Marcin Gortat: Po tym sezonie stwierdziłem, że musi zrobić wszystko, co w jego mocy, by reprezentować Falubaz i się udało.

W sezonie 2022 Falubaz ma jeden najważniejszy cel, a mianowicie aby  wrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej. Barw  zielonogórskiego sezonu w przyszłym roku bronić będzie Rohan Tungate. Z Australijczykiem współpracuje Marcin Gortat.

Dlaczego akurat żużlowiec z Australii trafił pod opiekę polskiego koszykarza oraz na czym polega ta współpraca?
-Nasza znajomość zaczęła się kilka lat temu, kiedy byłem na meczu Orła Łódź. Podziwiałem go na tym spotkaniu, bo kompletnie dominował. Pogratulowałem mu wyniku, później zaczęliśmy rozmawiać poprzez social media i to doprowadziło do naszego następnego spotkania. Poszliśmy na kolację. Coraz mocniej mu kibicowałem i z każdym kolejnym meczem obserwowałem, jak ambitnie jeździ, zdobywa punkty i popularność. Z czasem nawiązała się między nami przyjaźń, zaufanie, a ja coraz więcej uczyłem się na temat tego sportu.

Pomagam mu bardziej w kwestiach poza sportowych, tak trochę z tylnego siedzenia. Rohan miał, na przykład taką sytuację, że rozliczał się w Anglii ze względu na współpracę z jedną z tamtejszych firm, ale po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej wszystko mu się pozmieniało, pokomplikowało pod tym względem i pomogłem mu te kwestie na nowo poukładać. W trakcie sezonu staram się wspierać go organizacyjnie, np. zorganizować auto do jazdy, załatwić wizytę u specjalisty, kiedy potrzebne jest np. prześwietlenie barku, wtedy jestem do dyspozycji Rohana. Nie jestem jednak jego menedżerem. Rohan ma w swoim teamie profesjonalnego agenta i jestem przekonany, że wspólnie opracują plan, który doskonale przygotuje go  do sezonu – oznajmił Marcin Gortat na łamach klubowej strony Falubazu.

Jak polski koszykarz postrzega zielonogórski klub?
To bardzo ważny moment w jego karierze, ponieważ Falubaz zamierza walczyć o powrót do PGE Ekstraligi, a to cel, który jest bardzo bliski Rohanowi. Tutaj będzie jeździł ze swoim przyjacielem Maxem Fricke. Cieszę się, że trafił do klubu, w którym jest stabilnie nie tylko pod względem finansowym, ale też organizacyjnym. Ten zespół ma mocne fundamenty, by jak najszybciej wrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej. To klub legendarny, zasłużony, siedmiokrotny mistrz Polski. Żałuję, że Rohan rok wcześniej tu nie trafił, bo wybrał Tarnów.


Po tym sezonie stwierdziłem, że musi zrobić wszystko, co w jego mocy, by reprezentować Falubaz i się udało. Poznałem już wstępnie pracowników klubu. Jestem bardzo zadowolony ze znajomości z prezesem. Wojtek Domagała to porządny człowiek z charakterem. Cieszę się, że będziemy współpracować. Jazda dla takiego klubu to wyzwanie i wielkie osiągnięcie jednocześnie. Macie świetnych kibiców, co dostrzegłem, gdy byłem na meczu. Okrzyki, śpiewy, fantastyczna oprawa, szaleństwo na trybunach, to było imponujące, mocne jak piłkarskie widowisko.

-Jesteśmy tym klimatem obaj zachwyceni, dlatego w trakcie sezonu planujemy z Rohanem sporo niespodzianek dla fanów Falubazu.  Zamierzam się pojawiać na meczach w Zielonej Górze, kiedy tylko będę mógł. I liczę, że Rohan stanie się szybko jednym z liderów zespołu, a wierzcie mi, naprawdę można na nim polegać. – stwierdził koszykarz.

Na czym według Marcina Gortata polega fenomen czarnego sportu w Polsce?
-Szybkość, dynamika na pewno przyciągają. Jest też taka prawidłowość, że jeżeli mamy do czynienia ze sporem, w którym dochodzi do narażenia zdrowia i życia, to jeszcze bardziej nakręca ludzi. Ryzyko, niebezpieczne wyścigi, jazda po bandzie wywołuje euforię, taki wyrzut emocji i adrenaliny. Kiedy ludzie widzą, jak chłopaki wchodzą w łuk, osiągają mega prędkość, gdy czasami dochodzi do uderzeń, otarć, a nawet upadków, to robi na ludziach wrażenie.

Dzięki temu ta dyscyplina staje się jeszcze bardziej interesująca. W żużlu o sukcesie decydują niuanse, dobór ciśnienia w oponach, przełożenia i w ciągu kilku sekund wynik może się zmienić. To jednak bardzo drogi sport, nie tak jak w koszykówce, gdzie kupi się buty, piłkę, koszulkę i można grać. Tutaj trzeba zainwestować mnóstwo środków, czasu, energii i umiejętnie radzić sobie z presją – wyjaśnił przyjaciel Rohana.


Kiedy Rohan Tungate pojawia się na torze  czy jego przyjaciel czuje strach?
-Boję się o jego zdrowie, ale jeszcze bardziej  o jego decyzje. Kiedy miał upadek w Tarnowie, mimo niedyspozycji chciał jak najszybciej wrócić do jazdy, by pomóc zespołowi, ale nie było to do końca przemyślane. On ma serce do walki i czasem to przekłada nad rozsądek i dbałość o zdrowie. Ale wielu żużlowców mi mówi: Marcin, albo ryzykujesz, że będzie bomba, ale wygrywasz, albo to nie ma sensu. Taka jest prawda – powiedział Polak.

Żużel a koszykówka czy można porównać ze sobą te dwie dyscypliny?
-W  każdym sporcie ważna jest koncentracja na sukcesie, serce do walki, zaangażowanie i ambicja, która nie pozwala nam odpuścić do końca. To na pewno łączy reprezentantów wszystkich dyscyplin na świecie. Ale już naszych kontuzji nie da się porównać.

My możemy kostkę skręcić, zerwać ścięgno w kolanie, powybijać palce, podrapać sobie skórę, gdy walczymy o piłkę i w wyniku kontuzji po prostu pauzujemy przez jakiś czas. Żużlowiec ryzykuje o wiele więcej. Po upadkach ludzie wręcz modlą się, by ich ulubiony zawodnik wstał. Może jeszcze łączą nas treningi na siłowni, ale one i tak się koncentrują na innych partiach mięśni, żużlowcy przecież nie mogą być wielcy, bo obciążają motory- zakończył Gortat.


fot. PSŻ Poznań

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *