Żużel - Best Speedway Tv

Martin Vaculik o urazie z zeszłego sezonu | Żużel
Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Martin Vaculik o urazie z zeszłego sezonu

Martin Vaculik

Martin Vaculik o urazie z zeszłego sezonu

Martin Vaculik Grand Prix w Lublinie nie wspomina raczej zbyt dobrze. Słowak w pierwszy dzień zawodów przywiózł zaledwie 5 punktów i zakończ rywalizację na 13 pozycji. W drugi zdobył tyle w pierwszych dwóch biegach, ale trzecia seria startów nie skończyła się dla niego najlepiej.

Vaculik zderzył się wtedy z Fredrikiem Lindgrenem i nieszczęśliwie upadł na tor, a w rezultacie złamał obojczyk i łopatkę – „Złamałem obojczyk w wielu miejscach, myślę, że to było pięć miejsc lub coś takiego. Kiedy mój lekarz zobaczył skany po raz pierwszy, powiedział, że czeka nas ciężka praca. W tym wypadku złamałem też łopatkę i prawdopodobnie jedno lub więcej żeber. Po mniej więcej miesiącu wróciłem i powoli, krok po kroku i spotkanie po spotkaniu, szło mi coraz lepiej” – powiedział Słowak.

Martina minęła część sezonu w lidze oraz dwie rudny Grand Prix, na tor wrócił dopiero w półfinale PGE Ekstraligi. Razem ze Stalą odjechał sezon do końca i wystartował w 10. rundzie SGP, ale po dwóch startach postanowił wycofać się z turnieju, o czym opowiedział na łamach fimspeedway.com.

Reklamy

„Nigdy w życiu nie miałem problemu z barkami, nigdy ich nie zwichnąłem ani nie zerwałem żadnych więzadeł. Ale kiedy Anders mnie uderzył, poczułem, że moje ramię wysuwa się i cofa w sekundę. W tamtym czasie miałem więcej do stracenia, niż mogłem zyskać, kontynuując zawody” – tłumaczy Słowak – „Istniało duże ryzyko, że moje ramię wyjdzie całkowicie i to był problem, więc podjąłem decyzję, że nie ryzykuje i odpuszczam drugi dzień zawodów.

Ostatecznie dobrze się stało, że Martin postanowił wycofać się z turnieju, w klasyfikacji generalnej zajmował pewną 12. pozycję. Strata do 11. Thomsena byłaby bardzo trudna do odrobienia, a ryzyko związane z dalszą jazdą było dość wysokie – „Koniec końców to była najlepsza decyzja, jaką mogłem podjąć. Kilka dni po tym, jak to się stało, wykonałem rezonans magnetyczny barku i więzadeł, a jedno z nich było w połowie zerwane, więc dzięki Bogu, że nie kontynuowałem jazdy. Wszystko bardzo dobrze się zagoiło, a moje ramię jest w takim samym stanie, w jakim było wcześniej. Do nowego sezonu trenuję zupełnie normalnie. Nie odczuwam żadnego dyskomfortu. Czuje się całkiem nieźle” – powiedział Martin Vaculik.

fot. Paweł Wilczyński

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
×