Kto wywalczy brąz?

Już w najbliższy piątek w Zielonej Górze odbędzie się 1. mecz o 3. miejsce. Na Wrocławskiej 69 zmierzą się ze sobą Falubaz Zielona Góra i zeszłoroczny srebrny medalista Sparta Wrocław. Oba kluby mają dużo do udowodnienia, w rundzie zasadniczej bonus trafił do “Spartan” po wygranym meczu w Zielonej Górze, ale wcześniej podczas czwartej kolejki PGE Ekstraligi ekipa z Wrocławia pozwoliła gościom zremisować na własnym stadionie. Tym razem stawka jest dużo wyższa, ponieważ zwycięzca dwu-meczu otrzyma brązowy medal i stanie na podium tegorocznych Drużynowych Mistrzostw Polski.

Falubaz Zielona Góra rundę zasadniczą zakończył na czwartej pozycji, mając na koncie 20 punktów (tyle, co Sparta). W półfinale zmierzyli się oni z aktualnym mistrzem Polski Unią Leszno i dwu-krotnie przegrali. Motywacja ekipy z Zielonej Góry jest wyjątkowo dużo, ponieważ w zeszłym roku mieli spory apetyt na zdobycie brązowego medalu, ale w decydującym starciu przegrali z Włókniarzem Częstochowa, ale skład Lwów z zeszłego roku był jednak zdecydowanie silniejszy niż obecny Sparty Wrocław, w której najprawdopodobniej nie ujrzymy Maksyma Drabika i kontuzjowanego Taia Woffindena. Oznacza to, że Sparta najprawdopodobniej skorzysta z “zastępstwa zawodnika”. Mimo to brak 3-krotnego mistrza świata w składzie Wrocławia stawia Falubaz w roli faworyta do wygrania nie tylko meczu domowego, ale również całej rywalizacji o brąz. Nie zmienia to jednak faktu, że w tym sezonie byliśmy świadkami już wielu różnych niespodzianek, więc na tym etapie rywalizacji nie należy jeszcze skreślać “Wrocławian”, tym bardziej biorąc pod uwagę świetną formę Janowskiego i Holdera.

Składy awizowane:

RM Solar Falubaz Zielona Góra

  • 9. Antonio Lindbäck
  • 10. Martin Vaculik
  • 11. Piotr Protasiewicz
  • 12. Michael Jepsen Jensen
  • 13. Patryk Dudek
  • 14. Mateusz Tonder
  • 15. Norbert Krakowiak

Betard Sparta Wrocław

  • 1. Tai Woffinden
  • 2. Max Fricke
  • 3. Bartosz Curzytek
  • 4. Przemysław Liszka
  • 5. Maciej Janowski
  • 6. Gleb Czugunow
  • 7. Michał Curzytek

fot. Sonia Kaps

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *