Żużel. Lider Falubazu nie wytrzymał po meczu. Padły bardzo mocne słowa o sędziach
Po meczu Stelmet Falubazu Zielona Góra z FOGO Unią Leszno emocje długo nie opadały. Sporo mówiło się o sytuacji z udziałem Andrzeja Lebiediewa i Bena Cooka, a sam lider Falubazu po spotkaniu bardzo ostro ocenił decyzje sędziów. W studiu pomeczowym padły słowa, które mogą wywołać dużą dyskusję w całym środowisku PGE Ekstraligi.
Lider Falubazu Zielona Góra skomentował kontrowersyjną sytuację z meczu przeciwko FOGO Unii Leszno. Po spotkaniu Andrzej Lebiediew otwarcie mówił o decyzjach arbitrów i nie ukrywał swojego rozczarowania
Po meczu Stelmet Falubazu Zielona Góra z FOGO Unią Leszno sporo mówiło się nie tylko o wyniku spotkania, ale również o jednej z kontrowersyjnych sytuacji na torze. Głos w tej sprawie zabrał Andrzej Lebiediew, który w studiu pomeczowym bardzo szczerze ocenił decyzje sędziów.
Cała dyskusja dotyczyła sytuacji z udziałem Bena Cooka i Andrzeja Lebiediewa. W trakcie walki na dystansie doszło do kontaktu między zawodnikami, a Łotysz przyznał później, że w pewnym momencie był już przygotowany na upadek. – W tym momencie już mnie zabolało i przygotowywałem się na uderzenie – opowiadał zawodnik Falubazu.
Ostatecznie sędzia zakończył sytuację jedynie upomnieniem dla zawodnika Unii Leszno, ale w studiu szybko rozpoczęła się dyskusja o interpretacji podobnych zdarzeń. Lebiediew nie ukrywał, że jego zdaniem decyzje arbitrów bywają bardzo niejednoznaczne. – Raz wykluczają jednego, raz drugiego – mówił podczas programu.
Chwilę później padły jeszcze mocniejsze słowa, które mogą wywołać sporą dyskusję wśród kibiców PGE Ekstraligi. – To zależy chyba od humoru sędziego – stwierdził Lebiediew.
Łotysz podkreślił jednak, że podobne sytuacje w żużlu bardzo często są oceniane różnie i trudno znaleźć jeden idealny sposób interpretacji takich kontaktów na torze. – Każda sytuacja jest trochę inna. Nie ma złotego środka – tłumaczył zawodnik Falubazu.
W rozmowie przypomniano również wcześniejsze podobne sytuacje z innych sezonów i torów. Sam Lebiediew wspomniał nawet o groźnym upadku sprzed lat, po którym złamał nogę po kontakcie z rywalem podczas walki na dystansie.
Mimo kontrowersji zawodnik Falubazu podkreślił, że najważniejsze jest dla niego zdrowie i fakt, że tym razem udało się uniknąć poważniejszego upadku. – Cieszę się, że po prostu nie wylądowałem mocniej. Zdrowie jest jedno – zakończył.
Słowa Lebiediewa mogą teraz wywołać sporą dyskusję wśród kibiców i ekspertów. Temat interpretacji kontaktów na torze wraca w PGE Ekstralidze regularnie i wygląda na to, że po meczu w Zielonej Górze znów będzie bardzo gorący.

- Żużel. Mógł jeździć wyżej. Przanowski podjął zaskakującą decyzję
- Żużel. Długo czekał na swoją szansę. Po biegu nie ukrywał emocji
- Żużel. Wyłączył telefon i zniknął. Kołodziej opowiedział o najtrudniejszym okresie
- Fenomenalny Lambert to za mało. Unia Leszno za „trzy” z mistrzem Polski
- Żużel. Motor miał problemy tylko na początku. Później kontrolował wszystko