Przejdź do treści
Aktualności/Metalkas 2. Ekstraliga

Komunikacja, współpraca i wykorzystanie tego co dał los, czyli klucze do drużynowego sukcesu według Aleksandra Łoktajewa

Aleksandra Łoktajewa
Fot. Edyta Wojdeł

Autor: Edyta Wojdeł

750x200 Zuzel2024 DerbyZiemiLubuskiej 042024

Komunikacja, współpraca i wykorzystanie tego co dał los, czyli klucze do drużynowego sukcesu według Aleksandra Łoktajewa

O tym, że w życiu nie zawsze można dostać drugą szansę, wie chyba każdy, a gdy już tak owa się przytrafia, to bez wątpienia trzeba starać się ją wykorzystać. Taki właśnie plan, na tegoroczne rozgrywki Metalkas 2. Ekstraligi, został przedstawiony przez kapitana drużyny #OrzechowaOsada PSŻ Poznania – Aleksandra Łoktajewa.

Żużlowcy z Poznania po trzech kolejkach tegorocznych zmagań na średnim szczeblu polskich rozgrywek żużlowych mają na swoim koncie porażkę, remis oraz zwycięstwo. Bez wątpienia najważniejsze jest to ostatnie, zdobyte podczas wtorkowego, zaległego meczu 2. rundy na drużynie H. Skrzydlewska Orzeł Łódź. Chociaż finalnie poznańskie Skorpiony pokonały łódzkie Orły siedmioma punktami, to pomiędzy dziesiątym, a trzynastym biegiem, dwa punkty meczowe zaczęły wymykać się poznaniakom z rąk. Jak podkreślił w pomeczowej rozmowie kapitan PSŻ Poznania, Aleksandr Łoktajew, o zwycięstwie tego wieczora zadecydowała przede wszystkim odpowiednia komunikacja pomiędzy zawodnikami.

– Zgadza się. Dlatego było spotkanie przeprowadzone w szatni. Trzeba było parę zimnych słów powiedzieć, złapać ten drugi oddech, bo już zaczynało się robić w drugą stronę, przeciwko naszej stronie. Całe szczęście, że dzisiaj ta komunikacja i te wszystkie informacje zwrotne od chłopaków i ode mnie do nich, wszystko to zadziałało. Wszyscy zaakceptowali, wszyscy przyjęli i zareagowali i mecz pojechaliśmy na nowo i te kolejne trzy, czy tam cztery biegi, poszły zgodnie, można powiedzieć, z planem.

Któż lepiej mógłby poprowadzić swoich torowych kolegów na łódzkim owalu, niż właśnie Alekasndr Łoktajew? Kapitan drużyny z Poznania, niebiesko-białe barwy Orłów, reprezentował łącznie przez cztery sezony (2017-2018 oraz 2020-2021) i niejednokrotnie kolekcjonował tu cenne punkty. Takie doświadczenie oraz dodatkowo dobrze przygotowany do jazdy owal, to bardzo cenny punkt odniesienia, a czasem wręcz klucz do sukcesu. Oczywiście, jak słusznie zauważył nasz rozmówca, jeśli ma się wokół ludzi, którzy chcą z tego faktycznie korzystać.

– Jak najbardziej, bo nie mało kółek tutaj przejechałem i ten tor mi imponuje i przez łódzkiego toromistrza przygotowany, małe słowo toromistrz. Powiem tak, jest dobry, piękny owal, fajna walka. Każdy chłopak z drużyny zrobił dobrą robotę i najważniejsze, że zareagował na wszystkie informacje. Czyli co trzeba zmienić, co trzeba wykonać i czego nie powinno się robić. Nie sztuka powiedzieć, sztuka przyjąć i wykonać, to co powiedziane.

DSC 0050 1

Awans, utrzymanie i spadek, to trzy możliwości, które dotyczą tylko i wyłącznie średniego szczebla polskich rozgrywek żużlowych. Chociaż w ubiegłym sezonie PSŻ Poznań, jako beniaminek, formalnie nie zapewnił sobie utrzymania, to jednak traf chciał, że w wyniku ligowych zmian organizacyjnych Skorpiony otrzymały swoją drugą szansę. Kapitan poznańskiej drużyny, ma pełną świadomość tego, że los w taki sposób nie uśmiecha się często, a jeśli już tak się dzieje, to trzeba to w pełni wykorzystać. Dlatego też zapewnia, że w tym roku drużyna będzie walczyć nie tylko o utrzymanie się w Metalkas 2. Ekstralidze.

– Tak. Jak to się mówi dobremu człowiekowi, zawsze się daje dobrą drugą szansę, którą warto wykorzystać i korzystamy. Staramy się, bo na prawdę chcemy być i jeździć w play offach. To nie jest łatwe, ale nie jest mega trudne. Tu trzeba wszystkie szczegóły dograć i w podobnym stylu jak dzisiaj, razem współpracować.

Mówi się, że często głównym atutem jest domowy tor. Dla Saszki początek sezonu w domowych warunkach nie był tak udany, jak spodziewał by się tego po sobie, jako kapitan. Jednakże praca, analiza i doświadczenie przyniosły efekty podczas pierwszego meczu wyjazdowego, który poznański żużlowiec pierwszy raz zakończył z ponad dziesięciopunktową zdobyczą. Jak sam podkreślił, jest to dobra prognoza, ale oprócz zgłębiania tego co było, równie ważne jest także świeże podejście, do tego co nastąpi.

– Trudno mi teraz ocenić, ponieważ moje dwa występy w roli kapitana na domowym torze były nie do końca takie jak by się chciało, więc ciągle pracuję nad tym. Dzisiaj już jest mniej więcej rozwiązanie pewnych rzeczy z meczy w Poznaniu, także trzeba złapać świeży oddech. Teraz inne tory, bo teraz dwa mecze wyjazdowe, bo dziś ten łódzki, następny jedziemy do Krosna, więc nowy grunt, nowe powietrze.

DSC 0003

Ten nowy grunt może się okazać jednak nie lada wyzwaniem. Cellfast Wilki Krosno na swoim koncie mają już bowiem trzy zwycięstwa. Dwa wyjazdowe i jedno na własnym owalu, który dla wielu przyjezdnych często bywa nie lada sprawdzianem żużlowych umiejętności. Nie ulega bowiem wątpliwości, że krośnianie doskonale potrafią wykorzystać tak zwany „atut domowego toru”. Aleksandr Łoktajem, chociaż świadom tego, że nadchodzące spotkanie nie będzie należało wcale do łatwych, jest jednak pełen wiary w swoją drużynę i podkreśla, że nie ma takich żużlowych meczów, które z góry można spisać na stratę.

– Ja byłem tam na początku sezonu. Imponuje mi ten stadion, ta drużyna, w sensie jak pracują i jak przygotowują, więc oczekują zdrowej, konkretnej walki. Także pojedziemy tam i będziemy walczyli. Wiadomo, że to jest jedna drużyna z, tak powiedzmy, silniejszych, ale każdy mecz jest do wygrania, każdy.

Dołącz do nas na Facebooku – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *