Kompromitacja Wolfe Wittstock

W miniony weekend rozpoczęły się długo wyczekiwane rozgrywki 2. Ligi Żużlowej. W piątek RzTŻ Rzeszów pokonał Kolejarz Opole, a w sobotę Wilki Krosno zmiażdżyły drużynę z Rawicza aż 64:26. Niedzielny mecz, który miał być debiutem niemieckiej drużyny Wolfe Wittstock w Polskich rozgrywkach żużlowych, ostatecznie się nie odbył. Sędzia meczu zdecydował przyznać walkower na korzyść gospodarzy, czyli PSŻ-u Poznań, powodem takiej decyzji był fakt, że aż trzech zawodników gości z Niemiec nie posiadało odpowiednich licencji. Jak się potem okazało, część zawodników przywiozło licencję, które ważne są tylko na turniejach indywidualnych. Jeszcze w ten sam dzień prezes klubu wydał oświadczenie, w którym przeprasza kibiców i przyznaje się do błędu, nie zawarto w nim jednak żadnych informacji, które nie byłyby wcześniej znane. Czytając komentarze fanów z Niemiec, można dojść do wniosku, że kibice raczej nie mają pretensji do działaczy i zawodników. Oczywiście, do takiej pomyłki może dojść, przecież dla Wilków jest to nowa sytuacja. Inna liga i inne przepisy, decyzja o przeniesieniu się do polskiej ligi była bardzo ambitna, ale czy nie zbyt ambitna? Cała sytuacja pachnie kompletną amatorką, a podejście klubu wydaję się niepoważne. Trzeba mierzyć siłę na zamiary. Każdy spodziewał się, że z takim składem rywalizacja w Polsce debiutanta z Niemiec nie będzie łatwa, ale odpowiednie licencje to kwestia podstawowa i chyba nikt nie spodziewał się aż takiej sytuacji.

Osobiście cieszy mnie to, że zagraniczne drużyny chcą jeździć w Polskich rozgrywkach. Pozwalanie tym drużynom na starty u nas umożliwia rozwój żużla za granicą, ale musimy dbać również o to, by polska liga nie straciła opinii profesjonalnej, na którą pracujemy już od wielu lat. W Polsce zainteresowanie żużlem jest bardzo duże i każdy taki skandal jest natychmiast nagłaśniany przez media, a drużyny chcące startować w Polsce muszą liczyć się z wymaganiami tych rozgrywek.

Z drugiej strony, na drużynę z Niemiec można popatrzeć też bardziej wyrozumiałym okiem, ponieważ debiutują oni w tym kraju i mają prawo do jednorazowych błędów. Kto wie, może w przyszłości uda się im namieszać w Polsce, tak jak wielokrotnie robił to Lokomotiv Daugavpils.

fot. naszglospoznanski.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *