Menadżer Apatora Toruń przyznaje się do błędu „Spieprzyłem sprawę”
Menadżer Apatora Toruń przyznaje się do błędu „Spieprzyłem sprawę”
Wczoraj na toruńskiej MotoArenie odbyło się spotkanie pomiędzy KS Apatorem Toruń a Ebut.pl Stalą Gorzów w ramach ćwierćfinałów PGE Ekstraligi. Ekipa prowadzona przez Stanisława Chomskiego od początku kontrolowała spotkanie ani przez chwilę nie dając, gospodarzą wyjść na prowadzenie. Natomiast gospodarze zmagali się nie tylko z absencją ich lidera Emila Sajfutdinowa, za którego było stosowane zastępstwo zawodnika, lecz też z własnym torem.
Od początku spotkania uwagę mogło przykuwać, jak bezradni są toruńscy liderzy. Podczas 1 biegu Patryk Dudek musiał uznać wyższość Martina Vaculika oraz Oskara Fajfera, chwilę później, bo już w 3 gonitwie ponownie pojawił się na torze w ramach zz-ki za Emila Sajfutdinowa. Mimo iż 32-latek posiadał już wnioski z pierwszego biegu i tak przegrał z Andersem Thomsenem, który na torze tego dnia pojawił się po raz pierwszy. Na dokładkę chwilę później lokalny matador Robert Lambert, który w tym sezonie nie przyzwyczaił nas bycia szczególnie gościnnym na swoim domowym owalu, musiał uznać wyższość Szymona Woźniaka.
To wszystko powoduje, iż kibice zaczęli się zastanawiać, czy problem nie tkwił może w torze. Jednak taka bezradność w początkowej fazie zawodów toruńskich liderów, którzy są w szczytowej formie, mogła szokować. Piotr Baron podczas pomeczowej wypowiedzi o to, czy jakaś część problemu tkwiła w nawierzchni, odpowiedział krótko „Spieprzyłem sprawę”.


Dołącz do nas na Facebooku – kliknij TUTAJ
- Żużel. Bartosz Zmarzlik i powrót do Gorzowa znów tematem rozmów. Kulisy wracają
- Żużel. Polonia Piła z nowym młodzieżowcem. Ten ruch nie jest przypadkowy
- Żużel. Tai Woffinden przerywa milczenie po plotkach o SGP
- Żużel. Kryterium Asów 2026 w Bydgoszczy z kolejnymi nazwiskami. Te nazwiska robią różnicę
- Żużel. Wybrzeże Gdańsk ma nowego kapitana. Duńczyk przejmuje odpowiedzialność