Nowy sezon, nowe zarobki

Pojawienie się pandemii spowodowało cięcia kosztów w różnych branżach. Problem ten dopadł również świat żużla. Żużlowcy za podpis mogli dostać maksymalnie 200tys. zł oraz 2.5tys. zł za każdy punkt. Zawodnicy z obciętymi pensjami przejechali sezon 2020. Teraz nadszedł czas na podpisywanie nowych kontraktów… i tu pojawia się pytanie: “Na jakich zasadach?”.

We wcześniejszych sezonach często słyszało się spekulacje, że zawodnicy w Polsce za dużo zarabiają. Rzeczywiście w porównaniu z ligami w innych krajach ta różnica była kolosalna. Być może pojawienie się pandemii i cięcia kosztów z tym związane, zmienią pensje zawodników już na stałe. Bo skoro jeden sezon tak przejechali, to czemu kolejnych również by nie mogli. Z drugiej strony Ekstraliga jest najlepszą ligą świata. Możemy w niej oglądać zawodników światowej klasy, a jak wiadomo tacy też się cenią. W środowym magazynie Best Speedway gośćmi byli Bartosz Smektała i Tomasz Dryła. Został tam poruszony temat przyszłorocznych zarobków. Czy zawodnicy domagają się takich samych stawek jak przed sezonem, kiedy nikt nie wiedział, że potrzebne będą cięcia kosztów? Czy jednak takich jakie otrzymali w maju tego roku, czyli o 50% mniejszych? Popularny Smyk powiedział, że każdy zawodnik indywidualnie do tego podchodzi i ma swoje wymagania.
Jednak teraz kolejni zawodnicy przedłużają kontrakty. Jakich stawek żądają? Marcin Musiał z Magazynu Best Speedway zapytał Drylsona, czy wie coś na ten temat. “Co zawodnik to filozofia negocjacji kontraktowych, ale większość z nich też ma głowę na karku i być może wśród tych mających głowę na karku (bo nie wszyscy) są też tacy którzy myślą sobie “jest ciężko, było gorzej niż to co wynegocjowałem w ubiegłym roku, ale kto mi da głowę, że jak będę to przedłużał to nie będzie jeszcze gorzej”. Każdy musi sobie to rozważyć i każdy w zależności od tego, co zaprezentował w tym roku musi wyważyć “Czy w tej drużynie, w której jeżdżę bądź chce jeździć w przyszłym mogę prosić, czy mogę liczyć na podwyżkę”. Jeśli tak, to jakiego stopnia, bo nie no, nie wierzę, że to są negocjowane stawki w pełni takie powiedzmy ubiegłoroczne.” – powiedział popularny komentator.

Życie powoli wraca do “normalności”. Czy do wiosny, czyli do momentu kolejnego żużlowego sezonu kluby odbudują swoje budżety i stawki dla żużlowców wrócą do normy? Jest to bardzo ciężkie pytanie. Zawodnicy na pewno chcieliby zarabiać tyle co w ubiegłych latach, ale czy będzie to możliwe? Jest zbyt wcześnie na takie spekulacje, ponieważ sytuacja na świecie związana z pandemią jest bardzo dynamiczna.

fot. Sonia Kaps

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *