziemy, ale taki obóz jest w planach.

Oczywiście  jesteśmy w stałym kontakcie ze wszystkimi zawodnikami i trenerem Lechem Kędziorą.

Który z zawodników ma ambicje i potencjał, by stać się liderem/kapitanem drużyny? W zeszłym roku tę funkcję miał pełnić Brzozowski, który końcówkę sezonu spędził na ławce. Kto w tym sezonie będzie aspirował do tej roli?

Tę decyzję podejmiemy wraz ze sztabem, czyli z trenerem oraz prezesem w najbliższym czasie i ogłosimy podczas obozu przygotowawczego w marcu. Na kapitana będziemy chcieli wybrać zawodnika, który ma charakter, utożsamia się z drużyną i dobrze ją zna.  Najdłużej w naszej drużynie są David Bellego i Andreas Lyager. Odpowiednie cechy do tej roli posiada bez wątpienia David Bellego, jest bardziej doświadczony niż Andreas. David mimo swojej poważnej kontuzji, której uległ podczas sezonu, był z naszą drużyną w stałym kontakcie: często dzwonił, dowiadywał się, co dzieje się w drużynie i było widać, że bardzo mu zależy na losach klubu. Myślimy o Davidzie, ale i o naszym nowym nabytku Grzegorzu Zengocie, który miał pozytywny wpływ na drużynę w sezonie 2020. Na razie głośno myślimy, ale decyzję podejmiemy razem z zespołem i sztabem na obozie.

Co sądzi Pan o przepisie o zawodniku u-24?

Osobiście nie jestem zwolennikiem tego przepisu, ale taka zmiana została wprowadzona w regulaminie, a my musimy się do niej dostosować.  Mieliśmy w głowie plan B i plan C. Całe szczęście powiódł się nam plan A. Mam tu na myśli  Andreasa Lyagera, który miał wiele ofert z różnych klubów, a wybrał Polonię Bydgoszcz, z czego się oczywiście bardzo cieszymy. Wydaję mi się, że na pozycji u-24 mamy jednego z lepszych zawodników w lidze, jeśli nie najlepszego. Widzę w nim wielki potencjał i liczę, że ten zawodnik będzie się ciągle rozwijał. Miejmy nadzieję, że będzie jeździł z gryfem na piersi przez dłuższy okres czasu.

Czy w Pana przypadku zmiana roli z kierownika drużyna na menadżera zespołu jest krokiem naprzód i jaki wpływ będzie to miało na pańską pracę?

Rola menadżera jest na pewno krokiem naprzód. Jestem w klubie od kiedy ojciec został prezesem i przejął go w sezonie 2019, czyli ostatnie dwa sezony.  Pełniłem w tym czasie funkcję kierownika drużyny oraz pomagałem w wielu innych kwestiach związanych z klubem. Jestem absolwentem AWF, więc przygotowywałem zespół na obozie w Cetniewie, byłem z zawodnikami na treningach motorycznych, na siłowni i na sali gimnastycznej. Z ojcem byłem na każdym spotkaniu ligowym, dzięki czemu zdobywałem doświadczenie. W Łodzi prowadziłem zespół sam, gdyż ojciec udał się na Grand Prix.  Jak pamiętamy spotkanie w Łodzi skończyło się pozytywnym rezultatem dla naszej drużyny i pomogło utrzymać się Polonii w I lidze.

Wraz z trenerem Lechem Kędziorą będziemy starać się stworzyć jak najlepsze warunki dla zawodników, aby każdy z nich miał szansę poczynić progres w Bydgoszczy i czuł się dobrze w naszej drużynie.

Jak na Pana pracę wpływa współpraca z ojcem?

Współpraca z tatą układa się bardzo dobrze. Ojciec w ten klub wkłada całe serce, pracuje w nim od rana do wieczora. Poukładał go nie tylko finansowo, ale także stworzył dobry klimat, co docenia wielu sponsorów, których jest coraz więcej. On wykonuje w klubie potężną pracę dzięki czemu klub działa na stabilnych fundamentach. Bardzo go za to szanuje i cieszę się, że mogę z nim współpracować. Mam nadzieję, że w najbliższych latach bydgoska drużyna wróci do Ekstraligi.

To właśnie mój tata zaszczepił we mnie pasję do sportu. W 1989 roku zabrał mnie po raz pierwszy na stadion Polonii Bydgoszcz, a w 1992 roku razem pojechaliśmy na finał Indywidualnych Mistrzostw Świata do Wrocławia, by na żywo oglądać triumf Gary Havelocka.  Ojciec jako jedyny na świecie, zobaczył wszystkie 243 turnieje Grand Prix, a ja miałem okazję widzieć na żywo ponad połowę z nich.

Wspominał Pan w klubowej telewizji, że celem są play-offy. Które zespoły mogą być największym zagrożeniem przy  jego realizacji? Dodajmy, że 1. Liga w tym sezonie jest nieprawdopodobnie mocna i doprowadzenie tego celu do skutku nie będzie proste.

Podzielam Pana pogląd. Ta liga będzie wyrównana jak nigdy. W tamtym roku zdecydowanym faworytem był zespół z Torunia, ale w tym sezonie wszystkie zespoły są bardzo wyrównane i ciężko wytypować faworyta. Moim zdaniem na papierze bardzo mocny skład jest zbudowany w Gdańsku, w Tarnowie oraz w Rybniku. Myślę, że te zespoły obok Polonii będą pretendowały do wejścia ligę wyżej. Jest też beniaminek z Krosna, który poczynił spore wzmocnienia, więc liga będzie bardzo wyrównana i uważam, że będzie o wiele ciekawsza niż najwyższa klasa rozgrywkowa. Niemniej jednak każda z 8 drużyn może zarówno awansować, jak i spaść do II ligi.

W 2020 stadion został zmodernizowany dzięki nowej trybunie. Czy w tym roku są w planach kolejne tego typu przebudowy?

W tym sezonie została oddana nowa trybuna na 2500 miejsc wraz z nowym parkiem maszyn. Uważam, że obecnie mamy najnowocześniejszy park maszyn w całej Polsce. Nie ma innego parkingu, gdzie po otworzeniu bram 18 busów na raz może wjechać i się rozpakować. Pod tym względem mamy tutaj naprawdę wspaniałą bazę. W naszych planach jest dalsza rozbudowa stadionu. Awans sportowy w przyszłości, infrastruktura, ciekawe imprezy to wszystko musi się zazębiać. Na chwilę obecną firma z Poznania jest w trakcie realizacji projektu pierwszego łuku. Projekt ten ma być gotowy w 2021, a po zatwierdzeniu projektu odbędzie się przetarg na firmę, która wykona to zlecenie. Aczkolwiek decyzje dotyczące przebudowy stadionu nie zależą od klubu, lecz od władz miasta. Miejmy nadzieję, że w sezonie 2022 pierwsze łopaty zostaną wbite i ten projekt zostanie zrealizowany.

Klub w najbliższych latach ma zamiar startować w PGE Ekstralidze, stąd też pytanie, czy stadion przy ul. Sportowej spełnia wysokie wymagania tej ligi?

Jeśli chodzi o infrastrukturę, to możemy być spokojni, bo wszystko idzie w dobrym kierunku. Spełniamy ekstraligowe wymogi. Jest to stadion, na którym odbywało się Grand Prix, miejmy nadzieję, że do tego też pomalutku wrócimy, ale oczywiście przebudowa stadionu musi zostać zrealizowana. Współpraca z miastem i z Panem Prezydentem Rafałem Bruskim jest bardzo dobra, miasto najwidoczniej też widzi potrzebę, aby modernizować ten stadion.

W 2020 w Bydgoszczy odbyło się sporo imprez, czy w tym roku są w planach jakieś zawody/turnieje poza rozgrywkami ligowymi?

Ma Pan racje w sezonie 2020 było nie tylko ligowe ściganie. Do grodu nad Brdą zawitały najbardziej prestiżowe imprezy żużlowe. Na naszym torze rozegrano jedną z rund Speedway Euro Championship – cyklu, który wyłonił Indywidualnego Mistrza Europy na żużlu, Bartosz Zmarzlik wygrał w Bydgoszczy finał Złotego Kasku, najlepsi żużlowcy eWinner 1. Ligi rywalizowali między sobą w turnieju indywidualnym, a reprezentacja Polski pod wodzą Marka Cieślaka zmierzyła się z bardzo silnym zespołem Rosji.

Prezes prowadzi rozmowy dotyczące organizacji podobnych imprez w Bydgoszczy w obecnym sezonie 2021. Liczę, że uda się zorganizować równie ciekawe zawody jak w ubiegłym roku. Nie chcę zapeszać, póki wszystkie podpisy nie zostały złożone. Na razie idzie to w dobrym kierunku i w najbliższym czasie spotkamy się z włodarzami tych imprez. Myślę, że kibice będą zadowoleni.

Podczas wywiadu Grzegorz Zengota wspominał, że w przypadku szerokich składów, bardzo dużo zależy od trenera i menadżera przy zarządzaniu, aby zespół nie był toksyczny i aby nie dochodziło w nim do konfliktów. W jaki sposób Lech Kędziora i Pan poradzą sobie przy zarządzaniu taką ilością dobrych żużlowców?

Zgadzam się, że zbyt liczny skład może powodować, że atmosfera w drużynie nie jest najlepsza. Uważam, że nasza kadra nie należy do szerokich. Uważam wręcz, że jest to niezbędne minimum. Posiadamy 7 seniorów (Bellego, Lyager, Tarasenko, Gała, Zengota, Grajczonek, Berge) oraz McGuinnessa który jest planowany pod numerami 8 i 16. Mamy dwóch seniorów więcej na wypadek kontuzji. Nie ma w sporcie nic lepszego jak zdrowa rywalizacja. Do nikogo nie jesteśmy uprzedzeni, kto będzie prezentował lepszą formę, ten będzie jechał.

Jak zapatruje się Pan na juniorski duet w Bydgoszczy? Nikodem Bartoch i Mateusz Błażykowski w zeszłym sezonie odjechali w lidze kolejno 27 i 12 biegów, a ich średnia biegowa nie była przy tym najwyższa. Warto też dodać, że dla Błażykowskiego będzie to ostatni sezon w roli juniora, a dla Bartocha przedostatni.

Wiadomo, że dla Mateusza Błażykowskiego jest to ostatni rok, aby jeszcze odpalić, a Nikodem ma jeszcze ten sezon oraz kolejny. Natomiast 23 maja tego roku Wiktor Przyjemski kończy 16 lat, a licencję na 500 cc ma już zrobioną, więc dołączy do zespołu młodzieżowego. Trenował już z nami w sezonie 2020, rywalizował w Drużynowych Mistrzostwach Polski Juniorów i  wygrywał w nich biegi, więc sporo sobie po nim obiecujemy. Mateusz i Nikodem muszą walczyć, a lepszy będzie jechał. Nikodem i Mateusz ciągle się rozwijają i uważam, że ten sezon będzie lepszy w ich wykonaniu. Moim zdaniem w tym sezonie wiele klubów 1. ligowych ma problem z kadrą juniorską. W porównaniu do poprzedniego roku, w którym mieliśmy takie nazwiska jak Cierniak, Michaiłow, Gusts, Stalkowski czy Kopeć- Sobczyński, więc sporo utalentowanych juniorów w sezonie 2021 w 1. Lidze już nie będzie i upatrujemy w tym szansę.

Czy rozważacie w Bydgoszczy wypożyczanie juniorów?

Nie mówimy nie, bo różne rzeczy w żużlu się dzieją. Na dzień dzisiejszy mamy Nikodema, Mateusza, dojdzie Wiktor i od tego zaczniemy. Wierzymy w potencjał naszych juniorów i na nich stawiamy. Ale jeżeli efekt będzie mizerny, będziemy musieli szukać różnych rozwiązań.  Zadaję sobie pytanie, czy na rynku żużlowym są jeszcze jacyś dostępni juniorzy, których można brać pod uwagę. Ponadto mamy jeszcze 2 juniorów – Huberta Gąsiora i Bartka Głogowskiego, który w obecnym sezonie zda licencję na 500 cm3. Stawiamy na szkółkę, chcemy rozbudować współpracę z BTŻ (Bydgoskie Towarzystwo Żużlowe), aby naszych wychowanków było tu jak najwięcej. Pochylamy się nad tym, bo w temacie juniorów jest sporo do zrobienia.

W sezonie 2020 Polonia utrzymała się w 1. Lidze jako beniaminek. Czy według Pana to 7. miejsce było sukcesem, czy raczej porażką?

Oczywiście budując skład przed sezonem, apetyty były większe. Jednak patrząc chłodnym okiem i z perspektywy czasu oraz biorąc pod uwagę nieszczęśliwe wypadki, które miały miejsce podczas sezonu to  można powiedzieć, że to utrzymanie było jednak sukcesem.

W czasie sezonu groźnej kontuzji doznał David Bellego, potem w Tarnowie upadł Tomek Orwat z Mateuszem Błażykowskim. A więc już na samym początku rozgrywek mieliśmy sporo pecha. Będąc w niekorzystnej sytuacji w tabeli musieliśmy reagować, prezes nawiązał kontakt z wieloma zawodnikami, wzmocniliśmy się Troyem Batchelorem, później Grzegorzem Zengotą i to przyniosło efekt.

fot: Exspress Bydgoski

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *